Unia Europejska nie udzieliła Polsce “jakiejś specjalnej pomocy” w obliczu imigracji z Ukrainy, więc nie może nas karać, że nie zgadzamy się na system relokacji imigrantów, stwierdził prezydent Andrzej Duda. W rzeczywistości Unia pomocy udzieliła, a o karaniu Polski w związku z relokacją nie ma mowy.
Od tygodnia jednym z najczęściej poruszanych tematów w kontekście unijnej polityki jest reforma systemu migracyjno azylowego, zwanego potocznie paktem migracyjnym. W ubiegły czwartek (8 czerwca) Rada Unii Europejskiej przyjęła stanowisko negocjacyjne w sprawie tego, co oficjalnie nazywa się rozporządzeniem o procedurze azylowej oraz rozporządzenia o zarządzaniu azylem i migracją.
Przeciwko zagłosowały dwa państwa: Polska i Węgry, ale zostały przegłosowane. Przyjęte stanowisko będzie podstawą do negocjacji Rady z Parlamentem Europejskim.
“Polska będzie blokowała rozwiązania dot. relokacji migrantów, bo to bardzo krótkoterminowe myślenie, które de facto spowoduje, że fale migracyjne będą jeszcze dalej idące”, powiedział rzecznik rządu Piotr Müller w niedzielę w TVP Info.
“W naszej ocenie przedstawione propozycje legislacyjne nie rozwiążą aktualnych problemów migracyjnych w UE, a jedynie skomplikują istniejący system, a same relokacje będą czynnikiem przyciągającym dodatkową migrację”, ocenił z kolei szef MSZ Zbigniew Rau podczas konferencji prasowej przy okazji konsultacji politycznych z jego szwedzkim odpowiednikiem Tobiasem Billströmem.
“Tu chodzi o zasady. Zasada jest taka, że nie można dać sobie narzucić przymusowej relokacji”, mówił natomiast w Polsat News minister w KPRM, wiceprezes Suwerennej Polski, Michał Wójcik, nazywając przyjęte przez Radę stanowisko “absolutnym skandalem”.
“Musimy patrzeć na bezpieczeństwo naszych obywateli. 12,5 mln osób z Ukrainy w warunkach wojennych przekroczyło granicę Polski z Ukrainą, 1,5-2 mln jest w Polsce. A oni bezczelnie będą narzucali nam, że nie przyjmiecie kilka tysięcy migrantów, to będziecie za każdego płacili”, dodał.

Prezydent: Unia niespecjalnie pomogła
Do tematu stanowiska Polski w kwestii paktu migracyjnego odniósł się także prezydent Andrzej Duda na wspólnej konferencji prasowej ze swoim francuskim odpowiednikiem Emmanuelem Macronem i kanclerzem Niemiec Olafem Scholzem podczas poniedziałkowego (12 czerwca) szczytu Trójkąta Weimarskiego w Paryżu.
Dziennikarka TVP Żaklina Skowrońska zapytała podczas konferencji, jak obaj prezydenci i kanclerz “oceniają fakt” i “czy jest to sprawiedliwe”, że Polska, która otworzyła domy przed uchodźcami z Ukrainy “teraz jest zmuszana do tego, żeby przyjmować imigrantów z innej części świata, a jeżeli się na to nie zgodzi, płacić kary”.
“Od 24 lutego 2022 roku miliony uchodźców przeszło przez polską ziemię. W tej chwili w Polsce zarejestrowanych w systemie jest ok. 1,5 mln obywateli Ukrainy, w wyniku czego korzystają one ze wszystkich przywilejów takich jak Polacy, czyli system ochrony zdrowia, możliwość legalnej pracy, korzystanie z systemu edukacji, co oczywiście wszystko jest nieodpłatne”, zauważył Andrzej Duda.
“Przyjęliśmy tych, którzy potrzebowali pomocy w Polsce, ludzie przyjęli ich w swoich domach, wielokrotnie mówiłem, że jestem za to ogromnie wdzięczny moim rodakom, że nie musieliśmy budować żadnych obozów dla uchodźców, żeby te miliony ludzi znalazły w Polsce swój dom”, dodał.
“Pomogliśmy, szczerze mówiąc sami nie otrzymaliśmy jakiejś specjalnej pomocy zwłaszcza ze strony instytucji Unii Europejskiej, więc mam nadzieję, że teraz w Unii Europejskiej żadna instytucja nie wpadnie na pomysł, żeby karać nas, że mając cały czas perspektywę przyjmowania kolejnych rzeszy uchodźców z Ukrainy jesteśmy sceptyczni wobec przyjmowania również migrantów z innych kierunków”, powiedział prezydent.
O ile jednak prezydent mówił o braku “jakiejś specjalnej” pomocy z Unii, to szczeciński radny PiS Dariusz Matecki jednoznacznie stwierdził na Twitterze, że Polska nie dostała od Unii Europejskiej wsparcia na pomoc uchodźcom z Ukrainy. Co więcej, jego wpis podał dalej wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta.
“Nie otrzymaliśmy z UE wsparcia na pomoc uchodźcom z ogarniętej wojną Ukrainy. Mamy płacić UE 90 tys. PLN za każdego nieprzyjętego migranta ekonomicznego z krajów afrykańskich”, napisał 8 czerwca szczeciński radny PiS, lider Suwerennej Polski na Pomorzu Zachodnim.

Unia nie pomogła? Komisja Europejska wylicza, ile dała Polsce
O wielomilionowej pomocy dla Polski udzielonej przez Unię Europejską w związku z wyzwaniem, jakim jest przyjęcie i utrzymanie ok. 2 mln uchodźców z Ukrainy, informował jesienią ubiegłego roku sam rząd.
“Polska otrzymała łącznie blisko 700 mln zł na wsparcie działań związanych z masowym napływem osób uciekających przed wojną w Ukrainie”, poinformowało Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji w oświadczeniu z 19 października. Dodano, że to pierwsza transza przyznana Polsce i MSWiA złożyło wniosek o kolejne środki w wysokości ponad 200 mln zł.
Wskazano, że Komisja Europejska zaproponowała pakiet zmian do budżetu UE w wysokości 400 mln euro na rzecz wsparcia państw członkowskich, które przyjęły szczególnie dużą liczbę uchodźców z Ukrainy.
Środki przyznano w ramach nowej perspektywy za pośrednictwem instrumentu pomocy w sytuacjach nadzwyczajnych tzw. Emergency Assistance, w ramach funduszy spraw wewnętrznych, tj. Funduszu Azylu, Migracji i Integracji 2021-2027 (FAMI) oraz Instrumentu Wsparcia Finansowego na rzecz Zarządzania Granicami i Polityki Wizowej w ramach Funduszu Zintegrowanego Zarządzania Granicami 2021-2027 (IZGW).
Jak podkreśliło MSWiA, Komisja Europejska nie wskazała konkretnych obszarów, na które mogą zostać wydane pieniądze, pozostawiając tę decyzję i ocenę własnych potrzeb samym państwom.
Informacje te potwierdziły służby prasowe Komisji Europejskiej w komentarzu udzielonym EURACTIV.pl w marcu. Jak wyjaśniły, KE przedłużyła o rok okres wdrażania trzech funduszy w obszarze spraw wewnętrznych w perspektywie finansowej 2014–2020 (do 31 grudnia br.). W tej perspektywie finansowej, w ramach FAMI, Polska otrzymała 123 mln euro.
“Nowa perspektywa finansowa funduszy w obszarze spraw wewnętrznych, na lata 2021-2027, także otworzy drzwi do pozyskania przez państwa członkowskie dodatkowych środków na zapewnienie infrastruktury (dla uchodźców – red.), w tym specjalistycznego wsparcia dla osób szczególnie potrzebujących pomocy, i na zarządzanie procedurami azylowymi”, napisały służby prasowe w komentarzu.
W ramach nowej perspektywy finansowej Polsce przysługują 237 mln euro w ramach FAMI i 162,4 mln euro w ramach IZGW (w tym 91 mln w ramach podstawowej alokacji w IZGW i 71,4 mln w ramach tzw. Instrumentu Tematycznego na tzw. konkretne działania).
Wsparcie to “będzie kluczowym elementem odpowiedzi na nowe, pojawiające się wyzwania (…)”. Środki z KE “stanowić będą wsparcie dla państw członkowskich w zakresie zarządzania imigracją i kontrolą granic w związku z napływem uchodźców uciekających przed wojną w Ukrainie, zwłaszcza w zakresie podstawowych potrzeb zaraz po przybyciu, takich jak tymczasowe zakwaterowanie, wyżywienie, opieka zdrowotna i dodatkowy personel”, podkreśliły służby prasowe KE.
Zwróciły uwagę, że do Polski trafiła część ze środków zebranych w ramach kampanii “Stand Up for Ukraine” i w podczas związanej z tą kampanią konferencji donatorów 9 kwietnia. Komisja Europejska złożyła wtedy zobowiązanie przekazania na rzecz ukraińskich uchodźców miliarda euro, z czego, jak wyjaśniła nam w komentarzu, 400 mln trafiło do FAMI i IZGW.
“W ramach tego kryzysowego finansowania Polska otrzymała 200,1 mln euro na zapewnienie podstawowej pomocy (żywności, transportu i tymczasowego zakwaterowania) osobom uciekającym przed wojną w Ukrainie, podniesienie zdolności w zakresie zarządzania granicami zewnętrznymi (UE, chodzi o granicę polsko-ukraińską – red.), jak również na niwelowanie luki między przyjęciem a wczesną integracją osób z Ukrainy”, poinformowała nas KE.
“Komisja pozostaje gotowa do wspierania Polski zarówno operacyjnie, jak i finansowo”, zapewniła.
Zdaniem rządu otrzymana pomoc jest zbyt mała. „Jeżeli chodzi o Unię Europejską, od początku mówiliśmy, że powinien być dodatkowy fundusz dla uchodźców. On nie został utworzony”, mówił w lutym wiceszef MSWiA Paweł Szefernaker, cytowany przez PAP. „To jest kropla w morzu potrzeb. Uważamy, że powinny być to większe środki”, ocenił.
W lipcu 2022 roku Polski Instytut Ekonomiczny szacował wydatki publiczne na pomoc uchodźcom na ok. 15,9 mld zł. Pomoc UE rekompensuje niewielki udział tych wydatków, ale wciąż jest to wielomilionowe wsparcie i nieprawdą jest, że Unia nie udzieliła Polsce pomocy.

Kary za nieprzyjmowanie uchodźców? Nie, opcja do wyboru
Nieprawdą jest również to, co zasugerowała dziennikarka TVP, a prezydent Duda nie skorygował, a mianowicie że Polska będzie musiała uiścić karę w wysokości 20 tys. euro za każdego nieprzyjętego uchodźcę.
Podobne stwierdzenia znalazły się w tytule artykułu na portalu TVP Info z 24 maja: “22 tys. euro kary za migranta. KE znów chce obowiązkowej relokacji”. Zostały one sprostowane dopiero w treści artykułu.
W rzeczywistości rozwiązania, nad którymi głosowała Rada UE, opierają się na zasadzie “obowiązkowej solidarności”. Oznacza to, że żadne państwo nie będzie zmuszane do przyjmowania uchodźców, jeśli nie zadeklaruje takiej gotowości. Nie oznacza to jednak, że nie poniesie części ciężaru związanego z zarządzaniem imigracją do UE. Ciężar ten po prostu nie będzie związany z relokacją.
“Żadne państwo członkowskie nie poradzi sobie samo z wyzwaniami migracyjnymi. Kraje pierwszej linii potrzebują naszej solidarności. I wszystkie państwa członkowskie powinny móc oczekiwać odpowiedzialnego przestrzegania uzgodnionych przepisów”, oceniła Maria Malmer Stenergard, szwedzka minister migracji, reprezentująca prezydencję Szwecji w Radzie UE.
Czytaj również
Jak wyjaśniono w oświadczeniu Rady UE, rozporządzenia, za którymi opowiedziała się Rada, zakładają stworzenie nowego mechanizmu solidarnościowego, który według UE jest “prosty, przewidywalny i praktyczny”.
Państwa będą miały wybór, jakiego rodzaju wkład chcą wnieść w zarządzanie imigracją przez Wspólnotę. Do wyboru jest relokacja, wkład finansowy lub alternatywne środki solidarnościowe, takie jak delegowanie personelu czy budowanie zdolności.
“Obowiązywać będzie minimalna roczna liczba relokacji z państw członkowskich, przez których terytorium trafia do UE większość osób, do państw członkowskich, w których zdarza się to rzadziej. Liczba ta wyniesie 30 tys., a minimalna roczna kwota wkładów finansowych – 20 tys. euro za relokację”, wyjaśniono w oświadczeniu”.
Oznacza to, że jeśli dane państwo nie będzie chciało uczestniczyć w relokacji i zamiast tego zdecyduje się na wkład finansowy, wysokość tego wkładu wyniesie 20 tys. euro za każdego uchodźcę, którego państwo nie przyjmie. Nie jest to jednak forma kary dla państw, które nie chcą przyjmować uchodźców, a jedna z opcji do wyboru.
Koszty państwa poniosą tak czy inaczej, ale będą to albo koszty związane z przyjmowaniem uchodźców i utrzymywaniem ich, albo koszty rezygnacji z udziału w relokacji. Działa to na zasadzie: nie musicie przyjmować uchodźców, jeśli nie chcecie, ale w takim układzie powinniście zapłacić określoną sumę na pomoc tym państwom, które tych uchodźców przyjmą.
Relokacja nie jest zatem przymusowa, a za odmowę przyjęcia osób ubiegających się o azyl nie ma więc kary. “Państwa członkowskie mogą same wybrać rodzaj działań solidarnościowych. Żadne z nich nigdy nie będzie zobowiązane do przeprowadzenia relokacji”, zapewniono w komunikacie Rady.
Wyłączna odpowiedzialność za wszelkie treści wspierane finansowo przez European Media and Information Fund spoczywa na autorze i niekoniecznie musi odzwierciedlać stanowisko EMIF i Partnerów Funduszu, Fundacji Calouste Gulbenkiana i Europejskiego Instytutu Uniwersyteckiego.
Treść została opublikowana w ramach współpracy LRT.lt z EURACTIV.pl.





