Parlament Europejski (PE) zdecydowaną większością głosów przyjął rezolucję wzywającą Unię Europejską (UE) do zwiększenia wsparcia dla Ukrainy. Parlament zwraca uwagę na słabnące zaangażowanie Stanów Zjednoczonych Ameryki (USA) w sprawy Kijowa i wzywa Wspólnotę do obrania przeciwnej drogi – dalszego zwiększenia swojego wsparcia.
Spośród 666 członków zarejestrowanych do głosowania, 442 głosowało za rezolucją, 98 było przeciw, a 126 wstrzymało się od głosu. Rezolucję poparła również większość litewskich posłów do Parlamentu Europejskiego, jedynie Petras Gražulis, członek Grupy Europy Suwerennych Narodów, wstrzymał się od głosu. Waldemar Tomaszewski, członek Grupy Europejskich Konserwatystów i Reformatorów, nie wziął udziału w środowym głosowaniu.
Nicola Procaccini, jeden z współprzewodniczących Grupy Europejskich Konserwatystów i Reformatorów, zasugerował przed rozpoczęciem głosowania, aby w ogóle nie głosować nad rezolucją, gdyż straciła ona na aktualności.
- Jeśli przyjmiemy rezolucję w obecnej formie, będzie ona służyć zwiększeniu nienawiści do Stanów Zjednoczonych i Trumpa niż do pomocy Ukrainie – powiedział. Większość posłów do Parlamentu Europejskiego nie zgodziła się jednak z takim stanowiskiem i zażądała głosowania nad przyjęciem całej rezolucji.

Jeden z inicjatorów rezolucji, członek Europejskiej Partii Ludowej, Paulius Saudargas, zgadza się, że sytuacja zmienia się bardzo szybko po tym. Podkreśla jednak, że rezolucja nadal pozostaje aktualna.
- Rezolucja ta prawdopodobnie po raz pierwszy odzwierciedla postawę i pozycję parlamentu w nowym świetle geopolitycznym, że nie możemy polegać [we wszystkim] na USA. Musimy martwić się o nasze własne bezpieczeństwo i już to robimy. <...> Kolejnym bardzo ważnym momentem tej rezolucji jest kwestia [dalszych] sankcji wobec Rosji, ponieważ nie wiemy, jakie będzie stanowisko USA. Jeśli zdecydują się znieść sankcje, a my będziemy musieli je przedłużyć w lipcu, a tego nie zrobimy, będziemy mieli duży problem z zamrożonym rosyjskim kapitałem. Dlatego musimy jak najszybciej znaleźć mechanizm, który pozwoli wykorzystać zamrożone rosyjskie aktywa do odbudowy Ukrainy. Wola polityczna już się znalazła, ale brakuje jeszcze mechanizmu technicznego – tłumaczył.

W rezolucji wyrażono zaniepokojenie polityką ustępstw wobec Rosji. Ostrzeżono, że taka polityka podważa zaufanie tradycyjnych sojuszników USA na całym świecie i może mieć katastrofalne skutki dla stosunków transatlantyckich, pokoju i stabilności w Europie i poza nią.
W związku z tym PE wzywa UE i jej państwa członkowskie do potraktowania ostatnich wydarzeń w stosunkach USA–Ukraina jako ostatniego sygnału ostrzegawczego i do podjęcia przez głównych partnerów Ukrainy działań i aktywnej pracy na rzecz utrzymania jak najszerszego międzynarodowego poparcia dla Ukrainy, w tym poprzez zbudowanie „koalicji zdolnych i chętnych” z podobnie myślącymi partnerami na całym świecie w celu wsparcia Ukrainy i zwiększenia presji na Rosję.

Przyjęta przez posłów rezolucja podkreśla również, że Ukraina musi uzyskać europejskie gwarancje bezpieczeństwa, które pomogą zapewnić sprawiedliwy, trwały i zrównoważony pokój. Od początku rosyjskiej agresji UE udzieliła pomocy w wysokości ponad 135 mld euro.
Posłowie do PE omówią również możliwość wykorzystania zamrożonych rosyjskich aktywów do odbudowy Ukrainy i zaapelują do Wspólnoty o przyspieszenie wyzbywania się rosyjskich zasobów energetycznych.





