Wiceminister energetyki Inga Žilienė twierdzi, że w związku ze wzrostem cen gazu ziemnego i energii elektrycznej, od stycznia przyszłego roku wzrośnie również tzw. publiczna cena energii elektrycznej. Dotyczy to około 400 tys. osób – spółka Ignitis będzie dostarczała im prąd do końca roku, ale trzeci etap liberalizacji zostanie przesunięty o rok lub dłużej, do jego końca.
- Otrzymaliśmy informację, że cena za dostawę energii elektrycznej może być wyższa niż ta ustalona wcześniej – powiedziała w czwartek Žilienė.
Jej zdaniem, trzeba będzie zastanowić się, jak pomóc mieszkańcom, którym trudno będzie zapłacić wyższą cenę za energię elektryczną.
- Nie widzimy założeń, że cena gazu, która również kształtuje ceny energii elektrycznej na rynku, może spaść. Nie warto więc oczekiwać niższych cen w przyszłym roku – przekonywała Žilienė.
Publiczną cenę energii elektrycznej ustala regulator rynku energii. Cena ustanowiona przez Ignitis podwoiła się do 33 centów za kWh, ale po dostosowaniu państwowej 9-centowej rekompensaty wzrosła o około 40 proc.
Obecnie na rynku prąd kosztuje około 50 centów za kilowatogodzinę.
Publiczna cena energii elektrycznej obowiązuje konsumentów zużywających mniej niż 1 tys. kWh energii elektrycznej rocznie. Takich osób jest około 400 tys.

