Rosyjski polityk opozycyjny Władimir Kara-Murza, który został uwolniony w ramach wymiany więźniów, mówi, że do ostatniej chwili myślał, że nigdy nie odzyska wolności. W wywiadzie dla niemieckiej gazety Die Zeit mówił, że nie miał „żadnych wątpliwości, że umrze w więzieniu“.
Krytyk Kremla został skazany na 25 lat więzienia.
Jako „historyk i optymista“ wierzył, że imperium Putina upadnie, ale „po dwóch próbach otrucia go“ przestał wierzyć, że tego doczeka, mówił Kara-Murza. Wymiana więźniów wydawała mu się nie do pomyślenia.
- Do ostatniej chwili byłem pewien, że wiozą mnie na egzekucję - powiedział opozycjonista.
Kara-Murza stwierdził, że jego cela została otwarta w nocy, a grupa mężczyzn dała mu 20 minut na spakowanie rzeczy.

- Byłem pewien, że zabiorą mnie do lasu i zastrzelą. Ale zabrali mnie na lotnisko - powiedział.
Według Kara-Murzy, przed zwolnieniem został on przekonywany do napisania listu z prośbą o ułaskawienie do Władimira Putina i publicznego żalu za swoje działania. W pokoju ze zdjęciem Putina na ścianie wręczono mu czystą kartkę papieru. Rzekomo powiedział wówczas strażnikom więziennym, że prezydent Rosji jest „bezprawnym dyktatorem, uzurpatorem i mordercą“.
Kara-Murza zapewnia, że nie przyznał się do winy.
- Siedzę, bo jestem przeciwko wojnie w Ukrainie. Przestępcami są ci, którzy prowadzą tę wojnę – wspominał swoje słowa opozycjonista.



