Zamiast lekcji - zabawy i zajęcia praktyczne. Zamiast tradycyjnego dzwonka - miła uchu muzyka. Tak wygląda typowy dzień w suderwskiej Szkole Podstawowej im. Mariana Zdziechowskiego w rejonie wileńskim. Innowacyjności placówki mogą zazdrościć stołeczne prywatne gimnazja. Jak niedużej szkole udaje się łamać stereotypy dotyczące oświaty?
Placówka mieści się w byłym dworze patrona Mariana Zdziechowskiego - rektora Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie, publicysty, filologa. W 2024 r. w szkole uczyło się 187 dzieci w wieku od 2 do 16 lat.
Renata Starenkienė, dyrektor Szkoły Podstawowej im. Mariana Zdziechowskiego w Suderwie, twierdzi, że misją szkoły jest tworzenie nowoczesnej, aktywnej i silnej społeczności. - Główny nacisk kładziemy na osobowość dziecka i rozwijanie jego kompetencji. Od dwóch lat mamy też wprowadzony priorytetowy kierunek STEAM, którego podstawą jest edukacja empiryczna i jak największa liczba zajęć praktycznych. Uczniowie sami szukają odpowiedzi, myślą, podchodzą do procesu nauczania kreatywnie - wyjaśnia dyrektor.

Dwa lata temu placówce udało się ulepszyć swoją bazę materialną za pomocą udziału w różnych projektach. - Naszym celem jest wdrażanie metod współczesnych, zwracając uwagę na rozwój osobowości ucznia, jego własną aktywną naukę, zapewnienie uczniowi odpowiedniego wsparcia, rozwijanie kompetencji życiowych. Mieliśmy zatem wiele szkoleń, nauczyciele dużo się kształcili - kontynuuje dyrektor.
Zdaniem Starenkienė, główną perełką placówki jest kadra pedagogiczna, która rozumie znaczenie wybranego kierunku. - Wiadomo, że wszystkie nowinki dają do pomyślenia. Były też obawy i frustracje, zmęczenie, niepewność. Czasami pytaliśmy siebie, czy naprawdę tego potrzebujemy? Okazało się jednak, że mamy zmotywowany, silny zespół, który wkłada bardzo dużo pracy na przygotowanie lekcji. Reakcja uczniów dodaje nam sił, aby się dokształcać i wyszukiwać nowych, bardziej innowacyjnych sposobów, aby uczniowie zdobywali naukę nie tylko teoretycznie, ale też i praktycznie. Nasz zespół to w większości młodzi i ambitni nauczyciele, którzy chcą się kształcić, którzy dążą do zmian. Szczerze mówiąc, czasami tak do końca nie wiem, dlaczego ze mną pracują właśnie tutaj - uśmiecha się.

Starenkienė kieruje placówką od czterech lat. - Rozpoczęłam pracę jako zastępczyni ds. nauczania. Na początku kadra była bardziej napięta. Po pewnym czasie zrozumiałam, że czasami trzeba po prostu pozwolić ludziom działać. Tradycyjny system oświaty absolutnie nie pozwala tego zrobić. Chciałam, aby szkoła była bardziej współczesna, innowacyjna, ale też z własnymi tradycjami i kulturą. W tej szkole przeplata się przeszłość z teraźniejszością oraz przyszłością - zapewnia.
Placówka prowadzi również zajęcia dla osób z zaburzeniami rozwoju. - Od trzech lat mamy dwie klasy specjalne. Uważam, że jest to nasz duży atut, ponieważ w taki sposób integrujemy dzieci do tradycyjnej szkoły. Uczniowie z klas specjalnych mają zajęcia w naszej szkole oraz poza nią i cała integracja odbywa się na okrągło. Zajęcia dotyczą rozwijania nawyków socjalnych - tłumaczy kierowniczka placówki.
W ubiegłym roku w szkole przeprowadzono audyt zewnętrzny, który wysoko ocenił pracę placówki. Jednym z kryteriów pomyślnego wyniku było to, że szkoła nie ma ani jednej tradycyjnej lekcji. - Jedna z najwyższych ocen dotyczy również kultury współpracy i dzielenia się doświadczeniem. Mamy dużo lekcji integrowanych, organizujemy projekty tygodniowe. Szkoła ma też dobre wyniki na poziomie rejonowym - cieszy się Starenkienė.

Agnė Armalienė, pedagog specjalny i nauczycielka języka litewskiego, przed podjęciem pracy w Suderwi pracowała jako instruktor edukacyjna w szkole w Finlandii, w taki sposób poznając alternatywne tryby nauki w szkołach.
Pedagog jest zdania, że edukacja włączająca jest ogromnym wyzwaniem dla szkół. - Rodzice często mają zbyt wielkie oczekiwania i chcą, aby edukacja się zaczęła od razu od wspólnych zajęć. Uważam, że jeśli rozwój dziecka jest bardzo trudny, to powinien najpierw rozpocząć naukę w klasie specjalnej. Sama mam dziecko z podobnymi wyzwaniami i uważam, że na początku należałoby je zapoznać z zasadami ogólnymi, takimi, jak siadanie przy stole. Dopiero po ich poznaniu dziecko może się uczyć w klasie ogólnokształcącej - uważa Armalienė.

Lekcje prowadzone przez pedagog polegają w większości na immersyjności. - Mówię do uczniów wyłącznie po litewsku. Staram się dużo rysować, pokazywać, coś wspólnie lepić. Dzieci bardzo to wciąga, szybciej zapamiętują wyrazy. Oczywiście, niemało zależy od wkładu rodziców. Nauka języka wyłącznie podczas lekcji może być trudna - sądzi rozmówczyni.
Ulubioną grą podczas lekcji jest bitwa statków. - Rozwija zdolności matematyczne i rozumienie tekstu. Dzieci powtarzają wyrazy i w tym samym czasie rozwijają myślenie przestrzenne. Jest to również zabawa, dzieci są zaintrygowane potencjalnym zwycięstwem. Kolejną grą są ćwiczenia z liną, gdy dzieci zgadują znaczenia wyrazów, pociągając za trzymany przeze mnie sznurek. Rozwija to równowagę oraz znajomość gramatyki - wyjaśnia nauczycielka.
- Zderzenie z systemem ogólnokształcącym litewskich szkół okazało się dla mnie zbyt trudne. Jednak tutaj czuję się dobrze, nie mam odczucia, że pracuję w szkole państwowej. Na pewno nie jesteśmy szkołą prowincjonalną, bliżej jej do placówki fińskiej niż litewskiej - cieszy się Armalienė.

W szkole podstawowej maluchy mogą nie tylko się kształcić, ale także otrzymać pomoc logopedy, psychologa czy nawet kaniterapeuty. Dostępna jest również hipoterapia, czyli zajęcia z koniem.
Dalia Žičkienė, psycholog i instruktor hipoterapii, twierdzi, że praca w szkole zaciekawiła ją w związku z nietrywialnym pomysłem na działalność. Według niej, małe placówki wyróżniają się rodzinnością i poczuciem wspólnoty.
- Dyrekcja szkoły bardzo troszczy się o dzieci i stara się zapewnić im różnego rodzaju pomoc. Podobne podejście do dzieci ze specjalnymi potrzebami jest bardzo ważne. Wiemy, że nie wszystkie szkoły chcą pracować z takimi maluchami - uważa specjalistka.
Uczniowie placówki raz w miesiącu przychodzą na zajęcia z koniem. - Na początku uczymy się najprostszych rzeczy - jak podać zwierzęciu marchewkę czy jabłko. W taki sposób maluchy uczą się bezpiecznego kontaktu. Później mamy głaskanie, czesanie, spędzanie czasu z końmi. Dopiero po tym jest jazda. Z jednej strony, najmłodsi uczą się opieki nad końmi i komunikacji ze zwierzętami. Z drugiej strony, uświadamiają, jak się zachować, czekać na swoją kolej, uspokoić siebie i kolegów - tłumaczy Žičkienė.
- Hipoterapia to niekoniecznie jazda konna. Może to być również przebywanie ze zwierzęciem. Był na przykład chłopiec, który w ogóle nie chciał wsiadać na konia, a zawsze chciał być na zajęciach. Pomagał zatem go odprowadzić. To również jest część terapii. Dzieci z zaburzeniami ze spektrum autyzmu na początku się boją, ale gdy się przełamują, chętnie czekają na kolejne spotkanie. Oprócz jazdy, ważne jest czuć ciepło i oddech zwierzęcia - zaznacza terapeutka.

Alina Wysocka-Šiaučiūnė, logopeda szkoły, pracuje w placówce od siedmiu lat. Najczęściej prowadzi zajęcia grupowe. - Innej możliwości po prostu nie ma. Jest tylu potrzebujących, że nie ma innego wyjścia. Trudniejsze przypadki są konsultowane podczas spotkań indywidualnych - mówi.
Specjalistka wykorzystuje innowacyjne metody pracy. Niedawno ukończyła kursy logorytmiczne. - Zajęcia logorytmiczne wspomagają rozwój mowy, zwłaszcza dla najmłodszych. Rozwijają słuch i poczucie rytmu, wymowę i wyobraźnię. Poprzez zabawę ćwiczymy słuch fonematyczny, rytm, motorykę małą i dużą. Maluchy chętnie się w to angażują. Jak mnie widzą, to się chętnie przytulają - to znak dla mnie, że coś robię dobrze - uśmiecha się Wysocka-Šiaučiūnė.
- Każde dziecko ma zeszycik, w którym notujemy, nad czym ma pracować i czym się zajmowaliśmy podczas zajęć grupowych. Lepiej jest ćwiczyć krócej, ale częściej, aby dziecko nie czuło się znudzone - zapewnia.

Wiesława Cytowicz-Rul, ergoterapeutka, podkreśla, że zawsze ją ciekawiła praca z dziećmi z potrzebami specjalnymi.
- Takie dzieci mają do czynienia z zaburzeniami sensorycznymi. Należy to w pewien sposób wyrównywać. Ukończyłam integrację sensoryczną. Gdy się dowiedziałam, że szkoła jest otwarta na innowacyjne metody, od razu się zgłosiłam do pracy. Widzę, że zajęcia wyciszają, emocjonalnie tonizują - zauważa specjalistka.
Zajęcia z pieskiem często są powiązane z dużą aktywnością fizyczną. - Dzieci mogą mu dać smaczka, podrzucić piłeczkę. Jednak czasami pies po prostu jest - można go po prostu pogłaskać, odpocząć, posiedzieć obok niego. Maluchy fajnie reagują. Jeżeli jednak się boją, na początku należy pracować nad jego lękiem. Dopiero po jego pokonaniu można brać aktywny udział w zajęciach - zauważa Cytowicz-Rul.
W kaniterapii może wziąć udział wyłącznie pies terapeutyczny, czyli wcześniej przygotowany - ma zdać specjalny egzamin. Na zajęcia w Szkole Podstawowej im. Mariana Zdziechowskiego przychodzi Zea - pies rasy cavalier king charles spaniel. - Nie oznacza to, że pies nie może być zmęczony. Wtedy należy wprowadzać ograniczenia. Ma spać przez 16 godzin dziennie, mieć zwyczajny spacer i zabawę. Piesek ma być chętny do współpracy, otwarty na kontakt z człowiekiem. Pies nigdy nie ocenia - wszystkich dzieci traktuje tak samo - podkreśla ergoterapeutka.

Anna Miluszkiewicz jest doświadczoną pedagog nauczania początkowego - pracuje w szkole od 1994 r. Podkreśla, że praca z młodym pokoleniem wymaga dostosowania się do ich trybu życia, dlatego dzisiaj nauka nie może być prowadzona bez wykorzystywania najnowszych technologii. Twierdzi też, że nie ma jednej udanej recepty na jakościową pracę w szkole.
- Każda klasa się różni i wymaga osobnego podejścia. Pokolenia rodziców również się różnią. Nauczyciel musi również stale się dokształcać. Dzieciaki są bardzo sprytne, więc należy iść o krok do przodu. Czasami uczymy się również od dzieci, wspólnie wykonujemy projekty i prezentacje. Wykorzystujemy m.in. platformę Wordwall, aby pracować poprzez gry i zabawę. Technologia pomaga w szczególności w opanowaniu zasad gramatyki - uważa pedagog.

Miluszkiewicz przypomina również o wadze zajęć praktycznych. - Dzisiaj dostosowujemy je do odnowionych programów. Dzieci muszą wszystkiego dotykać, czuć, zobaczyć, samodzielnie wypróbować i wykonać. Dyskusje podczas lekcji są również bardzo częstym zjawiskiem. W pracy pomagają nam również tablety, instrumenty muzyczne. Często jeździmy na festiwale, co dzieci interesuje i motywuje. Wyjazdy, współpraca z innymi placówkami mocno motywują uczniów, choć praca nie jest łatwa - podkreśla nauczycielka. W tym roku dzieci zwiedziły m.in. kościół pw. św. Rafała w Wilnie. Odbyły się również występy w Domu Kultury Polskiej w Wilnie.
Miluszkiewicz zaznacza, iż ważnym atutem szkoły jest to, że administracja aktywnie nawołuje nauczycieli do udziału w różnego rodzaju warsztatach i konferencjach.
- Najnowsze plany ogólnokształcące są powiązane z życiem codziennym. Jednak już wcześniej wykonywaliśmy to, co się znalazło w najnowszych zaleceniach. Oznacza to, że pedagog również musi się dostosować do zmieniającego się życia - twierdzi.

Bożena Kasparienė, nauczycielka klasy trzeciej, regularnie prowadzi zajęcia praktyczne. Maluchy podczas lekcji wykonują nawet eksperymenty chemiczne, które przynoszą niemało wrażeń.
- Dzisiaj prowadzimy praktyczne zajęcia z wodą i mierzeniem pojemności. Mam nadzieję, że to im się przyda w życiu codziennym. Gdy na pewno wiem, że uczniowie opanowali materiał, przeprowadzam sprawdzian. Dużo powtarzamy, aby później podsumować zdobytą wiedzę - wyjaśnia pedagog.
Matematyka często może się kojarzyć uczniom jako przedmiot nudny. Jednak podczas lekcji dzieci wyglądają na zainteresowanych. - W klasach początkowych najłatwiej jest zainteresować maluchów poprzez zajęcia praktyczne. Czasami dla nauczyciela jest to rzeczywiście wyzwanie. Trzeba nad tym posiedzieć i pomyśleć, potrzeba na to czasu i kreatywności. Jednak z biegiem lat staje się to coraz łatwiejsze, choć nauczyciel pozostaje nauczycielem praktycznie przez całą dobę - wyznaje Kasparienė.

Renata Romejko, pedagog nauczania początkowego mówi, że maluchy przez zabawę utrwalają nawet tabliczkę mnożenia. Na zajęcia najmłodsi reagują z dużym zapałem.
- To jest bardzo żwawa klasa, dlatego dobieram metody i pracę za pomocą zabawy. Takie zwykłe pisanie i liczenie nie zawsze da wynik. Dzieciom bardziej udaje się zapamiętać tabliczkę mnożenia poprzez zabawę, w szczególności, gdy klasa jest bardzo żywa i lubi się bawić - pokazuje Romejko.
Wykorzystywane zabawy zależą od tematu. - Dzieciaki bardzo lubią korzystanie z tablicy interaktywnej, dobieranie różnego rodzaju klocków, układanie puzzel. Są też zabawy z gumkami, na przykład, przyciąganie gumeczek do poprawnych odpowiedzi - tłumaczy nauczycielka.
Uczniowie klasy kierowanej przez Romejko są uczestnikami teatrzyku twórczego Świat. Niedawno mogły zaprezentować swoje umiejętności podczas przeglądów teatralnych, gdzie wystąpiły w przedstawieniu „Calineczka“.
- W przypadku mojej klasy, dzieci czują się odważniej, ponieważ działają w kółku teatralnym i przedstawiają swoje umiejętności sceniczne. Sprawia to, że nie boją się wypowiedzieć własnego zdania i są odważni. Bardzo kochają teatr, z zapałem szykują stroje sceniczne. Bardzo się cieszę się, że mam taką współpracę z rodzicami, którzy zawsze mają otwarte dłonie do pomocy - podkreśla Romejko.

W szkole podstawowej nie brakuje też zdolnych uczniów. Taką uczennicą jest Laura Moskal, która wzięła udział w polskiej edycji The Voice Kids. Przeszła eliminację z ponad 3000 zgłoszeń i została zakwalifikowana do tzw. „przesłuchań w ciemno“. Laura twierdzi, że było to spełnienie jej największego marzenia.
- Przeżyłam wielką przygodę. Przyjechaliśmy do studia, nagrywaliśmy piosenki, potem dostałam zaproszenie na przesłuchania w ciemno i wtedy był ze mną wywiad oraz trzy próby na scenie. Chociaż nie obróciłam foteli jury, ale rozdałam trenerom prezenty - opowiada Laura.

Laura uczestniczyła w wielu konkursach i wiele statuetek z różnych konkursów. Jestem bardzo szczęśliwa, że mogę w nich brać udział i zawsze jest fajnie. Jednak rozumiem, że trzeba ćwiczyć ruchy i bardzo dużo włożyć pracy w samą piosenkę - podsumowuje Laura Moskal.









