Naujienų srautas

Wiadomości2022.10.26 12:22

Polak z Berdiańska dla LRT: w okupowanym mieście wciąż odbywają się łapanki

Anna Grigoit, LRT.lt 2022.10.26 12:22
00:00
|
00:00
00:00

- Od okupacji Berdiańska minęło 8 miesięcy. Teraz wiemy kto kolaboruje – mówi w rozmowie z LRT.lt prof. Lech Suchomłynow, prezes Polskiego Kulturalno-Oświatowego Towarzystwa „Odrodzenie” w Berdiańsku, który od początku wojny w Ukrainie przebywa na emigracji, ale wciąż pozostaje w kontakcie z rodziną i przyjaciółmi.

Miasto portowe Berdiańsk w obwodzie zaporoskim zostało zajęte przez Rosjan 27 lutego. Wciąż odbywają się tam łapanki ludzi. - Większość mieszkańców oczywiście jest proukraińska, ale nie mogą głośno o tym mówić. Ludzie nadal są zatrzymywani do kontroli, sprawdzane są telefony komórkowe, czy czasem u kogoś na pulpicie nie wyświetla się flaga Ukrainy. Wiele osób na swój własny sposób czyni bierny opór i z nadzieją czeka na wojsko ukraińskie – opowiada Suchomłynow.

W mieście, jak mówi, działają również partyzanci. - Systematycznie zabijają kolaborantów, przedstawicieli administracji okupacyjnej. Regularnie płoną ich samochody. To stwarza atmosferę niepokoju i niepewności wśród okupantów i kolaborantów. Odbieram to bardzo pozytywnie, bo tak powinno być – tłumaczy naukowiec.

Największym wyzwaniem, przed którym stoją mieszkańcy jest zbilżająca się zima. Od marca w Berdiańsku nie ma gazu. - Nie wiadomo co będzie z ogrzewaniem. Dzięki darczyńcom z Polski udało nam się nabyć generator prądu. Zostanie umieszczony w miejscowym Domu Polskim, żeby każdy chętny mógłby się tam ogrzać – opowiada Suchomłynow, który jednocześnie wątpi, by Wojsko Ukraińskie uwolniło miasto przed nadejściem zimy.

- Nowa administracja udaje, że próbuje rządzić, ale tak naprawdę nie robią nic. Zajmują się tym, że szukają wolnych, opuszczonych mieszkań i tam zakwaterowują osoby współpracujące z okupantami. Zadziwiającym faktem jest to, że wśród takich osób jest dużo tych, co niedawno sami uciekali z Mariupola i teraz kolaborują z władzami agresora. Są wśród nich lekarze, nauczyciele. Tego nie rozumiem – nie ukrywa rozczarowania rozmówca.

- Po zwycięstwie znajdziemy się w skomplikowanej sytuacji. Będziemy musieli segregować ludzi na kolaborantów i na osoby, które były po prostu zmuszone do pracy. Należy pamiętać, że praca i współpraca z okupantami to są dwie całkowicie różne kwestie – tłumaczy profesor.

Suchomłynow podkreśla, że nowym władzom nie udało się uporządkować systemu oświaty. – Działają tylko nieliczne szkoły pod patronatem władz okupacyjnych, oczywiście. Nauczyciele do tych szkół są sprowadzani z innych okupowanych terenów. Szkoły ukraińskie funkcjonują natomiast w trybie online. Ponadto nie udało się przywrócić normalnej działalności uniwersytetów. Okupanci próbują stworzyć sieć złączonych uniwersytetów w Mariupoliu, Melitopolu i Berdiańsku – opowiada.

- Miasto się zmieniło. Nawet żywność w sklepach jest inna. Teraz jedzenie sprowadzane jest z Krymu albo z innych terenów Rosji. Berdiańsk zawsze miał wszystko z Ukrainy. Teraz mieszkańcy żyją w nowej rzeczywistości – dodaje.

- Powiem wprost: obecnie Berdiańskiem rządzi margines społeczny. Osoby, którym w życiu się nie powiodło i niczego nie udało im się osiągnąć. Dzisiaj mogą się popisać. Miejscowi to widzą i rozumieją. Nawet ci kiedyś prorosyjscy już narzekają na tak zwany „ruski mir”. Od czego nas wyzwolili? Od komfortu, od przytulności, którymi zawsze słynął Berdiańsk? Absolutnie wszyscy pragną wyzwolenia. Po zwycięstwie czeka na nas wielka odbudowa i wielka praca na rzecz Ukrainy – podsumowuje Suchomłynow.

LRT has been certified according to the Journalism Trust Initiative Programme

Najnowsze, Najchętniej czytane