Naujienų srautas

Wiadomości2022.06.15 15:40

Spotkanie ministrów obrony państw NATO. Czy Zachód zwiększy wsparcie dla Ukrainy?

W Brukseli rozpoczyna się spotkanie ministrów obrony państw NATO. Poprzedza je spotkanie Grupy Kontaktowej do spraw Obrony Ukrainy, zwołane przez Stany Zjednoczone. Analityk Instytutu Naukowo-Badawczego Europy Wschodniej w Wilnie Adam Różewicz uważa, że dziś zostanie zatwierdzona dodatkowa pomoc dla Ukrainy.

To będzie trzecia narada Grupy Kontaktowej, w skład której wchodzą przedstawiciele 50 krajów. Pomysłem spotkania jest, by państwa, które udzielają wsparcia Ukrainie, komunikowały się i usłyszały bezpośrednio od Ukrainy, jakie są jej obecne potrzeby. - Oceniamy je i ustalamy, które kraje są w stanie spełnić prośby i jak najszybciej dostarczyć sprzęt - powiedziała ambasador Stanów Zjednoczonych przy Sojuszu Północnoatlantyckim Julianne Smith. Jednym z głównych tematów spotkania jest też wzmocnienie wschodniej flanki.

Podczas jednego ze spotkań minister obrony kraju Arvydas Anušauskas podpisał z fińskim ministrem Antti Kaikkonenem list intencyjny w sprawie zakupu dwóch statków.

Analityk Instytutu Naukowo-Badawczego Europy Wschodniej w Wilnie Adam Różewicz twierdzi, że głównym oczekiwaniem Litwy jest to, że międzynarodowi politycy zwiększą dostawy broni do Ukrainy. - Politycy będą dyskutowali, jaka broń ma być dostarczana, co jest konkretnie potrzebne, mając na myśli, że trwają zawzięte walki na wschodzie Ukrainy. Są tam w większości wykorzystywane systemy artyleryjne. Zapotrzebowania Ukrainy są naprawdę bardzo duże, bo Rosjanie powoli, odnosząc duże straty, ale wysuwają się do przodu. Dlatego NATO chce uzgodnić, jak szybko i przez jakie kraje do Ukrainy byłaby wysyłana pomoc - tłumaczy politolog.

- Mam nadzieję, że te pierwsze dostawy haubic M777, które zostały zapowiedziane przez Amerykanów, tylko się zwiększą. Takie systemy artyleryjne są bardzo potrzebne Ukrainie. Haubice są jednym z kluczowych sprzętów, które mogą zatrzymać ofensywy wojsk Kremla i w niektórych momentach pomoże odzyskać część okupowanych przez Rosję terenów. Teoretycznie, NATO ma wyłącznie zwiększyć pomoc dla Ukrainy. Nie było żadnych publicznych wystąpień, z których można byłoby wnioskować, że plany się zmieniają. Ukraina i jej dyplomaci dobrze pracują w tym zakresie, a część krajów NATO przez cały czas wyróżnia ten temat jako priorytetowy - zauważa analityk.

W przeddzień spotkania „Financial Times” upublicznił raport, zgodnie z którym Berlin zaoferował rozmieszczenie 3,5 tys. żołnierzy nie na Litwie, ale w Niemczech. W razie potrzeby można będzie je w trybie pilnym przenieść do krajów bałtyckich. Jednak minister Anušauskas zapewnił, że wciąż jest nadzieja, iż żołnierze niemieccy będą w naszym kraju.

Dzisiaj, w opinii Rożewicza, Litwa raczej nie usłyszy konkretnych wiadomości. - Być może będą omawiane plany dotyczące stacjonowania wojskowych jednostek NATO na Litwie, ale główne decyzje zapadną za kilka tygodni, po szczycie liderów NATO w Madrycie. Z oficjalnych wypowiedzi wydawało się, że Niemcy podejmą decyzję, która będzie korzystna dla Litwy. Podczas wizyty kanclerza Olafa Scholza w Wilnie ta postawa wyglądała raczej pozytywnie – zauważył rozmówca.

Zdaniem Różewicza, informację „Financial Times” dotyczącą rozmieszczenia wojsk jest trudno komentować, dopóki się nie zakończył szczyt w Madrycie. - Gdyby informacje okazały się prawdziwe, oznaczałoby to, że Niemcy nie mają tyle jednostek w gotowości bojowej, aby można było je wysłać na Litwę. To będą siły rotacyjne, co oznacza, że będą musiały co jakiś czas się zmieniać. W związku z tym są potrzebne trzy takie jednostki: jedna stacjonowałaby na Litwie, druga by się rotowała, trzecia by się przygotowywała do tej rotacji. Trzeba więc niemało żołnierzy. Jeżeli jedna brygada stanowi około trzech i pół tysiąca żołnierzy, to do nas Niemcy muszą wysłać około 10-11 tys. wojskowych. To jest dosyć duża liczba. Jeżeli wojska niemieckie są nie w najlepszym stanie, może to stanowić pewien problem, który się nie rozwiąże nawet po roku - dostrzega politolog.

W społeczeństwie pojawiają się niepokoje, że gdyby Rosja zaatakowała Litwę, NATO by po prostu nie zdążyło nas obronić. Zdaniem Różewicza, takie wypowiedzi nie mają jednak sensu. - Jeżeli przypomnimy miesiące poprzedzające wojnę w Ukrainie, to będziemy pamiętali, iż Rosja musiała przez bardzo długi czas ściągać te wojska do granic kraju. Taki proces jest długi i widoczny dla innych. Obserwowaliśmy wiele zdjęć przedstawiających czołgi poruszające się w stronę granicy. Służby specjalne Stanów Zjednoczonych oraz NATO już od dawna mówiły na temat intencji Kremla, dotyczących potencjalnej wojny. Jeżeli Rosjanie będą dążyli do okupacji krajów bałtyckich, to na pewno takie działania, jak przybycie wojsk z Dalekiego Wschodu będą zauważalne - zapewnia ekspert.

- Nie sądzę, że Niemcy czy inne państwa zignorują takie działania. W końcu, jest to groźba egzystencjalna dla świata zachodniego oraz samego NATO. Informacje „Financial Times” nie oznaczają, że Litwa traci możliwość obrony. Sądzę, że to raczej był brak komunikacji. W końcu negocjacje takich spraw są trudne. Nie sądzę, że Niemcy są zainteresowane zepsuciem stosunków z Litwą. Więzi obu krajów zarówno w polityce, jak i w gospodarce są mocne. Niemcy z chęcią odgrywają rolę państwa, które odpowiada za strukturę wojsk NATO - podsumowuje analityk Instytutu Naukowo-Badawczego Europy Wschodniej w Wilnie.

LRT has been certified according to the Journalism Trust Initiative Programme