Naujienų srautas

Wiadomości2024.02.26 08:06

Protesty rolników – samograjem dla propagandy Kremla. „Polacy rujnują przyjaźń z Ukraińcami, którą budowali od 2022 r.“

Evelina Knutovič, LRT.lt 2024.02.26 08:06

– Gdy dwa lata temu wybuchła inwazja, w Polsce miło się zaskoczyliśmy tym, jak bardzo pomogliśmy Ukraińcom. Byliśmy z tego dumni i jakby nadal jesteśmy. Teraz cały ten kapitał przyjaźni, budowany przez dwa lata mimo historycznych traum, zostaje zniszczony w ciągu dosłownie kilku dni – uważa w rozmowie z LRT.lt Adam Sokołowski, autor bloga „Doniesienia z putinowskiej Polski“, książki „Reżim“ oraz współautor „Podkastu Dezinformacyjnego“. Bloger od lat zajmuje się rosyjską propagandą i dezinformacją w mediach.

Protesty w Polsce i Unii Europejskiej są aktywnie wykorzystywane przez rosyjską propagandę. Jakie obrazki widzimy w prokremlowskiej telewizji?

Ogólnie, w mediach sprzyjających Kremlowi widzimy to, że Polacy i Ukraińcy się kłócą. Musimy uświadomić, że zbliżają się wybory do Parlamentu Europejskiego. W czerwcu Kremlowi będzie bardzo zależało na tym, by w PE znalazło się jak najwięcej polityków, którzy by próbowali ograniczyć pomoc europejską dla Ukrainy. Sceny, które widzimy na pograniczu polsko-ukraińskim - antyukraińskie banery, wysypywanie zboża, wieczne przypominanie o Rzezi Wołyńskiej i Stepanie Banderze - dla kremlowskiej propagandy jest samograjem.

Gdy dwa lata temu wybuchła inwazja, w Polsce miło się zaskoczyliśmy tym, jak bardzo pomogliśmy Ukraińcom. Byliśmy z tego dumni i jakby nadal jesteśmy. Pewnie większość przypadkowych Polaków tak by powiedziała. Teraz cały ten kapitał przyjaźni, budowany przez dwa lata mimo historycznych traum, zostaje zniszczony w ciągu dosłownie kilku dni. To wielki sukces Kremla. Jeżeli protest nie zostanie względnie szybko i w cywilizowany sposób zakończony, a będzie dalej eskalował (na co wygląda), to może się okazać, że wszystko, co stworzyliśmy, zniknie. To doskonała pożywka dla kremlowskiej propagandy.

Od samego początku wojny kremlowska telewizja bardzo chętnie cytuje i pokazuje polityków, którzy są albo na tyle głupi, aby powiedzieć coś niedorzecznego, albo zbyt naiwni, albo otwarcie prorosyjscy, jak w przypadku przedstawicieli Konfederacji lub mniejszych ugrupowań. Tak się ułożyły okoliczności, że kwestionowanie pomocy dla Ukrainy zbiega się z rzekomą walką o polski interes ekonomiczny. Nagle ci ludzie mogą wreszcie mówić o Ukrainie to, co zawsze chcieli, ale wcześniej nie wypadało, bo wojna. Teraz mogą, bo rzekomo bronią polskiego rolnika.

Z kolei Donald Tusk zapowiedział, że spotka się z przedstawicielami ukraińskiego rządu dopiero 28 marca. Jak ten fakt wykorzystuje propaganda rosyjska i w jaki sposób ukazuje w tym kontekście polski rząd?

Mogę się pokusić o taką prognozę, jaki może być efekt. Taka data jest zdecydowanie zbyt późna. Nawet jeśli rzeczywiście nie dało się zaplanować tego szybciej,Tusk lub przedstawiciele jego rządu mieli tam pojechać i uspokoić nastroje.

Wcześniej Tusk zapowiedział, że wciągnie przejścia graniczne z Ukrainą na listę obiektów o znaczeniu strategicznym. Wiąże się to z całym szeregiem obostrzeń: nie można będzie się swobodnie poruszać, robić zdjęć czy protestować. Pierwszą reakcją jednego z głównych organizatorów protestów, czyli Rafała Meklera, było oświadczenie, iż będą się bili z policją. Wrzucił zdjęcie kijów opartych o budynek jako symbol walki z funkcjonariuszami. Jeżeli oni rzeczywiście w najbliższym czasie tam pojadą i dojdzie do bójki, będzie to rzecz doskonała. Kreml komentuje to słowami: „Patrzcie, ta Zachodnia Europa, ten Kolektywny Zachód, niby jest taki praworządny, demokratyczny, europejski i wolny, a tu policja tłucze rolników“. Rolników, którym się nie podoba unijna polityka klimatyczna – bo o rzeczach związanych z wojną nie wspomną.

Wspomniał Pan już o treściach antyukraińskich. Czy można w jakiś sposób ocenić, jaką część stanowią rzeczywiście emocjonalne reakcje rolników, a jaką prowokacje propagandystów?

Politycy prorosyjscy i różni prowokatorzy aktywnie działają, by te nastroje podburzać. Niedawno mieliśmy do czynienia z, moim zdaniem, jawną prowokacją, gdy przyszedł człowiek z kartką w rękach, zrobił sobie zdjęcie i uciekł. Na kartce znajdowało się porównanie obecnej sytuacji do Rzezi Wołyńskiej. To najbardziej prymitywne skłócanie Polaków z Ukraińcami.

Nie mogę nie wspomnieć o banerze, który, niestety, obiegł światowe media, a na którym powieszono radziecką flagę i napisano: „Putin, zrób porządek z Ukrainą, Brukselą i naszymi rządzącymi“. Tutaj zareagowała policja i prokuratura. Człowiek, który to powiesił, prawdopodobnie otrzymuje jakieś pogróżki, ale z kontekstu wynika, że był to jednak zwykły rolnik, który po prostu głupio się zachował. Być może, właśnie został zmanipulowany, a może sądził, że robi coś fajnego. Kto wie, może rzeczywiście uważa, że Putin ma zrobić z tym porządek. Ten incydent szeroko się odbił w mediach poza Polską, ale przynajmniej na niego szybko zareagowano.

Był też incydent znacznie gorszy. Chodzi o baner wywieszony na przedzie ciągnika rolniczego, na którym narysowano kontur Polski. W nim stał ludzik, czyli obywatel Polski, który silnym kopem wyrzucał z kraju ludzika pomalowanego w ukraińskie kolory. Był tam też napis „Koniec gościny, niewdzięczne ….syny“. Baner wisiał bardzo długo. Problem polega na tym, że ten pojazd jechał na czele kolumny, a zdjęcie banera było rozpowszechniane w mediach społecznościowych, m.in. na profilu Rafała Meklera – działacza Konfederacji, czyli partii skrajnie prawicowej. Jest on kimś w rodzaju koordynatora medialnego protestów od strony partii. Post był lubiany w bańce prawicowej i nikt się tego nie wstydził.

Gdy się pojawił baner z Putinem, to niemal wszyscy od początku wiedzieli, że mamy do czynienia albo z kimś bardzo głupim, albo z prowokacją. Dlatego zdjęto go dosyć szybko. Natomiast ten drugi wisiał długo i nim się chwalono. To pokazuje, że nastroje antyukraińskie zostały skutecznie zaszczepione.

Na protestach aktywnie się pojawiają działacze prorosyjscy. Nie chodzi tu wyłącznie o Konfederację, czyli partię mocno nafaszerowaną politykami o poglądach kontrowersyjnych i często jawnie prorosyjskich. Na prawo od Konfederacji znajdują się jeszcze bardziej prorosyjskie partie i ruchy, na przykład, Bezpieczna Polska. To założona kilka miesięcy temu partia Leszka Sykulskiego, samozwańczego eksperta ds. geopolityki. Od kilku ładnych lat prowadzi kanał na YouTube, w którym każdy filmik kończy się zdaniem, że Rosja jest dobra, a Zachód jest zły. Wiadomo, że spotykał się z rosyjskim ambasadorem i nawołuje do pokoju, oczywiście, na kremlowskich warunkach. Bezpieczna Polska udzieliła jawnego wsparcia protestom. Jednym z ich aktywnych działaczy jest Piotr Panasiuk, który w sieci X po prostu podaje dalej propagandę rosyjskiego Ministerstwa Obrony. Dodaje wrzutki o tym, jak Rosjanie odnoszą kolejne zwycięstwa.

Z jednej strony Panasiuk, który jest osobą marginalną i wyśmiewaną, zostaje uwiarygodniony jako patriota, który walczy o dobro rolników. Z drugiej strony, treści, które on podaje, infekują ich samych. Propagandystów-prowokatorów jako takich prawdopodobnie nie ma zbyt wielu, a protestują tam tysiące ludzi. Tylko 20 lutego protestów było ponad 200. Wystarczy jednak, że wśród nich znajdzie się kilkanaście osób, które sprytnie, często z wyposażeniem własnych mediów podkręcą emocje. Na przykład, działa tam telewizja o bardzo pięknej polskiej nazwie MIR, regularnie podkręcająca emocje, która wysyła przekaz, z jednej strony, trafiający do tych rolników, a z drugiej - do Polaków w Internecie, a z trzeciej wykorzystywany przez rosyjskie media.

Łatwo jest manipulować osobami, które przynajmniej częściowo się zgadzają z poglądami propagandy. Skąd zatem ta erozja w stosunkach polsko-ukraińskich, skoro Polacy byli tak przyjaźni w 2022 r.?

Chyba nie do końca jest tak, że rolnicy podzielają te poglądy. Inna sprawa, że się zradykalizowali. Człowiek zradykalizowany jest bardzo podatny na wiele rzeczy. Mówiąc w dużym uproszczeniu - rolnicy są raczej konserwatywni, mieszkają na prowincji i skłaniają się ku partiom prawicowym. W Polse tak się składa, że partie prawicowe - duża, czyli Prawo i Sprawiedliwość i mniejsza, czyli Konfederacja - od lat prowadzą bardzo aktywną politykę antyunijną. Propaganda PiSu, jeżeli chodzi o konfrontację ze światem zachodnim, była niemal identyczna z kremlowską. W swojej książce pokazałem przykłady propagandy PiS i Kremla, a dopiero później dopisałem, że zamieniłem je miejscami. Nikt tego nie zauważył. Ludzie, którzy są odbiorcami podobnych treści, byli tym karmieni przez osiem lat. Dla wielbicieli Konfederacji przekaz był jeszcze silniejszy.

Czy rolnicy są tak głęboko przekonani, że tzw. Zielony Ład tak bardzo im zaszkodzi? A może mają po prostu wgrane w głowę, że ekologia jest zła i przynosi same straty? Skoro teraz jest okazja do protestu, to walczą przeciwko Unii. Przy okazji w Polsce jest jeszcze sprawa zboża z Ukrainy. Nakłada się to na sentyment antyukraiński, który od lat istnieje w prawicowej bańce. To bardzo dobrze, że PiS pomagał Ukraińcom w ich wysiłku wojennym, ale przed lutym 2022 r. partia wcale się z Ukrainą nie lubił, a ich stosunki były naprawdę zimne. Dominowało dużo uniesień pseudopatriotycznych, a Jarosław Kaczyński, Witold Waszczykowski czy Michał Dworczyk wciąż mówili o Banderze. Jak ktoś jest stereotypowym odbiorcą propagandy, to jest mocno niechętny do tematów ekologii i ogólnie wszystkiego, co jest przedstawiane jako lewactwo. Być może też niespecjalnie lubi Ukraińców.

Przychodzi taki moment jak ten, kiedy te dwie rzeczy się zbiegają. Na to przyjeżdżają wszyscy propagandyści i spryciarze podkręcający emocje. Znalazłem nagranie, na którym palili kukłę wiceministra rolnictwa. Na drugim nagraniu zrobili jedną z Donaldem Tuskiem, drugą z Ursulą von der Leyen, udawali, że kukły rozmawiają, a potem bili kijami. Mamy zatem takie wręcz brutalne akty przemocy wobec symboli.

Można skłonić ludzi do myślenia zbieżnie z liniami Kremla na kilka różnych sposobów. Tym, którzy są nastawieni bardziej nacjonalistycznie, można powiedzieć, że źli Ukraińcy zalewają kraj zbożem, bo nie lubią Polaków. To na nich podziała. Innym zaś można powiedzieć, że są wielkie zachodnie koncerny, które próbują zgnębić biednego, małego człowieka. To samo zatem można powiedzieć na podłożu klasowym i narodowym. W obydwu wypadkach człowiek sobie pomyśli, że Ukraina i Zachód są złe. Nie musi myśleć, że Rosja jest dobra, wystarczy, że nie będzie chciał wspierać kogoś prozachodniego.

Wspomniał Pan o mediach prawicowych. Jednak również w mediach ogólnokrajowych mało mówi się o tym, jak UE próbuje walczyć kryzysem. Czy chodzi o bierność Wspólnoty, czy po prostu w tym proteście jest to tak wykorzystywane, aby ją pokazać?

Komisja Europejska pod wpływem protestów w Zachodniej Europie nieco złagodziła politykę dekarbonizacji. Ewidentnie brakuje jakiegoś mechanizmu osłonowego. Całkiem niedawno w analogiczny sposób zostały przeprowadzone protesty górników. Uspokojono je w zupełności, wprowadzając mechanizmy osłonowe. Generalnie chodziło o to, aby najbardziej poszkodowani nie stracili pracy i środków do życia.

Nie bardzo wiem, dlaczego, ale w kontekście protestów rolników tego zabrakło. Dopiero pod presją protestujących UE zaczyna łagodzić swoje stanowisko. Tymczasem w Polsce nie ma to aż tak wielkiego znaczenia, bo ważniejszy jest temat ukraińskiego zboża. Gdyby został rozwiązany, to te protesty by ustały lub były znikome. Tutaj oczekiwałbym szybkich reakcji rządu, przynajmniej na płaszczyźnie komunikacyjnej. W innym przypadku, sytuacja będzie się dalej eskalowała.

Pomyślmy o tym, co się teraz dzieje. To jest normalny protest ekonomiczny. Pewna grupa zawodowa, czyli rolnicy - producenci żywności - czują się poszkodowani ekonomicznie przez rząd i przeciwko temu protestują. To jest absolutnie normalnie. Od czasów upadku komunizmu w Polsce protestowały najróżniejsze grupy zawodowe. Tylko teraz nastąpiła eksplozja pseudopatriotycznych hipernacjonalistycznych treści. Polecam wejść na internetowe grupy prawicowe, na przykład, Młodzież Wszechpolską i spojrzeć, jakie tam latają grafiki. Wielki polski orzeł nad łanami zboża, prowadzący polskie traktory - jest to aż kiczowate momentami. Wygląda jak praktycznie nowe powstanie narodowe. Powstają treści, że z powodu ukraińskiego zboża Polska upadnie i straci niepodległość, a tylko dzięki rolnikom w ogóle żyjemy. Jakby na naszym kontynencie nie było więcej krajów samowystarczalnych. Zupełnie niepotrzebnie to się rozdmuchuje do ogromnych rozmiarów, co tylko sprzyja infekowaniu ludzi propagandą kremlowską.

LRT has been certified according to the Journalism Trust Initiative Programme

Najnowsze, Najchętniej czytane