Różne kraje, różni działacze, ale identyczne komunikaty na korzyść Kremla. Z badań prowadzonych przez Dział śledczy LRT wraz z partnerami – Newsweekiem (Polska) i TVnet (Łotwa) – wynika, że po rosyjskiej inwazji na Ukrainę Kreml rozprzestrzenia swoją propagandę również w krajach sąsiadujących z Rosją. Najczęściej fałszywe wiadomości szerzą działacze litewscy, łotewscy i polscy, politycy, komentatorzy i osoby podające się za dziennikarzy.
Dezinformacja skupia się głównie na interwencji USA/NATO w sprawy Ukrainy lub podkreśla zaangażowanie w konflikty zbrojne w przeszłości. Uchodźcy wojenni z Ukrainy są poniżani – mówi się, że stali się „świętą krową”, „równiejsi niż równi”. Twierdzi się też, że od 2014 roku Ukraińcy „strzelają do samych siebie”, tj. chodzi o zbrodnie rzekomo popełnione przez armię ukraińską na ludności cywilnej.
Dział śledczy LRT wraz z Newsweek Polska (Polska) i TVnet (Łotwa) sprawdził kilka tysięcy wiadomości propagandowych Kremla publikowanych na portalach społecznościowych od pierwszego dnia wojny, czyli 24 lutego do 1 września. W każdym kraju wyróżniono pięć-osiem osób znanych z szerzenia kremlowskiej propagandy. Analizie poddano posty publikowane przez użytkowników za pośrednictwem kont osobistych w serwisach społecznościowych (Facebook, Twitter, TikTok), oraz stron (Facebook, Telegram), wideo z YouTube, wystąpienia w różnych programach.
Z analizy wynika, że głównym szerzycielem kremlowskiej propagandy na Litwie jest Algirdas Paleckis, który został skazany za szpiegostwo na rzecz Rosji i skierowany w maju do zakładu karnego. Mimo, że Paleckis spędzi kolejne pięć lat za kratkami, jego współpracownicy nadal aktywnie zamieszczają filmy na kanale YouTube byłego polityka. Sam Paleckis, nawet przebywając w niewoli, zdołał założyć stowarzyszenie „Międzynarodowe Forum Dobrego Sąsiedztwa” („Tarptautinis geros kaimynystės forumas“ (TGKF)), którego likwidację rozstrzyga obecnie sąd.

Najaktywniejszych szerzycieli kremlowskiej propagandy łączy nie tylko wspomniane Forum, ale także inny ruch Paleckisa „Świt Sprawiedliwości” („Teisingumo aušra“). W związku z tym zostały przeanalizowane wypowiedzi przewodniczącej TGKF Eriki Švenčionienė oraz członka TGKF Kazimierasa Juraitisa, który pojawia się w programach internetowego kanału PressJazz TV, zarządza kilkoma kanałami YouTube oraz portalem kazimierasjuraitis.lt.
Z analizy wynika, że wpisy popierające politykę Kremla są zamieszczane od kilku do kilkudziesięciu razy dziennie. Ponieważ Facebook zablokował te osoby za rozpowszechnianie dezinformacji, ich działalność przeniosła się na platformę Telegram. Najbardziej aktywny jest podający się za prawnika Jonas Kovalskis, który zarządza nie tylko kilkoma kontami osobistymi, ale także telegramowymi i facebookowymi grupami „Pilietis” (Obywatel). Nawiasem mówiąc, grupa na Facebooku jest administrowana nie tylko przez użytkowników z Litwy, ale także z Estonii i Kirgistanu.
Kovalskis, zapytany o swoją aktywną działalność na portalach społecznościowych, powiedział, że działa sam: „Dużo czytam, jestem zainteresowany tematem, a od czasu, kiedy 11 lat temu oczernili mnie degeneraci z Partii Konserwatystów, mam dużo umiejętności pracy z informacją."

Polscy i łotewscy koledzy przeanalizowali wpisy w mediach społecznościowych oraz publiczne wypowiedzi działaczy, polityków i biznesmenów, którzy popierają propagandę Kremla.
W Polsce zbadano wypowiedzi polityków:
Grzegorz Braun - poseł na Sejm, partia „Konfederacja“
Wojciech Olszański - aktor, aktywista, bloger, lider organizacji Kamractwo Rodaków
Janusz Korwin-Mikke - polityk skrajnej prawicy, poseł na Sejm z ramienia KORWiN
Marcin Rola - bloger
Marcin Skalski - publicysta, studiował i żył w Wilnie, działał w organizacji „Wileńska Młodzież Patriotyczna"
Z analizy tysięcy wpisów na portalach społecznościowych wynika, że główne tematy propagandy Kremla w różnych krajach – Łotwie, Polsce, Litwie – pokrywały się i przedstawiały się następująco:
• Rosja faktycznie jest w stanie wojny przeciwko USA/NATO na Ukrainie
• „Swoi strzelają do swoich”: ukraińskie siły wojskowe mordują cywilów w Donbasie i Ługańsku od 2014 roku.
• Stany Zjednoczone są tak samo agresywne jak Rosja / zaangażowanie USA w konflikty w Syrii, Libii, Afganistanie, Iraku i innych miejscach
• Rosja wygrywa wojnę / Specjalna operacja wojskowa Rosji w Ukrainie przebiega zgodnie z planem
• Uchodźcy wojenni z Ukrainy są ciężarem
Dezinformacja, że Rosja rzekomo jest w stanie wojny z USA i NATO, zaczęła się szerzyć już w pierwszych dniach wojny. USA oskarżane są o udział w wojnie na Ukrainie („instruktorzy amerykańscy szkolą Ukraińców”, „Ukraina jest tylko kolonią USA/NATO”), krążą też komunikaty, że sytuacja w Ukrainie jest korzystna dla USA i jest to sposób na zniszczenie Rosji przez Stany Zjednoczone. Narrację tę charakteryzują także przekazy o agresywnej ekspansji NATO („Rosja nie miała innego wyjścia, jak się bronić”).
Z badania wynika, że wymienione narracje po raz pierwszy pojawiły się w rosyjskiej przestrzeni publicznej. Niektóre z nich były powtarzane kilkakrotnie jeszcze przed wybuchem wojny w Ukrainie.
- Publiczna retoryka Kremla dotyczy przekierowywania uwagi na fakt, że walka toczy się nie z Ukraińcami, ale z USA czy NATO. Wtedy rozumie się, że łatwiej jest przegrać z mocarstwem niż z Ukrainą. Kampania wojskowa załamuje się, ponieważ Ukraina bardzo skutecznie stawia opór – komentuje ekspert ds. wojny informacyjnej Nerijus Maliukevičius.
Oświadczenia Paleckisa, za które został skazany w 2013 roku, że 13 stycznia „sami strzelali do swoich”, powtarzają się również w kontekście wojny w Ukrainie. Ten propagandowy frazes jest używany, gdy mówi się o toczącej się od 2014 roku wojnie Ukrainy z Rosją na terytoriach okupowanych. Propagandyści przekonują, że od 2014 roku ukraińscy żołnierze mordują niewinnych mieszkańców na okupowanych przez Rosję terytoriach – Donbasie i Ługańsku. - Dlaczego wtedy świat nie dbał o dzieci? - pytają dezinformatorzy.

Oświadczenia, że Ukraińcy zabijają własnych cywilów, nie są niczym nowym. Jak pokazuje analiza, były one wykorzystywane w rosyjskich mediach już jesienią 2014 roku, po aneksji Krymu („O co walczy Ukraina zabijając ludzi w Donbasie?”, „Dowody, że Ukraińcy to masowi mordercy”, „Ukraińscy naziści mordują ludzi w Mariupolu" itp.).
- Takich zdań bardzo często używał sam Paleckis, gdy opowiadał o wydarzeniach styczniowych. Ten wątek dotyczy różnych adresatów. Podczas Euromajdanu w latach 2013-2014 mówiono, że w Kijowie do ludzi strzelali ukraińscy, a czasem nawet gruzińscy snajperzy. Powstaje legenda, że to nie wina Rosji, ale Ukraińcy sami strzelają do siebie – wyjaśnia Maliukevičius.
W pierwszych dniach wojny w przestrzeni społecznej rozeszła się kolejna narracja: „Rosja jest agresorem, a czyżby USA/NATO lepsze?”. Towarzyszyły jej kolaże fotograficzne ilustrujące zaangażowanie wojskowe USA lub NATO w konflikty w Syrii, Libii, Afganistanie, Iraku, Jugosławii i innych krajach. Oblicza się, ile lat USA nie było w stanie wojny. Jeśli chodzi o możliwe użycie rosyjskiej broni jądrowej, odwołuje się do działań USA podczas II wojny światowej (na przykład, zrzucenie broni atomowej na Hiroszimę w 1945 roku). Taka „lista grzechów” USA/NATO oraz przypomnienia o zaangażowaniu w konflikty w Afganistanie, Iraku, Libii i gdzie indziej jest publikowana od 2017 roku.
Innym popularnym stwierdzeniem jest to, że Rosja wygrywa lub wygra wojnę na Ukrainie. Tutaj mówimy o planowanej specjalnej operacji wojskowej, przekazywane są raporty z rosyjskiego Ministerstwa Obrony o okupowanych miastach i zabitych nazistach. Mówi się, że Rosja używa najnowocześniejszej broni, często twierdzi się, że NATO i USA boją się Rosji z powodu jej broni, której nie można dorównać.
W tym czasie rosyjskie media już 25 stycznia ogłosiły, że Rosja wygra wojnę w Ukrainie. Później, już po rozpoczęciu działań wojennych, pojawiały się ciągłe komunikaty o „sukcesie specjalnej operacji wojskowej” lub o tym, że „Ukraina nie ma szans się powstrzymać”.
Piątym tematem, który szeroko rozprzestrzenił się na Litwie, Łotwie i w Polsce, są uchodźcy z Ukrainy. Przekazywane są informacje o „niegrzecznych” zachowaniach Ukraińców i zadawane są pytania o ich moralność. Warto zauważyć, że w przeciwieństwie do Polski temat ten rozwija się nieco subtelniej na Litwie i Łotwie. Chociaż rosyjskie przekazy/filmy o „nacjonalistycznych uchodźcach” lub ukraińskich uchodźcach zachowujących się jak chuligani rozprzestrzeniają się również w litewskiej przestrzeni publicznej, tutaj bardziej podkreśla się, że „Ukraińcy odbierają pracę u Litwinów”, otrzymują przywileje. Pojawiają się anonimowe opowieści, że Ukrainki uwodzą Litwinów i „zależy im tylko na rosnących paznokciach i rzęsach”. Ponadto pojawiają się również pytania o wzniesienie flagi ukraińskiej („wszędzie są tylko flagi innego państwa, czy Litwa została okupowana przez Ukrainę?”).
- To jest próba stworzenia wizerunku wroga wśród wszystkich odbiorców. Ukraińcy są przedstawiani rosyjskiej opinii publicznej jako naziści lub sataniści. Jest to wykorzystywane, aby zmniejszyć wsparcie dla Ukrainy – twierdzi ekspert Maliukevičius.

Warto zauważyć, że we wszystkich krajach wiadomości o niewdzięcznych uchodźcach z Ukrainy pojawiają się w pierwszym tygodniu marca, czyli wtedy, gdy identyczne komunikaty pojawiły się w rosyjskich mediach. Nawiasem mówiąc, temat był aktywnie rozpowszechniany na różnych rosyjskich kanałach informacyjnych przez cały marzec. Wśród najbardziej absurdalnych jest artykuł opublikowany 18 marca na portalu 360tv.ru, mówiący o rzekomym terroryzowaniu Niemców przez Ukraińców. Podobno uchodźcy domagają się zakupu nowych ubrań.
Oprócz wspomnianych pięciu głównych tematów, na Litwie aktywnie rozpowszechniano również następujące narracje:
- Sankcje nie przynoszą korzyści/prowadzą do katastrofy gospodarczej (wzrost cen z powodu sankcji)
- Rosja jest w stanie wojny z nazizmem w Ukrainie
- Wolność słowa jest ograniczona (blokowanie kanałów/kont propagandowych, rzekome prześladowanie innych osób)
- Politycy NATO/Litwy prowokują III wojnę światową
- Rozbiórka sowieckich pomników to faszyzm
- Tajne amerykańskie laboratoria biologiczne działają w Ukrainie
Wizyty na Białorusi i Rosji, uwaga organów ścigania
Ponad tydzień temu Prokuratura Generalna Litwy przeszukała dom założycieli TGKF. Przeszukania przeprowadzono w ramach postępowania przygotowawczego w sprawie działań stowarzyszenia. Organy ścigania prowadzą też kolejne śledztwo w sprawie okoliczności powstania TGKF, gdyż dokumenty założycielskie zostały podpisane przez Paleckisa już podczas odbywania kary w kowieńskim areszcie.
Członkowie TGKF przyciągnęli uwagę organów ścigania swoją tegoroczną wizytą na Białoruś i do Rosji. Švenčionienė planowała wyjazd na pseudoreferendum w Donbasie, ale tego nie zrobiła.

Niniejsza publikacja jest częścią międzynarodowego projektu „Propaganda Kremla”, realizowanego na Litwie, w Polsce i Łotwie. Projekt wsparła organizacja pozarządowa „Wolna prasa dla Europy Wschodniej” (Praga).







