Przyjęte w tym tygodniu przez Sejm poprawki dotyczące zawracania migrantów zapewniają zarówno zdolność kraju do ochrony granic, jak i poszanowanie praw człowieka, dlatego prezydent Gitanas Nausėda podpisał ustawę - podała Kancelaria Prezydenta. W piątek około pięćdziesięciu wolontariuszy, członków organizacji pozarządowych i innych osób zorganizowało pikietę przed Pałacem Prezydenckim, aby zwrócić uwagę na politykę wobec migrantów i skrytykować poprawki przyjęte przez Sejm i podpisane przez prezydenta Gitanasa Nausėdę.
Sejm przyjął we wtorek ustawę legalizującą zawracanie migrantów na granicy w czasie stanów nadzwyczajnych na szczeblu państwowym i stanów wyjątkowych. Mają one wejść w życie 3 maja.
- Chcemy zwrócić uwagę na to, że przyjęte poprawki do ustawy są bardzo poważnym przestępstwem przeciwko prawom człowieka i, cóż, szkoda, że nikt z partii rządzącej, poza ośmioma politykami, którzy głosowali przeciwko, nie zareagował na obawy społeczności międzynarodowej dotyczące poprawek do ustawy - powiedziała dla BNS Emilija Švabaitė, jedna z 28 wolontariuszy organizacji „Sienos Grupė”, która zorganizowała spotkanie.
Wydarzenie na placu Daukantasa zorganizowano, uzasadniając, że weto prezydenta jest „ostatnim zabezpieczeniem demokracji”, jednak prezydent podpisał poprawki jeszcze w środę.
Choć Kancelaria Prezydenta zwykle publicznie ogłasza decyzje prezydenta w sprawie projektów ustaw będących przedmiotem szerszej debaty, tym razem tego nie zrobiła. Poinformowano o podpisaniu poprawek dopiero po pytaniach dziennikarzy.
Podczas pikiety uczestnicy skandowali „wstyd dla Nausėdy” i „stop przemocy na granicy” oraz trzymali transparenty z hasłami „litewska granica = strefa śmierci”.

- Mam świadomość, że nic się nie zmieni. Wszystko wydawało się z góry uzgodnione, że funkcja podziału władzy nawet nie działa. Wydaje się, że prezydent złożył swój podpis na pustej kartce - powiedział dla BNS Tomas Marcinkevičius, 36-letni nauczyciel języka litewskiego, trzymając na proteście plakat zatytułowany „Groza migrantów: Lukasčiunka”.
Przechodzący obok Kęstutis Budrys, doradca prezydenta, nie zatrzymał się, by porozmawiać z uczestnikami wiecu. W przesłanym w piątek dla BNS komentarzu Kancelaria Prezydenta zaznaczyła, że przyjęte poprawki zapewniają zarówno zdolność kraju do ochrony granic, jak i poszanowanie praw człowieka.
Prezydentura przedstawiła swoje stanowisko również podczas protestu.
- Kiedy nowelizacja ustawy o granicy państwowej i jej ochronie została przyjęta przez Sejm, dla prezydenta ważne było, czy zapisano w niej dwie zasady - prawo państwa do obrony granic oraz prawo człowieka do uzyskania azylu przed wojną lub prześladowaniami ze strony zbrodniczych reżimów w krajach pochodzenia - podał BNS w przesłanym w piątek komentarzu.

- Prezydent zaznacza, że Litwa doświadczyła już ataku hybrydowego, który nadal trwa, aby celowo stworzyć nielegalny przepływ migrantów. Kraj musi być gotowy do zapewnienia bezpieczeństwa własnej granicy zewnętrznej, a tym samym zewnętrznej granicy UE - napisano.
Według komentarza, dla głowy państwa ważne jest też, by Litwa przestrzegała praw człowieka, a uchodźcy wojenni i inni „nadal mogli legalnie ubiegać się o azyl w naszym kraju, by ludzie uciekający przed prześladowaniami ze strony zbrodniczych reżimów nadal mieli humanitarny dostęp do Litwy”.
- Zmiany w ustawie uwzględniają obie te zasady i dlatego zostały podpisane przez prezydenta - poinformował Pałac Prezydenta.









