Naujienų srautas

Wiadomości2025.01.08 10:37

Sensacyjne odkrycie w Katedrze Wileńskiej: trzy korony i tajemnice wspólnej przeszłości

Renata Dunajewska, LRT.lt 2025.01.08 10:37

Odnalezienie insygniów w Katedrze Wileńskiej to wydarzenie o wymiarze nie tylko archeologicznym, ale i historycznym, które z pewnością zapadnie w pamięci zarówno mieszkańców Litwy, jak i całej Europy. Te cenne przedmioty są nie tylko materialnymi świadkami minionych czasów, ale także niosą ze sobą ogromne znaczenie symboliczne, przypominając o wspólnej historii obu narodów, które przez wieki tworzyły Rzeczpospolitą Obojga Narodów.

Wśród odkrytych przedmiotów znajdują się m.in. korony grobowe króla Polski i wielkiego księcia litewskiego Aleksandra Jagiellończyka, pierwszej żony Zygmunta Augusta Elżbiety Habsburżanki i jego drugiej żony Barbary Radziwiłłówny. W podziemiach znaleziono także berło i jabłko królewskie Barbary Radziwiłłówny. Oprócz tego, w skrzynce znajdowały się łańcuchy, medaliony, pierścienie, tabliczki trumienne i inne przedmioty.

To właśnie te osoby, będące kluczowymi postaciami w historii Polski i Litwy, pozostawiły po sobie te wspaniałe i niezwykle cenne przedmioty, które przez lata były ukryte w katedralnych murach.

Vydas Dolinskas, dyrektor generalny Pałacu Wielkich Książąt Litewskich w Wilnie pogratulował wszystkim krajom, które kiedyś tworzyły Rzeczpospolitą Obojga Narodów, tego ostatniego odkrycia.

– Udało się w Katedrze Wileńskiej odnaleźć insygnia, chociaż i grobowe, ale insygnia. Niektóre prawdopodobnie były używane przy życiu naszych wspólnych władców, to znaczy wielkiego księcia i króla Aleksandra oraz dwóch żon Zygmunta Augusta – Elżbiety Habsburżanki i Barbary Radziwiłłówny. Obok koron i pierścieni znaleziono też dwa lub trzy łańcuchy, w tym bardzo piękny łańcuch Barbary, który jest też ciekawym wyrobem pod względem technicznym, bo ma bardzo skomplikowaną formę. Dodatkowo odkryto jeszcze kilka plakietek srebrnych z grobów wielkich książąt i królów. Już od dawna interesowało mnie, gdzie zaginęły sześć plakietek z kaplicy Świętego Kazimierza z wizerunkami scen z cudami i życiem świętego Kazimierza. Okazało się, że tam leżały. No i kilka rzeczy, które chyba były przechowywane w zakrystii do wybuchu II wojny światowej. To cenne drobiazgi, wota, pierścienie, w tym też kilka pektorałów biskupich, które po prostu były złożone do skrzynki i położone w tajemniczym miejscu – wyjaśnił dyrektor.

Skarb Katedry Wileńskiej został odkryty nie po raz pierwszy – już w 1931 roku, podczas prac archeologicznych po powodzi wileńskiej, część insygniów została odnaleziona. Jednak przez wiele lat nie prowadzono dalszych poszukiwań.

– Prawie cały skarb Katedry Wileńskiej był zamurowany lub schowany w katedrze w pierwszych dniach II wojny światowej, przynajmniej w dwóch częściach. Jeszcze nie wiemy, może tych części było więcej. Zobaczymy. Pierwsza większa część skarbca katedralnego z naczyniami liturgicznymi, monstrancjami, kielichami itd. była odnaleziona jeszcze w czasach radzieckich w 1985 roku – powiedział Dolinskas.

Potem nie prowadzono takich poszukiwań. Dyrektor Pałacu Wielkich Książąt Litewskich stwierdził, że właściciel, czyli katedra nie prosiła o to, dlatego nikt nie szukał.

– Teraz spotkaliśmy się z sytuacją, kiedy osoby, które są podejrzewane o prowadzenie nielegalnych wykopalisk archeologicznych, były bardzo blisko tego tajemniczego miejsca. No i nie było wyjścia, trzeba było ratować te skarby, wyjąć z tajemniczego miejsca i oddać właścicielom – stwierdził.

Przy otwieraniu schowka z insygniami obecni byli właściciele katedry. Przy wyjęciu koron i innych rzeczy był sam arcybiskup. Wszystkie przedmioty zostały przekazane do Muzeum Dziedzictwa Kościelnego, które obsługuje katedrę oraz kurię arcybiskupią w sprawach dziedzictwa artystycznego i kulturowego.

W gablocie wystawiono trzy odnalezione korony. Dwie damskie były w niezłym stanie, ponieważ zostały wykonane ze srebra i złota. Najbardziej ucierpiała korona Aleksandra Jagiellończyka.

– Przypuszcza się, że ta korona może być ze srebra, ale bardzo niskiej próby. Może być z domieszką miedzi. Może też być posrebrzana albo pozłacana. Korona Aleksandra jest w złym stanie – wyjaśnił Dolinskas.

W obecnej sytuacji odnalezionych rzeczy nie można jeszcze pokazywać przez dłuższy czas. Dlatego muzeum odda je do konserwacji. Zostaną poddane szczegółowym badaniom, w tym analizom chemicznym i fizycznym, aby ocenić ich stan i ustalić dokładny skład metali, z których zostały wykonane. Po badaniach i konserwacji cały skarb zostanie przedstawiony społeczności.

– Mam nadzieję, że zainteresuje to nie tylko społeczeństwo litewskie, ale i polskie. Przecież to wspólni nasi władcy – stwierdził historyk.

O odkryciu tajnego schowka z insygniami grobowymi władców Litwy i Polski jako pierwsi w Polsce zostali poinformowani dyrektor Zamku Królewskiego na Wawelu prof. Andrzej Betlej, jak też historyk sztuki, który zajmuje się kaplicą świętego Kazimierza, były uczeń pani profesor Marii Kałamajskiej-Saeed Piotr Jacek Jamski.

Insygnia grobowe, czyli korony, były wykonane już po śmierci władców. Nawet można określić w którym dniu, ponieważ po kilku dniach od śmierci ciała władców były wystawiane na widok publiczny i korony musiały być.

– Korony były wykonywane w ciągu kilku dni. Na przykład, korona Elżbiety Habsburżanki, która została wykonana w Wilnie przez miejscowych złotników, charakteryzuje się niedokładnościami, świadczącymi o tym, że powstała w pośpiechu, zaraz po jej śmierci – wyjaśnił dyrektor.

Korony Aleksandra Jagiellończyka i Elżbiety są wyrobami złotników, którzy pracowali przy dworze wielkoksiążęcym w Wilnie. Natomiast korona, berło i jabłko królewskie Barbary Radziwiłłówny, która zmarła w Krakowie, są wyrobami złotników krakowskich i zostały do Wilna przetransportowane z jej ciałem.

Należy zaznaczyć, że insygnia Barbary Radziwiłłówny są w najlepszym stanie, korona jest uznawana za jedną z najlepiej zachowanych. W czasie międzywojennym ludzie, którzy odnaleźli te insygnia i którzy je badali zwrócili uwagę, że korona i inne insygnia Barbary Radziwiłłówny zrobione są z najlepszego srebra, najwyższej próby.

Zdaniem Vydasa Dolinskasa, bardzo często, kiedy umierał władca, do wykonania takich grobowych insygniów były wykorzystywane rzeczy srebrne stołowe. To, co było pod ręką.

– Także co było w Wilnie albo w Krakowie pod ręką, tego użyli do wykonania koron i innych insygniów. I tylko korona Barbary była wykonana z lepszej próby srebra, bo jak wiemy, Zygmunt August dla Barbary Radziwiłłówny mógł dać wszystko. Ciekawe, że ta korona nie ze złota – wyjaśnił historyk.

Dyrektor Pałacu Wielkich Książąt Litewskich w rozmowie podkreślił, że kwestia dotycząca tego, czy Polska nie będzie miała pretensji do tych insygniów Barbary, nie jest aktualna.

– W obecnej sytuacji, w Unii Europejskiej, przy takich przyjacielskich stosunkach między Polską a Litwą, różne rzeczy mogą jeździć i mogą być pokazywane w obu krajach. Także mam nadzieję, że kuria arcybiskupia kiedyś może wypożyczy te insygnia na wystawę, na przykład na Wawel – stwierdził.

Vydas Dolinskas uważa, że to sensacyjne odkrycie jest na miarę światową.

– Po pierwsze, bardzo rzadko w naszych czasach można jeszcze znaleźć skarby z insygniami, chociażby grobowymi. Po drugie, Aleksander i żony Zygmunta Augusta byli władcami państwa nie w ramach dzisiejszych Republiki Litewskiej czy Rzeczpospolitej Polskiej. To było państwo, które obejmowało Białoruś, Ukrainę, Łotwę, częściowo Mołdawię i inne kraje. Do tego, Jagiellonowie i Habsburgowie - bo Elżbieta Habsburżanka pochodziła z tej słynnej rodziny - byli władcami prawie więcej niż połowy Europy. Także tak, to znalezisko o europejskiej, światowej skali – wyjaśnia rozmówca.

Dodał, że odkrycie to może zainspirować badaczy i archeologów do dalszych poszukiwań, bowiem nie wszystko, co znajduje się w katedrze, zostało jeszcze zbadane.

– Ale to już jest problem właścicieli – katedry, kurii arcybiskupiej, no i tych badaczy. W tym przypadku Pałac Wielkich Książąt Litewskich służył tylko pomocą kurii arcybiskupiej i Muzeum Dziedzictwa Kościelnego – powiedział.

Część znalezionych skarbów znajdowała się w żelaznej skrzynce, która od blisko 90 lat stała w wilgotnym miejscu, więc prawie się rozsypywała. Jednak było widać, że wewnątrz jest złoto. Wyjęto skrzynkę ze schowka 16 grudnia 2024 r. wieczorem. Reakcja świadków tego wydarzenia była różnoraka.

– To była radość, że w końcu to się odnalazło. To są bardzo ważne znaki dla katedry jako świątyni wielkoksiążęco-królewskiej i dla Wilna jako stolicy wielkoksiążęco-królewskiej, jak też dla Litwy, jej państwowości i tradycji sięgającej średniowiecza. Z drugiej strony, to poczucie jest takie różne, bo to miejsce odkryte w czasie wojny. Chociaż dobrze, że ta wojna do nas nie dotarła. Jednak bardzo przeżywamy to, co czują Ukraińcy i wiemy, co to jest wojna. Przed wojną to było schowane, a teraz odkryliśmy w czasie wojny. Czy to zrobiliśmy dobrze? Jak mówiłem, nie było innego wyjścia. Mogli to odnaleźć inni ludzie, którzy niekoniecznie ogłosiliby o tym. Także czuliśmy i czujemy bardzo dużą dumę, że mieliśmy taką historię, mieliśmy takie dziedzictwo, i to są bardzo ważne znaki – podkreślił Dolinskas.

Odkrycie insygniów królewskich i książęcych to przypomnienie o wspólnej przeszłości, która była silnie związana z wieloma narodami, tworzącymi wtedy wspólne państwo. To także okazja do podkreślenia kulturowego dziedzictwa Wilna, które w przeszłości było sercem Wielkiego Księstwa Litewskiego, a dziś staje się miejscem, w którym przechowywana jest pamięć o tej wielkiej tradycji.

Odnalezienie insygniów w Katedrze Wileńskiej to nie tylko triumf archeologii, ale także przypomnienie o więziach, które łączą nasze narody i wspólną przeszłość. To wydarzenie, które ma wielką wartość nie tylko dla Litwy i Polski, ale także dla całej Europy. To odkrycie przypomina o wspólnej historii, o wielkich władcach, którzy kiedyś rządzili nie tylko tymi dwoma krajami, ale i większym terytorium, które obejmowało część Europy Środkowo-Wschodniej.

Korony, berła, pierścienie – wszystkie te przedmioty to cenne świadectwa minionych wieków, które pozwalają lepiej zrozumieć naszą wspólną przeszłość. Ich odkrycie jest powodem do dumy, ale także inspiracją do dalszych poszukiwań, które pozwolą odkryć kolejne tajemnice przeszłości.

LRT has been certified according to the Journalism Trust Initiative Programme