Naujienų srautas

Wiadomości2023.06.01 13:34

„Nie mamy matematyka, a system sugeruje nam astronoma”. W polskich szkołach również brakuje nauczycieli

Anna Grigoit, LRT.lt 2023.06.01 13:34

Rok szkolny powoli dobiega końca. Rozpoczął się sezon polowań - tak społeczność szkolna nazywa wiosnę i lato. Braki kadrowe w placówkach oświatowych są coraz większe i bardziej dotkliwe. W samym Wilnie brakuje około 1 tys. nauczycieli. W innych regionach kraju nie jest lepiej.

- We wrześniu w samym Wilnie zabraknie 298 nauczycieli przedmiotowców, 296 specjalistów ds. wsparcia i edukacji, 168 pedagogów przedszkolnych, 34 pedagogów wczesnoszkolnych, 58 nauczycieli szkół podstawowych i 114 asystentów nauczycieli, 108 logopedów. Brakuje nam nawet nauczycieli muzyki i wychowania fizycznego. W sumie to prawie tysiąc pracowników – dzieli się doradczyni dyrektora administracji ds. oświaty Alina Kowalewska.

Dodaje, że Samorząd Miasta Wilna na różne sposoby stara się rozwiązać ten od kilku lat istniejący problem.

Stołeczni radni pracują teraz na rozporządzeniem, zgodnie z którym dyrektorzy placówek oświatowych w Wilnie mogliby oferować nauczycielom wyższe wynagrodzenie, niż to, ustalone przez resort oświaty.

- Planujemy kontynuację wypłacania dodatków nauczycielom w wysokości 300 euro, którzy rozpoczęli pracę w naszym samorządzie rok temu albo planują dołączyć do grona wileńskich pedagogów w nadchodzącym roku szkolnym, pod warunkiem, że przynajmniej rok nie pracowali w stolicy – mówi Kowalewska. Dodaje, że dodatek muszą otrzymać nie tylko pedagodzy, ale też specjaliści pomocy oświatowej – pedagodzy specjalni, psycholodzy i inni.

- Teraz potrzebujemy tylko zgody Rady – wyjaśniła dla LRT.lt Kowalewska.

Rada ma podjąć decyzję w tej sprawie już na początku czerwca.

- Widzimy, że ta inicjatywa się sprawdziła. Dzięki wypłacaniu takiego dodatku, miasto Wilno w ubiegłym roku dodatkowo przyciągnęło 190 nauczycieli, których zatrudniły aż 93 stołeczne placówki oświatowe - tłumaczy doradczyni.

- Już dwa lata nauczyciele i pracownicy placówek oświatowych nieodpłatnie korzystają z transportu publicznego. Samorząd aktywnie angażuje się i finansuje kształcenie pedagogów. W ubiegłym roku skierowaliśmy na ten cel około 300 tys. euro. Obecnie ogłaszamy konkurs na zakup kolejnych studiów dla osób, którzy pracują w naszych placówkach, ale nie mają na przykład kwalifikacji pedagoga. Już otrzymaliśmy 196 takich wniosków – mówi.

- Rozumiemy, że kolejny rok szkolny znowu będzie nam trudny. Jednak posiadamy wiele sposobów, żeby brak nauczycieli uzupełnić. Tworzymy pięcioletni plan na poprawienie sytuacji – dzieli się doradczyni.

Dodaje, że kolejnym wyzwaniem całej Litwy jest powszechna edukacja dzieci ze specjalnymi potrzebami, która rozpocznie się w 2024 r.

- Wiemy, że w wileńskich placówkach oświatowych obecnie mamy około 10 tys. dzieci o potrzebach specjalnych. Już dawno pracujemy z takimi dziećmi, mamy doświadczenie. Nie brakuje finansowania, a brakuje specjalistów, których musimy wykształcić. Przyciąganie ich wiąże się ze zwiększeniem pracy zarobkowej. Decyzje muszą być podjęte na szczeblu państwowym – mówi Kowalewska.

Kolejne zagrożenie to bardzo duża liczba nauczycieli w wieku emerytalnym. W samym Wilnie wraz z 1 września w wieku emerytalnym będzie około 650 nauczycieli.

Dyrektorzy szkół, z którymi rozmawiał portal LRT.lt są zgodni, że znalezienie nauczycieli niektórych specjalizacji wiąże się niekiedy z ogromnymi wyzwaniami. Obecnie Gimnazjum im. św. Jana Pawła II poszukuje geografa i matematyka.

- Rozumiem, że jeżeli teraz znajdę brakującego nauczyciela matematyki, tym samym wyrządzę krzywdę jakiejś szkole. Nauczycieli matematyki po prostu nie ma. Przecież w najlepszym wypadku tylko jeden maturzysta rocznie wybiera zawód nauczyciela matematyki. Zachodzi też naturalna wymiana. Zaczyna być trudno, tak samo jak i reszta szkół Litwy, polujemy – tłumaczy dyrektor tej placówki Adam Błaszkiewicz.

Zapytany jak integracje dzieci ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi, Błaszkiewicz mówi, że szkoła już posiada wiele dobrego doświadczenia.

- Martwi mnie natomiast jaki będzie efekt, kiedy większość nauczycieli, którym brakuje nieraz doświadczenia i należytej wiedzy będzie musiało pracować z mocno potrzebującym dzieckiem. Przecież nikt nie uczy nauczyciela tak jak pedagoga specjalnego. A tych pedagogów specjalnych, psychologów, określonych specjalistów w szkołach brakuje. Jeżeli dojdzie nam na przykład uczeń niesłyszący, w jaki sposób będziemy mogli mu pomóc? Słaba nadzieja, że dla jednego czy dwóch uczniów szkoła znajdzie takiego specjalistę, który byłby z dzieckiem tyle czasu, ile ono wymaga. Rozsianie takich uczniów w szkołach ogólnokształcących będzie ze szkodą dla samych uczniów. Dla socjalizacji uczniów to na pewno dobrze, jednak z okazaniem pomocy na tym poziomie, na jakim potrzebują, będzie gorzej. Każdy rodzic takiego dziecka musi podjąć decyzję przychodząc do szkoły i badając realną sytuację jaka jest w szkole – mówi Błaszkiewicz.

Narodowa Agencja Edukacji rozszerzyła listę przedmiotów o astronomię, filozofię, technologię informacyjną, dodatkowe języki obce - polski, hiszpański, francuski, ukraiński i inne nowe przedmioty.

Błaszkiewicz przyznaje, że najpierw oświatowi urzędnicy musieliby się zastanowić, czy możemy takich specjalistów zaoferować.

- Nie mamy matematyka, a chcemy mieć astronoma. Z kolei mówiąc na przykład o języku francuskim, kiedyś mieliśmy ten język do wyboru, jednak umarł w naszej szkole śmiercią naturalną, gdyż uczniowie po prostu nie wybierali tego przedmiotu. Podkreślam, najpierw trzeba zadbać o specjalistów, a potem rozszerzać zakres podstawy programowej – zaznacza Błaszkiewicz.

- Słusznie ludzie nazwali okres poszukiwania nauczycieli, sezonem myśliwskim. Jednak polowanie, jeżeli nie ma zwierzyny, nie ma żadnego sensu – ujmuje Błaszkiewicz.

Odnosząc się do rozwiązań jakie proponuje Samorząd Miasta Wilno w kwestiach dodatków dla nauczycieli, którzy decydują się na pracę w tym mieście, Błaszkiewicz mówi, że oferty te są nie do końca uczciwe wobec pedagoga stolicy.

- Jak się czuje nauczyciel wilnianin, który jest pozbawiony tych długoterminowych dodatków? Rejon może wyjść z inicjatywą, że da nie 300, a 400 euro. Czy Wilno dalej będzie podbijać stawki? – pyta dyrektor.

- Kwoty, które obecnie są kierowane na wszelkiego rodzaju przekwalifikowanie i programy sprowadzenia nauczycieli, po prostu dajmy nauczycielom. Jak będzie godziwe wynagrodzenie za trudną i wymagającą pracę, wierzę, że nauczyciele się znajdą bez tych wszystkich dodatkowych programów. Studia pedagogiczne, a później praca i wypłata muszą być atrakcyjne. Z entuzjazmu człowiek może popracować rok, ale nie będzie pracował cały czas – podsumowuje dyrektor Gimnazjum im. św. Jana Pawła II Adam Błaszkiewicz.

1 maja br. w systemie informacyjnym urzędu pracy zarejestrowano 188 wolnych miejsc pracy dla nauczycieli w różnych dziedzinach, głównie dla szkół podstawowych i średnich, edukacji przedszkolnej i nauczycieli uczniów o specjalnych potrzebach edukacyjnych.

Pod względem specjalizacji, najczęściej rekrutowani są pedagodzy przedszkolni (25), nauczyciele edukacji podstawowej (20), logopedzi (17), nauczyciele matematyki (13), nauczyciele edukacji specjalnej (11), nauczyciele języka litewskiego (10) i nauczyciele przedszkolni (8). Najwięcej wolnych miejsc pracy dla nauczycieli zarejestrowano w samorządach Kłajpedy, Wilna i Kowna.

Jednak nie wszystkie wolne miejsca pracy są rejestrowane w Służbie Zatrudnienia lub Rejestrze Nauczycieli.

Gimnazjum im. Henryka Sienkiewicza w Landwarowie obecnie poszukuje lituanistę i matematyka.

- Kiedy ogłaszamy konkurs na nauczyciela konkretnej specjalizacji, administracja szkoły czasami otrzymuje jedno CV od kandydata albo nie otrzymuje żadnego – ubolewa dyrektorka Gimnazjum im. Henryka Sienkiewicza w Landwarowie Ewelina Sołowjowa

Dyrektorka gimnazjum przypuszcza, że lato będzie napięte, nie tylko z powodu tego, że nie udaje się znaleźć kilku specjalistów. Martwi się też, że poszczególni nauczyciele zatrudnieni w jej placówce, czasami mają półtora etatu i mogą w każdej chwili z powodu przemęczenia odejść.

- Szukam pedagogów na własne sposoby. Przeglądam w sieci ogłoszenia o korepetycjach. Dzwonię do tych osób i proponuję pracę w swojej szkole – dzieli się Sołowjowa.

Dodaje, że jeszcze kilka lat temu o miejsce ubiegało się nawet pięciu nauczycieli, a szkoła mogła dokonać wyboru.

- Chciałabym mieć wybór, mieć możliwość wymienić swoją kadrę i nie zatrudniać pierwszego lepszego. Nie ukrywam, są nauczyciele, których chciałabym zamienić na lepszych. Różne są powody. Ciągle trzymam rękę na pulsie, obserwuję. Jak inaczej ma wzrastać poziom naszej szkoły? – tłumaczy Sołowjowa.

Zapytana jak wywiązuje się z takich trudności, dyrektorka wyjaśnia, że nieraz pomagają inne szkoły.

- Dzwonię, proszę o podzielenie się nauczycielami – mówi Sołowjowa.

Podobną drogą nieraz są zmuszeni iść również dyrektorzy szkół w rejonie solecznickim. Regina Markiewicz, kierowniczka Wydziału Oświaty i Sportu w Samorządzie Rejonu Solecznickiego twierdzi, że regiony bardzo często muszą się dzielić pedagogami.

- Jakoś sobie radzimy. Na pewno każdego roku jakiegoś specjalisty brakuje, ale znajdujemy sposoby. Samorząd wiele robi, żeby zawód nauczyciela był bardziej konkurencyjny. Stwarzamy stypendia, zachęcamy młodzież, by wybierali studia pedagogiczne, proponujemy dobre warunki, by taki specjalista w przyszłości wrócił do rejonu - wyjaśnia Markiewicz.

Dodaje, że najbardziej rejonowym placówkom brakuje nauczycieli nauk ścisłych, jak też psychologów, logopedów, pedagogów specjalnych.

- Jeszcze nie wiem, ilu nauczycieli odejdzie na emeryturę. Wstępne informacje już posiadam. Wiem, że niektóre osoby się wahają, a my jako samorząd prosimy, by zostały w szkołach jak najdłużej – mówi Markiewicz.

Rozmówczyni zapewnia, że region jest przygotowany do powszechnej edukacji włączającej.

- Nasze szkoły zawsze przyjmowały wszystkich dzieci. Żadne dziecko nigdy nie było odrzucone z powodu jego specjalnych potrzeb. Dla dzieci z dużą niepełnosprawnością intelektualną mamy też specjalną szkołę. Obecnie uczy się tu 39 dzieci. Od 2022 r. zatrudniliśmy już 23 pomocników nauczycieli. Dzielimy się zarówno nauczycielami, jak i doświadczeniem – opowiada Markiewicz.

Jednak jest przekonana, że obecna ilość pedagogów specjalnych, jak też asystentów nauczycieli jest za mała.

- Obserwujemy sytuację w przedszkolach. Widzimy, że dzieci specjalnej troski jest coraz więcej. Mierzymy się z kolejnym wyzwaniem, gdy rodzice nie chcą widzieć, że coś z dzieckiem jest nie tak, nie zgadzają się na specjalistyczne badania. Nauczyciel w takiej sytuacji zostaje sam, bez dodatkowej pomocy – mówi przedstawicielka oświaty w rejonie solecznickim.

- Mamy ogólnokrajowy problem z przygotowaniem pedagogów. Bardzo szkoda, że zreorganizowano Wileński Uniwersytet Pedagogiczny. Była to prawdziwa kuźnia specjalistów. Nadal nie jest to w społeczeństwie atrakcyjny zawód. Dziś, kiedy pytam u swoich najlepszych uczniów, zwycięzców olimpiad i konkursów międzynarodowych, czy nie zastanawiają się nad zawodem nauczyciela, to tylko dyskretnie się uśmiechają – zaznacza Markiewicz. Przekonuje, że studia pedagogiczne w obecnej sytuacji kraju siłą rzeczy muszą być bezpłatne.

- Również same studia muszą być bardziej współczesne, atrakcyjne i wszechstronne. Dzisiejsza młodzież należy już do innej generacji, dlatego i nauczyciel powinien być bardziej porywający i ciekawy – tłumaczy Markiewicz.

Dyrektor Gimnazjum im. św. Rafała Kalinowskiego Zbigniew Maciejewski cieszy się, że jego placówka posiada pełny komplet nauczycieli.

- Po pierwsze jesteśmy blisko Wilna. Po drugie, mam lojalnych nauczycieli, którzy pracują w tej placówce już od wielu lat. Brakuje nam tylko logopedy – tłumaczy Maciejewski.

- Problemów z asystentami pedagogów nie mamy. Ile zgodnie z liczbą dzieci specjalnej troski się należy, tyle mamy. W ubiegłym roku mieliśmy ucznia w wózku inwalidzkim, bardzo dobrze sobie radził. Problem powstałby, gdyby do szkoły zdecydowało dołączyć bardzo wymagające dziecko fizycznie albo mocno niepełnosprawne intelektualnie – mówi Maciejewski.

Tymczasem mniejsze szkoły, takie jak na przykład Gimnazjum im. św. Kazimierza w Miednikach mierzą się z innym problemem.

- Mam pełny komplet nauczycieli. Niestety borykamy się z innym kłopotem. Jest to brak uczniów. Nasze starostwo maleje, młodzież wyjeżdża do Wilna, niektóre rodziny decydują się na dowożenie dzieci do szkół w większych miejscowościach bądź stolicy. Jest to oczywiście nieuczciwe wobec naszego regionu. Kiedyś wiele lat z rzędu zdobywaliśmy miano najlepszej szkoły w rejonie. Obecnie w naszej szkole mamy 4 klasy - 24 uczniów plus filia w przedszkolu. Jeżeli potrzebujemy na przykład psychologa czy logopeda, sprowadzamy go z innej szkoły. Znalezienie specjalisty na 0,25 etatu jest praktycznie niemożliwe, ale jakoś sobie radzimy – mówi Jelena Połujańska, dyrektorka tej placówki.

Krystyna Dzierżyńska prezes Stowarzyszenia Nauczycieli Szkół Polskich na Litwie „Macierzy Szkolnej” zaznacza, że sytuacja z kadrą pedagogiczną z roku na rok na pewno się nie polepsza.

- Studia są nieatrakcyjne dla młodej osoby. Ze smutkiem musimy przyznać, że nadal spada prestiż samego zawodu nauczyciela. Oczywiście cieszy, że te dodatki do wypłat powoli, ale idą do góry. Choć oczywiście to nie jest to, czego nauczyciel się spodziewa. Bardzo dużą armię nauczycieli wykruszyła nam również pandemia – tłumaczy Dzierżyńska.

Dodaje, że jeszcze w 2016 r. „Macierz Szkolna” przeprowadzała badanie, dotyczące perspektyw, ilu nauczycieli będzie brakowało polskim placówkom oświatowym na Litwie w kolejnych latach.

- Już wtedy widzieliśmy, że wkrótce zabraknie nam 20 polonistów, wielu nauczycieli klas początkowych. Kolejnym problemem są oczywiście nauczyciele przedmiotów ścisłych i nauczyciele językowcy. Ciągle trwamy w 30-letniej reformie oświaty, jedna się nie kończy, a już chwytamy się drugiej – mówi z żalem Dzierżyńska.

Dodaje, że pomocą mogą służyć pedagodzy z Polski.

- Podczas ostatniego spotkania z „Ośrodkiem Rozwoju Polskiej Edukacji za Granicą” (ORPEG) specjaliści zachęcali, by szkoły ubiegały się o nauczycieli z Polski poprzez Wydział Konsularny Ambasady RP w Wilnie. Rozumiemy jednak wszyscy, że nauczycieli brakuje również w Polsce. Dlatego nie jestem przekonana, czy możemy liczyć na tak bardzo doraźne wsparcie, ale zawsze warto próbować – radzi Dzierżyńska.

LRT has been certified according to the Journalism Trust Initiative Programme

Najnowsze, Najchętniej czytane