Naujienų srautas

Wiadomości2022.05.09 20:06

Naukowczyni o skutkach rzucenia bomby atomowej na Wilno

- Nie wiem, jaka broń będzie użyta w III wojnie światowej, ale czwarta będzie na kije i kamienie - tak w swoim czasie mówił Albert Einstein. Ta myśl nie jest wyolbrzymiona, twierdzi w wywiadzie dla LRT RADIJAS fizyk, dr Marzena Mackojć-Sinkevičienė.

- To nie jest wyolbrzymianie, ponieważ niektóre kraje już mają dostęp do broni chemicznej i biologicznej, na przykład wirusy czy też bakterie. Inne kraje mają dostęp do bomb atomowych lub termojądrowych. Boję się nawet myśleć, co by się stało, gdyby taka bomba atomowa spadła na Wilno - tuż obok, w naszym mieście - mówi rozmówczyni.

Dr Mackojć-Sinkevičienė twierdzi, że oceniając konsekwencje wybuchu, należy wziąć pod uwagę wszystkie zmienne, takie, jak moc bomby, wysokość wybuchu, ukształtowanie terenu, obstawienie budynkami, architekturę, pogodę i wiele innych elementów. - Jako przykład można omówić dokładne szacunki dla współczesnej bomby o mocy 1 megatony, co pozwoli ocenić skalę niebezpieczeństwa. Taka jedna megatonowa bomba atomowa jest aż o 18 razy silniejsza niż pocisk, jaki spadł w swoim czasie na Hiroszimę. Pierwsza faza eksplozji trwałaby mniej niż 1 sekundę. W czasie eksplozji ponad ⅓ energii będzie emitowana w postaci ciepła i światła. Promieniowanie cieplne będzie się rozchodzić z prędkością światła, dlatego jasny błysk uderzy w nas o kilka sekund szybciej niż fala uderzeniowa po eksplozji. Intensywne światło, wywołane taką eksplozją, w dzień oślepi ludzi na kilka minut - od Wilna aż po same Troki. Jeżeli jednak eksplozja odbędzie się nocą, ten dystans zwiększy się aż do Kowna, czyli promień 20 km w dzień, w nocy 80 km - tłumaczy doktor nauk ścisłych.

Jak tłumaczy, w ciągu milisekundy formuje się ogromna kula plazmy, która jest gorętsza niż Słońce. - Wewnątrz kuli nie pozostanie dosłownie nic, ponieważ temperatura w epicentrum może sięgnąć 300 tys. stopni Celsjusza. W takim wypadku domy, pomniki, ludzie wyparują niemal natychmiast. Rozproszone ciepło dla ludzi w promieniu 8 km oparzy skórę i te oparzenia będą o pełnej grubości skóry. Spaleniu ulegają tkanki leżące pod tkanką podskórną. To jest równoznaczne z oparzeniem 3 stopnia. Z powodu takich oparzeń trudno byłoby przeżyć. Wymieniona odległość 8 km zależy nie tylko od pogody, ale również i od ubioru. Białe ubrania mogą odbijać część energii promieniowania, podczas, gdy ciemniejsze ją całkowicie pochłaniają - dodaje dr Mackojć-Sinkevičienė.

Po blasku światła i promieniowaniu cieplnym nadejdzie ostatnia faza - wybuchowa fala uderzeniowa. Prędkość wiatru wokół takiego epicentrum osiągnie 70 m/s. - Wyobraźcie sobie latające z dużą prędkością gruzy, zapadające się budynki. Żaden budynek nie wytrzyma w odległości jednego kilometra od epicentrum. Tylko żelbet może częściowo utrzymać napór takiej eksplozji. Około połowa domów rozpadnie się na kawałki niby domki z kart - tłumaczy fizyk.

Wówczas nadejdzie ostatnia faza - obłok w postaci grzyba z pozostałości kuli plazmowej, gruzów i popiołów. Wzniesie się ona na wysokość kilku kilometrów. Ostatnią poważną konsekwencją eksplozji będzie czarny promieniotwórczy deszcz i radioaktywny pył, który może być przeniesiony przez setki kilometrów. - Każdy wdech w twoim powietrzu będzie jak trucizna. Jedynym wyjściem jest pozostanie w ukryciu, czyli w bunkrach przez kilka tygodni, zanim radioaktywny pył straci znaczną część promieniowania. Bardzo ważne jest zatem zadbać o jedzenie na dwa tygodnie do przodu. Ci, którzy zobaczą błysk światła, a nadal nie będą ukryci, powinni upaść na ziemię i skierować ku niej twarz. Po wejściu do bunkra należy zdjąć ubranie, umyć ciało wodą i przebrać się w ciepłe ubranie. Nawet ludzie, którzy są oddaleni od eksplozji, czyli w innym mieście albo nawet w sąsiednim państwie, otrzymają niewielką dawkę promieniowania, której wystarczy do powstania trwałych problemów zdrowotnych. Tu chodzi o uszkodzenie DNA, mutacje oraz zwiększenie ryzyka chorób nowotworowych. Wpływ na planetę będzie długotrwały - ocenia rozmówczyni.

- Jestem pewna, że żaden naród nie jest gotowy tego znieść. Jedynym wyjściem jest usunięcie całej broni atomowej. Jedynym wyjściem jest umowa, że nigdy nikt jej nie użyje. To jest amoralne, to niesie zagrożenie dla egzystencji człowieczeństwa. Powinniśmy nieść odpowiedzialność za przyszłość ludzkości tu i teraz - uważa dr Mackojć-Sinkevičienė.

LRT has been certified according to the Journalism Trust Initiative Programme

Najnowsze, Najchętniej czytane