Eurodeputowany Waldemar Tomaszewski twierdzi, że Litwa, nie uznając wyborów odbywających się na Białorusi, przyczyniła się do powstania napięć między państwami, a prowadzone przez ten kraj ataki hybrydowe są jedynie konsekwencją tych działań. Jego zdaniem obecnie stanowisko Litwy powinno być bardziej powściągliwe i nieprowokujące.
– Dziś mamy rok 2026 i nie możemy wciąż wracać do wydarzeń, które już się rozegrały. (…) Nie wracajmy do roku 2020, choć – mówię to wprost – po części sami byliśmy winni temu, że wciągnęliśmy się w ten konflikt. Na Białorusi nigdy nie było w pełni wolnych wyborów, ale wcześniej nigdy tego nie podnosiliśmy i relacje były całkiem dobre – powiedział w programie portalu Delfi eurodeputowany Waldemar Tomaszewski.
– Napięcia, które dziś widzimy między Stanami Zjednoczonymi a Unią Europejską, również są po części naszą winą – nie możemy prowadzić tej samej polityki przez wiele lat, nie zauważając, że realia dziś są inne – dodał.
Zdaniem Tomaszewskiego białoruskie ataki hybrydowe wymierzone w Litwę były odpowiedzią, dlatego, jak podkreślił, obecnie państwo litewskie powinno unikać prowokowania i przyjąć bardziej powściągliwe stanowisko.
– Zgadzam się, ale tutaj (napływ balonów meteorologicznych – ELTA) był odpowiedzią Białorusi. (…) Zgadzam się, że są to bardzo negatywne konsekwencje, ale powinniśmy być bardziej powściągliwi. Właśnie obecna dyplomacja USA pokazała, że kwestie te można i trzeba rozwiązywać inaczej. A my – jako Litwa – nasze społeczeństwo, przewoźnicy i wszyscy zainteresowani powinniśmy być bardziej nastawieni na to, by ten konflikt w końcu się zakończył, a przynajmniej został złagodzony – stwierdził Waldemar Tomaszewski.
– Oczywiście ta hybrydowa forma ataku jest dużym minusem, ale trzeba też zrozumieć przeciwnika, dlaczego tak postępuje, i czasem nie prowokować, ponieważ cierpią na tym nasi ludzie, nasz biznes (ELTA), nasze interesy, przewoźnicy itd. – dodał.
LRT.lt przypomina, że z powodu zagrożenia stwarzanego przez balony przemytnicze z Białorusi w październiku, listopadzie i grudniu ubiegłego roku wielokrotnie wstrzymywano działalność lotniska w Wilnie.
W październiku ubiegłego roku, po nasileniu się napływu balonów kontrabandowych wysyłanych z Białorusi, rząd wprowadził na terenie całego kraju stan nadzwyczajny. Zamknięto również przejścia graniczne w Miednikach i Solecznikach. Jednocześnie – w celu rozwiązania problemu przewoźników uwięzionych po stronie białoruskiej – granica z Białorusią została wcześniej ponownie otwarta.
Na granicy nadal pozostają zablokowane ciężarówki zarejestrowane na Litwie i w innych państwach UE, których nie wypuszcza reżim prezydenta Białorusi Alaksandr Łukaszenka.

