Ministerstwo Spraw Zagranicznych Polski poinformowało, że wezwało rosyjskiego chargé d'affaires Andrieja Ordasza po tym, jak rosyjska rakieta wleciała w polską przestrzeń powietrzną podczas piątkowego rosyjskiego ataku na Ukrainę.
Wiceminister spraw zagranicznych Polski Władysław Teofil Bartoszewski wręczył Ordaszowi notę dyplomatyczną z żądaniem wyjaśnienia incydentu i „natychmiastowego zaprzestania takich działań”, podało ministerstwo.
Rosyjska państwowa agencja informacyjna RIA Nowosti zacytowała wcześniej wypowiedź Ordasza, mówiącą, że Rosja nie przekaże Polsce żadnych wyjaśnień, dopóki kraj nie „dostarczy konkretnych dowodów”.
Bartoszewski powiedział później dziennikarzom, że polecił Ordaszowi „zaprzestać testowania granic kraju” i że kolejny podobny incydent spotka się ze znacznie ostrzejszą reakcją Polski, „ponieważ jest to sprawdzian naszej skuteczności i naszego podejścia do obronności”.

Powiedział, że zapewnił rosyjskiego chargé d'affaires, że Polska „może szybko i skutecznie zareagować, jeśli taka sytuacja się powtórzy”.
Na pytanie, jaka byłaby reakcja kraju na kolejny taki incydent, Bartoszewski odpowiedział, że gdyby rakieta „wleciała nieco głębiej w terytorium Polski, zostałaby zestrzelona”.
Przypominamy, że Polskie Dowództwo Operacyjne poinformowało, że wczoraj w godzinach porannych w przestrzeń powietrzną RP od strony granicy z Ukrainą wleciał niezidentyfikowany obiekt powietrzny, który od momentu przekroczenia granicy, aż do miejsca zaniku sygnału obserwowany był przez środki radiolokacyjne systemu obrony powietrznej kraju.



