Nowym traktorem każdy może dojechać do Wilna, starym niekoniecznie – mówi rolnik Wojciech Jutkiewicz ze wsi Żegaryno, w rejonie solecznickim. Mężczyzna przyłączył się do protestu litewskich rolników, którzy obecnie blokują wileńską Starówkę.
Dzisiaj na alei Giedymina ustawił się sznur ciągników i traktorów. Rolnicy blokują miasto, a organizowany przez nich protest jest największy w historii kraju. Do Wilna swój sprzeciw przyjechało wyrazić wielu Polaków, którzy pracują na roli z dziada pradziada.
- Tu są ludzie, którzy domagają się od litewskich władz jasnych odpowiedzi. Od tego zależy nasz los – opowiada Wojciech Jutkiewicz ze wsi Żegaryno, w rejonie solecznickim.

- Moja rodzina hoduje ekologiczne bydło. Mamy około stu głów. Przyznam, że tak ciężkich czasów nie pamiętam - mówi rolnik. Dodaje, że w protestach bierze udział od samego początku.
- Najpierw wraz z całą Litwą paliłem ogniska. Tym razem również nie miałem żadnych wątpliwości co do udziału. Taki po prostu jestem. Kto jak nie my musi budować nasze państwo dla naszych dzieci? – pyta retorycznie Jutkiewicz.
Tłumaczy, że warunki, w jakich dziś funkcjonują rolnicy „są po prostu nie do przetrwania”.

- Tegoroczne subsydia i wypłaty państwowe spóźniły się o kilka dobrych miesięcy, a banki przecież nie czekają. Dziś każdy rolnik jest skuty pożyczkami. Rolnicy nie mogą sami decydować, czy mogą zaorać własną łąkę. Mam 6 km pastwiska, które będę musiał obchodzić pieszo, ponieważ auto, którym jeździłem sprawdzając ogrodzenie albo bydło, jak się próbuje nam przez rządzących wmówić, nie służy do pracy na roli. Nawet ciężarówka, którą wozisz zboże nie zalicza się dziś do techniki rolnej. Tylko traktor mogę zatankować tym zaznaczonym gospodarskim paliwem. Przecież nie na wesele jeżdżę tym samochodem. To tylko część absurdów z życia rolnika Litwy w XXI wieku – dzieli się rolnik z rejonu solecznickiego.
Rozmówca twierdzi, że ilość traktorów w sercu stolicy budzi prawdziwy zachwyt.

- Panuje tu dobra, przyjazna atmosfera. Ludzie są zmobilizowani, dumni, że doszło do największego w historii Litwy strajku rolników. Miło jest, że wilnianie zatrzymują się obok traktorów, mówią dobre słowa, wspierają nas – dzieli się rolnik.
- Minister nie miał czasu by do nas przyjechać, dlatego do stolicy przyjechaliśmy sami. Wierzę, że nasz głos zostanie usłyszany – mówi rolnik Wojciech Jutkiewicz ze wsi Żegaryno, w rejonie solecznickim.

LRT.lt przypomina, że w związku z protestem zorganizowanym przez Litewską Radę Rolniczą od wtorku do piątku na niektórych odcinkach alei Giedymina przewidywane są ograniczenia ruchu drogowego.
We środę i czwartek w godz. 11.00-16.00 na wiece pod rządem ma się zgromadzić blisko 2 tys. osób.









