- Myślę, że Bgirl Nicka ma wszelkie szanse na zdobycie dla Litwy medalu olimpijskiego – oświadczył słowacki sędzia breakingu Martin Gilian przed Mistrzostwami Świata w Belgii. Dominika Baniewicz zdobyła przepustkę na igrzyska olimpijskie.
Gilian od kilku lat zna tegoroczną złotą medalistkę Mistrzostw Świata Breakingu.
- Bgirl Nicka po raz drugi wygrała organizowany przeze mnie turniej breakingu na Słowacji. Po raz pierwszy zrobiła to dwa lata temu, gdy miała zaledwie 14 lat. To niewiarygodne, jeśli weźmie się pod uwagę jej wiek i poziom – wspomina ich pierwsze spotkanie organizator wielu wydarzeń sportowych.

Tancerze byli oceniani przez dziewięciu sędziów z różnych krajów. Nadzór nad ich pracą oraz kwestie organizacyjne mistrzostw spoczęły na barkach Giliana. W konkursach breakingu występy oceniane są według pięciu kryteriów - dynamika lub jakość wykonania, oryginalność, wykonanie techniczne, poczucie rytmu i różnorodność ruchów.
W finale Mistrzostw Świata kobiet sędziowie oceniali dwie różne szkoły breakingu. Baniewicz reprezentowała klasyczną i zwyciężyła nad dwukrotnie starszą Japonką, legendarną Ayumi Fukushima – Bgirl Ayumi.
- Staram się być uniwersalna. Są tancerze, którzy mają siłę, ale brakuje im rytmiki lub na odwrót. Wykorzystuję wszystkie elementy, to pomaga się wyróżnić z tłumu. Nie zastanawiam się nad tym, co będzie po kilku latach, ważne, co się dzieje tu i teraz - tłumaczy z kolei Baniewicz.

Poczucie rytmu i wszechstronność jako jedno z najważniejszych kryteriów breakingu wskazał inny uczestnik mistrzostw świata z Litwy – Rokas Šaltenis, B-Boy Rukus, który w Belgii zajął 69. miejsce. Zauważył, że tancerze breakingu nie wiedzą, co zaproponuje im DJ, dlatego nie mogą przygotować programu z wyprzedzeniem.
– Sędziowie bacznie obserwują, jak potrafisz reagować na muzykę, czy improwizujesz, czy po prostu powtarzasz wcześniejsze ruchy. Im bardziej jesteś uniwersalny, tym większe masz szanse, szczególnie w rundach „jeden na jeden“ – ocenia B-Boy Rukus.

- Media często określają breaking jako breakdance, a to błędna terminologia. O nazwę „breaking” walczyliśmy długo. Termin breakdancing był propagowany przez amerykańskie media w latach 80. XX wieku, ponieważ nie podobała im się nazwa akceptowana przez naszą społeczność. Cieszymy się, że Międzynarodowy Komitet Olimpijski nas wysłuchał - tłumaczy Gilian.
W breakingu jest zakaz kopiowania ruchów oponenta.
Uczestnik ma być oryginalny, wtedy uzyskuje więcej punktów. Spontaniczna oryginalność dużo mówi o osobowości samego tancerza - uważa sędzia Gilian.

- Kiedy próbujesz dobrze tańczyć, jakiś element spada. Jednak po jakimś czasie pojawia się równowaga, a jeśli chodzi o taniec, dla mnie jest piękna – sądzi Šaltenis.
- Kryterium oryginalności jest chyba najtrudniejsze do oceny dla widzów. Większość sędziów tańczy od ponad 20 lat, jest im łatwiej. Tancerze przyjmują czasami strategię, w której na ruch przeciwnika odpowiadają podobnym, jeszcze ciekawszym, pokazując, że stać ich na więcej – opisuje jedną ze strategii Gilian.

Organizatorem Mistrzostw Świata w breakingu jest Międzynarodowa Federacja Tańca Sportowego (WDSF). To otworzyło drogę breakingowi do igrzysk olimpijskich. Gilian twierdzi, że takie połączenie mogło początkowo zszokować środowiska taneczne, ale łączy je pasja do tańca.
- Wszyscy rozumieją, jakie możliwości otwierają Igrzyska Olimpijskie w Paryżu. Jest to idealne miejsce do prezentacji sportu na całym świecie. Tancerze otrzymują teraz więcej ofert od sponsorów, co zwiększa zainteresowanie mediów. Myślę, że olimpiada w Paryżu będzie ogromnym sukcesem. Mam nadzieję, że w 2028 r. będziemy to kontynuowali w Los Angeles – powiedział LRT TELEVIZIJA sędzia Gilian ze Słowacji.







