Do piątku włącznie w Wilnie i na Wileńszczyźnie trwają Uroczystości Ponarskie w 81. rocznicę zakończenia zbrodni ponarskiej. Rozpoczęły się one w poniedziałek, 23 września, pochówkiem śp. Edwarda Borkowskiego oraz pięciu żołnierzy Armii Krajowej z oddziału Sergiusza Zyndrama-Kościałkowskiego ps. „Fakir”, którzy 4 lutego 1945 r. pod Raubiszkami stoczyli walkę z patrolami NKWD.
Dzisiaj delegacja Stowarzyszenia „Rodzina Ponarska“ oraz przedstawiciele Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych RP złożyli kwiaty przy dawnym gmachu KGB/NKWD oraz przy bramie zlikwidowanego więzienia na Łukiszkach. Był to hołd diakonowi Augustynowi Piórce i ojcowi Władysławowi Całce, więzionym na Łukiszkach. Później w Nowej Wilejce uczczono zesłańców na Sybir. Tymczasem w Bujwidzach złożono hołd Stanisławowi Pieszce – działaczowi Rodziny Ponarskiej. Delegacja również odwiedziła dzisiaj Zułów i Powiewiórkę – miejsce urodzenia i chrztu Józefa Piłsudskiego.
Tymczasem wczoraj w polskiej kwaterze w Ponarach została odprawiona polowa Msza św. połączona z Apelem pamięci. Szef Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych, minister Lech Parell zwrócił uwagę na konieczność pielęgnowania pamięci o tragicznych wydarzeniach II wojny światowej, takich jak Ponary, Katyń czy Palmiry. - Pamięć o tym, co wydarzyło się w Ponarach trwa. Tak jak pamięć o Katyniu, Palmirach, Piaśnicy, Szpęgawsku i niezliczonych miejscach w czasie II wojny światowej - podkreślił.
Parell zaznaczył również, że narodowy gniew wobec tych zbrodni powinien przekładać się na budowanie silnej, zjednoczonej i odpornej na podziały Ojczyzny. - Polska już nigdy nie może być na łasce agresorów. Musimy ją wzmacniać, budując zjednoczony i odpowiedzialny Naród. Społeczeństwo, które nie daje się podzielić. Którego nie wytrąca z równowagi taka czy inna informacja – powiedział Lech Parell.

Doradca Prezydenta RP Karola Nawrockiego Jan Józef Kasprzyk odczytał list głowy państwa do zgromadzonych. Prezydent podkreślił w nim, że podczas uroczystości są wspominani spoczywający w Ponarach obywatele II Rzeczpospolitej. - Zarówno znani z imienia i nazwiska, jak i anonimowi - kobiety i mężczyzni, starcy i dzieci. Zwykli ludzie, ale też wiele znanych i zasłużonych osobistości ziemi wileńskiej – dodał w liście.
List skierował także Marszałek Sejmu RP Szymon Hołownia. Przypomniał w nim, że mord w Ponarach był jednym z największych na północno-wschodnich terenach II Rzeczpospolitej. – Zginęli tu nasi Rodacy, ale również przedstawiciele innych narodowości – dodał.
Szef polskiej ambasady na Litwie Grzegorz Marek Poznański z kolei przypomniał, że w Ponarach niemieccy okupanci oraz litewscy kolaboranci dokonali na dawnych Kresach największej kaźni.
– Trzeba dziękować tym, którzy przyczyniają się do kultywowania pamięci o tych tragicznych wydarzeniach – mówił.

Podczas wczorajszego apelu pamięci Urząd ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych uhonorował medalami Pro Bono Poloniae i Pro Patria osoby szczególnie zasłużone w kultywowaniu pamięci o walce o niepodległość Ojczyzny i wyróżniające się w upowszechnianiu wiedzy o historii walk niepodległościowych oraz krzewieniu postaw patriotycznych w polskim społeczeństwie.
Medal Pro Bono Poloniae otrzymał Konsul RP na Litwie Dariusz Wiśniewski. Medalami Pro Patria uhonorowani zostali: por. Zofia Guz – Sobczyk, Andrzej Busza, Jerzy Grydziuszko, Mieczysław Piotrowski, Krystyna Sidorowicz, Andrzej Tomaszewski, Hubert Lemańczyk i Wojciech Lemańczyk.
W trakcie uroczystości przyznane zostały również: medal z okazji 30-lecia powstania Stowarzyszenia „Rodzina Ponarska“, odznaka okolicznościowa „Medal 30-lecia Dowództwa Garnizonu Warszawa’’, odznaka pamiątkowa Kampanii Reprezentacyjnej Wojska Polskiego oraz medal „Za zasługi dla Polonii europejskiej“.

Wczoraj wieczorem w Domu Kultury Polskiej w Wilnie odbyła się również Konferencja Ponarska, podczas której przybliżono sylwetki ks. Romualda Świrkowskiego i o. Władysława Całki. Prezes Stowarzyszenia „Rodzina Ponarska“ dr Maria Wieloch, której ojciec – oficer Armii Krajowej – w 1943 r. został zamordowany w lesie ponarskim, zwróciła uwagę, że zainteresowanie tematem ponarskim wśród władz polskich wzrasta.
- Urząd ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych już wcześniej zrozumiał znaczenie upamiętnienia zbrodni ponarskiej i włączył się w uroczystości. W tej chwili wiedza Dowództwa Garnizonu Warszawa dotycząca tragedii jest również godna podziwu. Naszą działalnością jest szczególnie zainteresowany zastępca dowódcy Garnizonu, generał broni płk dr inż. Damian Matysiak - oznajmiła prezes.
Zdaniem Wieloch, na uroczystościach zabrakło uczniów polskich szkół. - Na obchodach i na konferencji mogło być trochę więcej młodzieży, chociaż niektórzy mówią, że trudno ich wyciągnąć z zajęć. Oznacza to, że w przypadku udziału mieliby stracony czas bez nauki. Jednak sami uczniowie nie oceniają udziału za stratę czasu, więc uważam, że taka forma programu jest dobra - oceniła.
Tradycyjnie częścią obchodów jest również ogłoszenie wyników Konkursu Ponarskiego. Tegoroczna edycja miała przybliżyć polskiej młodzieży mieszkającej na Litwie postaci Kapłanów Niezłomnych: księdza Romualda Świrkowskiego, ojca Waldemara Całki i diakona Augustyna Piórko. Jednak organizatorzy ubolewają, że w tym roku tylko trzy szkoły przygotowały uczniów do konkursu, a jury otrzymało zaledwie 8 prac. W tym roku najliczniejszą kategorią konkursową okazała się literacka.
- Uczestników Konkursu Ponarskiego w tym roku było wyjątkowo mało. Nie wiemy, jak tak się stało. Być może, coś poszło nie tak z szerzeniem informacji, a może temat Kapłanów Niezłomnych okazał się zbyt trudny dla młodzieży. Mimo to, niektórzy uczniowie dobrze poradzili z wyzwaniem – poszukali dodatkowych informacji, pytali lokalnych księży, czy posiadają jakąś wiedzę na ten temat – stwierdziła dr Maria Wieloch.

Prezes „Rodziny Ponarskiej” zauważyła, że na Litwie wciąż brakuje gestów współpracy w sprawie przygotowania wspólnych obchodów i upamiętnienia ofiar, w szczególności Polaków.
- Wcześniej prowadzono rozmowy, że w Muzeum Ofiar Ludobójstwa w Wilnie Polakom mogłaby zostać poświęcona oddzielna ekspozycja. Przygotowaliśmy materiały. Rozmowy się układały zupełnie pomyślnie, ale do kontynuacji tematu nie doszło. Dzisiaj mamy tylko śladowe upamiętnienie Polaków w Muzeum Ofiar Ludobójstwa, podobnie jest na Łukiszkach. Polacy powinni być upamiętnieni – w więzieniu przebywali nie tylko przestępcy, ale i więźniowie polityczni. Należy im się miejsce pamięci – ubolewała dr Maria Wieloch.
Uroczystościom towarzyszy wystawa ponarska w Domu Kultury Polskiej w Wilnie, przygotowana przez Instytut Pamięci Narodowej Oddział w Gdańsku. Jej kuratorem jest Przemysław Jan Namsołek, wiceprezes Stowarzyszenia „Rodzina Ponarska“, historyk z Oddziału IPN w Gdańsku. Pierwsza profesjonalna wystawa poświęcona zbrodni ponarskiej „Ofiary zbrodni w Ponarach pod Wilnem 1941-1944“ była planowana przez długi czas.

- Niestety, wcześniej nie było nas stać na sfinansowanie tego typu przedsięwzięcia. Dopiero trzy lata temu ówczesny dyrektor oddziału Instytutu Pamięci Narodowej w Gdańsku wyraził zgodę na to, żeby taka wystawa została sfinansowana z budżetu gdańskiego oddziału IPN - stwierdził Namsołek.
W celu pozyskania fotografii przeprowadzono poszukiwania w zasobach archiwalnych Instytutu Pamięci Narodowej, Narodowego Archiwum Cyfrowego w Warszawie, Centralnego Archiwum Wojskowego w Warszawie. Nawiązano też kontakty z kilkunastoma krewnymi ofiar. Większość fotografii zamieszczonych na wystawie nie była nigdzie wcześniej publikowana ani pokazywana publicznie.
– Najbardziej zależało mi na pokazaniu konkretnych ofiar zbrodni, z ich imionami, nazwiskami i wizerunkami. Dlatego też wystawa otrzymała nazwę „Ofiary zbrodni w Ponarach pod Wilnem 1941-1944“. Starałem się przywrócić pamięć o ofiarach pochodzących z różnych środowisk, będących w różnym wieku, o różnym poziomie wykształcenia i wykonujących różne zawody. Fotografie dobierałem w taki sposób, żeby w miarę możliwości pokazać również rodzinę ofiar. Bliscy osób zamordowanych w Ponarach byli również w pełnym sensie ofiarami tej zbrodni. Te rodziny przez kilkadziesiąt lat po wojnie nie wiedziały, co stało się z ich krewnymi, którzy zostali aresztowani w czasie niemieckiej okupacji Wilna – dodał Namsołek.
Namsołek przypomniał, że niektóre osoby aż do ostatnich dni swojego życia nie dopuszczały do siebie myśli, że ich małżonkowie, rodzeństwo czy rodzice mogli ponieść śmierć. - Wiele osób dowiedziało się o tragicznym losie swoich bliskich dopiero z książki Heleny Pasierbskiej „Ponary i inne miejsca męczeństwa Polaków z Wileńszczyzny w latach 1941-1944“. Natomiast nieliczne rodziny, które w czasie okupacji otrzymały od władz niemieckich dokumenty poświadczające śmierć swoich krewnych, później w czasach zniewolenia komunistycznego nie mogły publicznie mówić ani pisać o tej tragedii. Zbrodnia ponarska była tematem tabu. Przygotowując wystawę chciałem oddać hołd nie tylko bezpośrednim ofiarom zbrodni, ale również ich rodzinom - podkreślił.

Na zachodzie Europy, w Stanach Zjednoczonych, w Izraelu zbrodnia ponarska kojarzona jest wyłącznie z eksterminacją ludności żydowskiej. - Na Litwie wspomina się o ofiarach narodowości polskiej, jednak w sposób dalece niewystarczający. Dlatego też uznałem, że na planszach powinny znaleźć się informacje przede wszystkim o obywatelach II Rzeczypospolitej narodowości polskiej - zaznaczył historyk.
Wystawa została po raz pierwszy zaprezentowana 13 września 2023 r. w Gdańsku. Później była jeszcze pokazywana w 11 innych miastach. W Wilnie wystawę można obejrzeć już po raz trzeci. Trzykrotnie była pokazywana w Słupsku, dwa razy w Warszawie i po jednym razie w Głogowie na Dolnym Śląsku, w Białymstoku, Płocku, na Jasnej Górze, w Olsztynie, Giżycku, Bydgoszczy i w Łomży.
- Bardzo zależy mi na tym, żeby wystawę można było obejrzeć w wielu miastach w Polsce i za granicą - nie tylko w tych, gdzie mieszka wiele osób o rodowodzie wileńskim, ale także na południu Polski, gdzie dominują wygnańcy z Kresów Wschodnich - podsumował Namsołek.
Jutro delegacja Stowarzyszenia „Rodzina Ponarska“ odwiedzi Gimnazjum im. Władysława Syrokomli. Tam spotka się młodzieżą szkolną, harcerzami i przedstawicielami władz lokalnych. Po południu na cmentarzu w Kalwarii Wileńskiej zostanie upamiętniony diakon Augustyn Piórko, żołnierze AK poległych podczas operacji „Ostra Brama“ i Polacy walczący o polskość ziem.








