W związku ze zbliżającymi się wyborami Główna Komisja Wyborcza otrzymuje coraz więcej skarg dotyczących przekupstwa wyborczego. Instytucja zwróciła uwagę również na często organizowane imprezy w miejscowościach rejonu wileńskiego. Na jednej z nich była również dziennikarka LRT RADIJAS Edita Vitė.
W jednej z kawiarni w Mickunach w rejonie wileńskim 15 lutego grała muzyka, a stoły uginały się od jedzenia. Goście się bawili. Przy drzwiach kawiarni dziennikarka Edita Vitė spotkała członka Rady Samorządu Rejonu Wileńskiego Edmunda Szota, który wyjaśnił dla LRT RADIJAS, że media nie są wpuszczane na imprezę, ponieważ jest ona zarezerwowana wyłącznie dla osób z zaproszeniem.
- Pani jest zaproszona? Bo to jest wyłącznie za zaproszeniem. To są Zapusty. Z polityków jestem tu ja, może Urban - powiedział gość.
Waldemar Urban jest kandydatem na stanowisko mera rejonu z ramienia Akcji Wyborczej Polaków na Litwie-Związku Chrześcijańskich Rodzin.

Goście, którzy wyszli na chwilę z kawiarni, mieli inną wersję wydarzeń. - To impreza prywatna - sami przyjaciele, znajomi, sąsiedzi. To nie są Zapusty - zbyt wcześnie na nie. Pani została źle poinformowana. Po prostu spotkanie przyjaciół oraz sąsiadów z muzyką i kolacją - potwierdzili mężczyźni.
Na imprezie była również starosta Mickun, przedstawicielka Akcji Wyborczej Polaków na Litwie-Związku Chrześcijańskich Rodzin Renata Mickiewicz. Dziennikarka poprosiła ją o zorganizowanie rozmowy z kandydatem na mera rejonu.
- Teraz przebywa z gośćmi, nie mogę mu przeszkadzać. W końcu, w kole partyjnym obchodzimy Zapusty. Urban w taki sposób udziela czas specjalnie dla mieszkańców miasteczka - stwierdziła starosta.
Kolejną wersją podzielił się inny gość zabawy.
- Nie należę do partii. Starostwo Mickun wyróżnia się tym, że wszyscy są tu swoi. Jesteśmy Polakami, więc otrzymaliśmy zaproszenie nie zważając na poglądy polityczne - stwierdził.
Kandydat Waldemar Urban później zgodził się udzielić komentarza, co się działo tego dnia w Mickunach.
- To nie jest impreza publiczna, członkowie partii otrzymali specjalna zaproszenia. Pani zapewne nie chodzi na cudze wesela, nawet jeżeli jest to wesele polityka? Partia ma prawo i fundusze na organizowanie tego rodzaju imprez. Biorą w nich udział najbardziej zasłużeni mieszkańcy miejscowości - od lekarzy po ekonomistów i prawników - tłumaczył kandydat.
Przedwyborcze spotkanie w Mickunach skomentował politolog dr Mariusz Antonowicz.
- Mamy do czynienia z wydarzeniem, zorganizowanym przez AWPL-ZChR, które ma na celu przyciągnięcie jak największej liczby wyborców. Na takie imprezy są zapraszani sympatycy partii, jak też osoby apolityczne. Jednak wynik wyborów zależy od mieszkańców. Jeżeli wyborcy wystarczy udział w imprezie, to jego problem. Problemem jest zaś ukrywanie informacji. Organizowanie wydarzeń publicznych jest rzeczą normalną, dopóki wszystko na ich temat jest udostępniane do wiadomości - tłumaczy politolog.

Waldemar Urban zaznacza, że takiego rodzaju imprezy są organizowane również przez innych członków partii.
- Działacze partyjni również są wyborcami. Rozumiemy, że prawo nie pozwala nam, by zaprosić wszystkich mieszkańców, dlatego zaproszenia są wysyłane wyłącznie członkom partii. Wszystkie koszty zostaną opłacone z pieniędzy naszego ugrupowania. Podobne wydarzenia są organizowane nie tylko w rejonie wileńskim, ale też solecznickim. W końcu, jeżeli jestem członkiem konkretnej partii, to w żaden sposób nie może ona mnie przekupić - zapewnił Urban.
Kierownik Działu Prawa w Głównej Komisji Wyborczej Rokas Stabingis potwierdził, że kampania wyborcza to okres, w którym przypadki przekupstwa wyborców są coraz częstsze.
- Mamy nawet kilka skarg dotyczących Akcji Wyborczej Polaków na Litwie-Związku Chrześcijańskich Rodzin. Dotyczą one wręczania prezentów podczas wydarzeń poprzedzających obchody Bożego Narodzenia. Już kończymy dochodzenie w tej sprawie. Gdyby potencjalni wyborcy byli bezpłatnie karmieni za głosy w wyborach, można by było to uznać za przekupstwo wyborcze. Teraz nie mogę potwierdzić, czy mamy do czynienia z taką sytuacją, należy wszcząć dochodzenie. Oczywiście, tym muszą się zajmować również komisje wyborcze w samorządach. Główna Komisja Wyborcza może również samodzielnie wszcząć śledztwo w tej sprawie - poinformował kierownik.
Za przekupstwo wyborcze grozi grzywna w wysokości od 300 do 560 euro.




