Wilno, stolica Miłosierdzia Bożego, ponownie staje się miejscem szczególnej duchowej i naukowej refleksji. Polski zespół badaczy rozpoczął wyjątkowy projekt mający na celu zbadanie historii, ikonografii i losów oryginalnego obrazu „Jezu, ufam Tobie” – dzieła, które zrodziło światowy kult i wciąż skrywa wiele nieodkrytych tajemnic.
Anna Sylwia Czyż – polska historyk sztuki, doktor habilitowany nauk humanistycznych, profesor w Instytucie Historii Sztuki Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie w rozmowie z LRT.lt poinformowała, że projekt jest finansowany przez Narodowy Instytut Rozwoju Humanistyki, czyli przez polskie Ministerstwo do spraw Szkolnictwa Wyższego i Nauki.

Jak będzie wyglądał ten projekt? Co będziecie badać?
To jest projekt, w którym zajmujemy się obrazem „Jezu, ufam Tobie”, którego początki oczywiście są wileńskie. To jest projekt, w którym chcemy pokazać złożoność początków samego obrazu, ale też i złożoność samego kultu tego obrazu. To jest projekt, w którym będziemy zastanawiać się nad historią, będziemy zastanawiać się nad ikonografią tego obrazu. Będziemy też badać miejsca, w których był pierwotnie wystawiany. Będziemy też badać kaplicę cudownego obrazu w Łagiewnikach.

Czy będziecie pracowali w Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Wilnie, w tym małym kościółku, w którym ten obraz teraz jest zawieszony?
Chcemy na pewno wspomnieć o tym niewielkim kościółku, który też jest przecież bardzo starym kościołem i wpisuje się w te najpiękniejsze, może najciekawsze świątynie starego Wilna. Bo przecież jego początki sięgają XVI wieku, a ufundowany został przez Ulryka Hozjusza, czyli przez ojca przyszłego kardynała Kościoła rzymskokatolickiego Stanisława Hozjusza.

Obraz przez dłuższy czas mieścił się w wileńskim kościele Ducha Świętego. Później został przeniesiony do Sanktuarium. Jest to oryginał?
To jest oryginał. To jest absolutna oryginalność do kwadratu, można tak powiedzieć. To jest oryginalny obraz, który jako pierwszy powstał i dopiero potem ten krakowski łagiewnicki powstał jakby według tego, który został namalowany w Wilnie. Także ten wileński jest najprawdziwszy.
Czy obraz był kiedykolwiek odnawiany?
Nie mam dokładnych danych na ten temat. Natomiast z całą pewnością w momencie, w którym został przeniesiony z kościoła Ducha Świętego i został wystawiony w niewielkim kościółku Świętej Trójcy, to został poddany konserwacji. Ale to była konserwacja tylko i wyłącznie taka zachowawcza. Z całą pewnością nie ma tam dużych ingerencji, bo też to jest obraz stosunkowo świeży, namalowany przecież w latach 30-tych.

Wartość religijna tego obrazu jest nam znana. A jaka jest jego wartość artystyczna?
Wartość tego obrazu, jeżeli chodzi o stronę artystyczną, myślę, że jest takim trudnym dosyć tematem. Z jednej strony nawiązuje on do bardzo typowych rozwiązań formalnych związanych z ikonografią Chrystusa. Z drugiej strony należy zauważyć bardzo dobre oddanie postaci, świetny światłocień, bardzo ładny i ciekawy koloryt.
I to zestawienie z jednej strony takiego dużego tradycjonalizmu z bardzo dobrym warsztatem, którym posługiwał się artysta, można powiedzieć, że jest to obraz rzeczywiście dobrej klasy artystycznej. Na pewno nie jest to obraz najwybitniejszy czy też należący do najwybitniejszych dzieł sztuki malarskiej, ale nie taka była funkcja tego obrazu. Został namalowany przez profesjonalistę, przez dobrego artystę na potrzeby rozwijającego się właśnie kultu Jezusa Miłosiernego.

Jest to przecież obraz, który jest słynny na całym świecie.
Jest słynny na całym świecie i było dla nas zaskoczeniem, że tak niewiele o tym obrazie wiemy. Szczególnie tajemnicze są właśnie dzieje wileńskiego oryginału, podkreślmy. Chcemy zbadać te jego dzieje, bo pamiętajmy, że w kilka lat po namalowaniu tego obrazu rozpoczęła się II wojna światowa i rozpoczęły się bardzo trudne sytuacje, w których ten obraz znalazł się wraz z mieszkańcami Wilna i Wileńszczyzny.
Bo z jednej strony pojawił się napór nazistowskich Niemiec, z drugiej strony pojawił się napór komunistycznej Rosji, Związku Radzieckiego. W obu tych przestrzeniach ten obraz stanowił zagrożenie dla władz, które były totalitarne i w związku z tym ten obraz też musiał zostać schowany.

I co ciekawe, warto też popatrzeć sobie na takie pierwsze kopie tego obrazu właśnie z końcówki lat 30. – początku lat 40. Czasami też na takie niewielkie, bardzo skromne artefakty, które powtarzają wygląd tego obrazu.
Widać wyraźnie, że kult narastał. Widać wyraźnie, że ludzie potrzebowali tego typu wizerunku, a jednocześnie prześladowania, które wokół były z jednej strony narodowe, z drugiej strony polityczne, także i religijne, sprawiły, że nie mamy dużo kopii tego obrazu z przełomu lat 30. i 40. Pojawiają się natomiast niewielkie fotografie, które były oczywiście ukrywane w książkach, ukrywane w jakichś miejscach trudnodostępnych, ale jednocześnie były to takie artefakty, którymi łatwo można było się posługiwać chociażby podczas modlitwy.

Skoro obraz traktowano wówczas jako przedmiot kultu, więc mógł być jako jeden z pierwszych zniszczony.
Mógł być, ale to chyba był cały łańcuszek ludzi dobrej woli, którzy ten obraz chronili przed zbyt ciekawym okiem prześladowców. Po prostu. I ten obraz w pewnym momencie został zasłonięty. Został wywieziony w ogóle z Wilna. To też są takie opowieści, o których chcemy jeszcze posłuchać, chcemy ich jeszcze poszukać.
Ten obraz przez jakiś czas przecież był ukryty na Białorusi i dopiero potem wrócił w wielkiej tajemnicy do Wilna. Także są to tematy niezwykle ciekawe. Ale właśnie ten łańcuszek ludzi dobrej woli świadczy o tym, że to był niezwykły obraz dla ówczesnych mieszkańców Wilna, Wileńszczyzny, tego pogranicza litewsko-białoruskiego.

Kiedy zaczął się szerzyć kult obrazu „Jezu, ufam Tobie”, kiedy ludzie zaczęli w tym obrazie widzieć coś więcej niż zwykły wizerunek Jezusa?
Myślę, że ten kult narastał bardzo szybko. Tutaj też dużą rolę odegrał ksiądz Sopoćko, który wydawał broszurki na temat idei Miłosierdzia Bożego, na temat teologii Miłosierdzia Bożego. I to chyba sprawiało, że tak szybko ludzie zaczęli przywiązywać wagę do Jezusa Miłosiernego, do tego hasła „Jezu, ufam Tobie”.
I takie pierwsze kopie rzeczywiście powstawały, ale w takim niewielkim stopniu. Właśnie wydaje się, że kwestia tej drugiej wojny światowej i bardzo trudnej sytuacji politycznej, w której znalazło się Wilno i Wileńszczyzna, sprawiły, że tych kopii, takich jak dzisiaj oglądamy praktycznie w każdym kościele, nie ma zbyt dużo. Taką jedną z najstarszych kopii na pewno jest ta, która wisi w kościele parafialnym, tym głównym, w Trokach. To jest jedna z kopii, być może jeszcze z końcówki lat 30-ych XX wieku.

Obraz namalował malarz Eugeniusz Kazimirowski. Jaką jest technika malowania?
Bardzo prosta i typowa. Może nie może być prostą techniką, bo wiadomo, malarz tylko umie posługiwać się tą techniką w taki dobry sposób. Natomiast to jest pod względem artystycznym zwykła technika malarska. Płótno, olej, pędzel to wystarczy, aby by stworzyć ciekawy obraz, ale też żeby stworzyć arcydzieło, w którym coś innego jest ważne. Ta właśnie duchowość.
Artysta stworzył takie arcydzieło, które na przestrzeni dziesięcioleci nie traci na swojej wartości artystycznej. Te kolory nie bledną. Wydaje się, jakby obraz był teraz namalowany.
To był bardzo dobry artysta, dobry w swoim fachu. I tak jak powiedziałam wcześniej, to jest taki obraz, w którym z jednej strony technicznie widać, że jest to ktoś, kto zna się na malowaniu, ale z drugiej strony jest też ten obraz bardzo tradycyjnie namalowany. Ale właśnie taka atmosfera, którą udało się artyście wykreować, kolorystyka, światłocień, modelunek za tym idący to wszystko sprawia, że jest to wizerunek bardzo ciekawy.

Nad tym obrazem będzie pracowała duża grupa ludzi.
Tak, duża grupa. I tutaj chyba powinnam powiedzieć na samym początku, że kierowniczką tego projektu afiliowanego przy Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie jest moja koleżanka pani profesor Katarzyna Chrudzimska-Uhera z Instytutu Historii Sztuki.
W tym projekcie biorą też udział nie tylko historycy sztuki, ale też i historyk. Ponieważ interesuje nas, jak ten kult rozwijał się też i w Polsce właśnie w latach 40., 50. i 60-ych. Jak z kolei nasze władze komunistyczne postrzegały ten rozwijający się kult i czy dochodziło do różnych napięć na tym tle?
Czy zostanie wydana monografia?
Obowiązkowo chcemy zakończyć te nasze badania książką. Myślimy, że będzie to całkiem spora monografia. Ale też chcemy wydać popularyzatorskie broszury, w których w taki przystępny, mniej naukowy oczywiście sposób opowiemy o historii obrazu wileńskiego i krakowskiego.

Obraz, dzięki któremu mamy święto Miłosierdzia Bożego. Wilno jest stolicą Miłosierdzia Bożego. Kiedy planujecie zakończyć tę pracę?
Trudne pytanie. Ten projekt jest zaplanowany na trzy lata, więc podejrzewam, że około 2027-2028 roku książka powinna się ukazać. Oczywiście chcielibyśmy od razu napisać książkę, ale się nie da. Trzeba troszkę poczytać, poszukać różnych źródeł w archiwach. Dlatego też i ta moja obecność, bo staram się odnaleźć księdza Sopoćko i staram się odnaleźć w archiwach pierwsze ślady kultu obrazu „Jezu, ufam Tobie”.
Czy Białoruś znajdzie się na trasie waszych badań?
Białoruś jest trudnym terenem do badań. To jest kraj, podobnie jak Rosja zamknięty tak naprawdę dla naukowców i poszukiwań tego typu, które prowadzimy. Ale być może uda nam się nawiązać kontakt trochę nieoficjalnie z kolegami z Białorusi, którzy wesprą nas w tym projekcie.
Dziękuję za rozmowę.

Obraz Jezusa Miłosiernego – wizerunek przedstawiający Chrystusa zmartwychwstałego, który udziela ludzkości łask wysłużonych na krzyżu. Występuje też pod nazwami "Jezu ufam Tobie oraz Obraz Miłosierdzia Bożego. Pierwszy wizerunek namalował Eugeniusz Kazimirowski w 1934 na polecenie samego Jezusa dane siostrze Faustynie Kowalskiej – według wskazówek świętej Faustyny.
Zebrane ilustracje są częścią projektu finansowanego z NPRH i kierowanego przez prof. Katarzynę Chrudzimską-Uhera z Instytutu Historii Sztuki UKSW w Warszawie. Wykonawcą prac jest m.in. prof. Anna Sylwia Czyż.









