Premier Ingrida Šimonytė z wielką ostrożnością podchodzi do możliwości zamknięcia więcej niż dwóch przejść granicznych z Białorusią. Zwraca uwagę, że takie jednostronne decyzje mogą mieć negatywny wpływ na inne kraje sąsiednie. Dlatego, jak mówi, Litwa, Polska i Łotwa zgodziły się skoordynować swoje działania, jeśli zajdzie taka potrzeba.
- Jeśli chodzi o przejścia towarowe, to tak, polski rząd podjął już taką decyzję. Problem polega na tym, że takie działania niosą za sobą konsekwencje dla innych krajów - powiedziała Šimonytė dla Žinių radijas, odnosząc się do decyzji Polski o pozostawieniu otwartego tylko jednego przejścia granicznego z Białorusią.
- Kiedy Polacy podjęli tę decyzję, natychmiast zauważyliśmy, że zwiększyły się kolejki. W większości transport, który przekracza białoruską granicę jest z państw trzecich, czyli z UE. W ten sposób stwarzamy pewne niedogodności dla miejscowej ludności na przejściach granicznych, a także dla przedsiębiorstw zarejestrowanych na terenie UE - zaznaczyła.
Czytaj również
Šimonytė stwierdziła, że zmniejszenie liczby przejść granicznych z Białorusią będzie miało negatywne konsekwencje dla Łotwy. Dlatego, jak powiedziała, podjęto decyzję o koordynacji podobnych działań między krajami.
- W związku z tym uzgodniono, że wszelkie dalsze decyzje, jeśli będą musiały zostać podjęte, będą koordynowane między trzema krajami - powiedziała.
ELTA przypomina, że projekt Ministerstwa Transportu i Łączności zakłada tymczasowe zamknięcie przejść granicznych Szumsk i Twerecz z Białorusią od 15 sierpnia. Decyzja ta ma na celu zmniejszenie zagrożeń na granicy.
Darius Žvironas, dyrektor generalny Departamentu Ceł, zapewnia, że zamknięcie przejść granicznych w Twereczu i Szumsku nie zakłóci przepływu towarów przez granicę z Białorusią.
Prezydent Gitanas Nausėda powiedział, że Litwa, a także sąsiednia Łotwa i Polska, mogą być zmuszone do zamknięcia granicy z Białorusią, jeśli sytuacja w kwestii bezpieczeństwa stanie się wyjątkowo skomplikowana z powodu przybycia na Białoruś grupy najemników Wagnera. Nausėda podkreśla jednak, że byłaby to ostateczność.

