Naujienų srautas

Wiadomości2022.09.07 15:10

Rimvydas Valatka. Świnia w skarbonce

Ceny prądu eksplodują internety w taki sposób, w jaki nawet ceny benzyny nie zabiły litewskiego patriotyzmu zimną jesienią 1992 roku, kończąc erę Brazauskasa. Coś trzeba robić - krzyczy opozycja. Liberałowie i konserwatyści, którzy rządzą Litwą, potrząsając siebie nawzajem również wzywają do zrobienia czegoś.

Minister energetyki Dainius Kreivys wziął i zrobił. Kongenialny plan. Proponuje, by na dwóch autostradach w październiku i kwietniu ludzie przyhamowali konie do 110 km/h, a w piątki pracowali z domu.

Co otrzymujemy? Około 150 gigawatów itp. zaoszczędzonej energii. Brzmi dumnie, ale tylko dla tych, którzy nie znają zasad fizyki. Łącznie to tylko 50 mln euro. Nawet roczny budżet okręgu wiłkomierskiego jest większy.

Jak więc jak na litewskiej ziemi będą się zielenić dęby? W jaki sposób państwo zaoszczędzi, skoro urzędnik zamiast korzystać z prądu w ministerstwie, będzie zapalał światło w domu za własne pieniądze?

To samo, tylko w innej garści. A skoro tak samo, to może powinniśmy jeszcze bardziej zmniejszyć prędkość na autostradach? Powiedzmy, że do 90, a gdzie indziej ślimaczo do 70? Uwaga, zaoszczędzimy jeszcze sto tysięcy. Po co, zapytacie. Cóż, żeby było śmieszniej. Mówią, że humor pomaga przetrwać trudne chwile.

Ale jeśli potraktujemy to poważniej, rząd będzie wyglądał jak stara kobieta z bajki o rozbitej łodzi. A na imię jej renowacja. Litwa przesrała renowację. Proces, który nie imituje oszczędności, ale pozwala rzeczywiście zaoszczędzić miliardy, które można wydać na gaz. Wszyscy, od socjaldemokratów i „chłopów”, po liberałów i konserwatystów, zgodzili się nie robić nic.

Potrzebne były niepopularne decyzje. Należało pójść w kierunku Polski. Zmusić właścicieli mieszkań do renowacji, anulując rekompensaty na ogrzewanie. A na Litwie mamy deszcz rekompensat. Teraz to jest po prostu ulewa. Po co prowadzić renowacje, jeśli państwo wszystko zrekompensuje?

Kolejny problem idzie jesienią lasem, tylko teraz dla Šimonytė. Wynagrodzenia nauczycieli i lekarzy. Pedagogika nie stanie się zawodem prestiżowym nawet po dwóch latach, jak Skvernelis ostrożnie przewidział z dużym wyprzedzeniem. A lekarze nie otrzymają tego, co obiecały rządy Skvernelisa i Šimonytė.

Wszystkie premie dla nauczycieli i lekarzy już dawno zostały zjedzone przez inflację. Już teraz połowa wynagrodzeń lekarzy jest niższa od indeksowanych emerytur niektórych seniorów. A pielęgniarki na ogół po Nowym Roku otrzymają wyłącznie płacę minimalną. A kogo teraz obchodzą pielęgniarki, jeśli pod koniec następnej kadencji nawet wypłata posła na Sejm będzie niższa niż emerytury kilkudziesięciu tysięcy seniorów?

Twórcy partii emerytów nie odważyli się nawet o tym marzyć. Nawet więcej. Już w najbliższych wyborach kandydowanie do Sejmu się opłaci wyłącznie seniorom, i nawet bez emerytury lekarzy. Nieemerytowani członkowie Sejmu, którzy mają dzieci, będą żebrakami, otrzymującymi wsparcie socjalne.

Ale ten ekonomiczny grymas ma dopiero nadejść. I na razie, czytając plan oszczędzania energii przygotowany przez Kreivysa, serce rozdziera niepatriotyczna wątpliwość, że powstał tylko po to, by jego twórcy pozbyli się natrętnych myśli o tym, co wydarzy się w grudniu. Kiedy nauczyciele, a może nawet lekarze, pamiętający obietnicę narodzin prestiżu, znów pójdą się przespać do ministerstw. Dopóki tworzysz plan wart grosze, nawet nie ma czasu na rozmyślania o takich okropnościach.

LRT has been certified according to the Journalism Trust Initiative Programme

Najnowsze, Najchętniej czytane