Naujienų srautas

Wiadomości2024.01.22 12:19

Stankiewicz: powstanie styczniowe jako symbol regionu i zwrot w pamięci historycznej Litwy

Powstanie styczniowe było najdłużej trwającym i największym ogólno-terytorialnym zrywem w całej historii Rzeczypospolitej Obojga Narodów. 

Nigdy nie odpowiedzieliśmy sobie na pytanie, czy był to najdłużej trwający zryw narodowowyzwoleńczy w historii Litwy? Warto porównać go do walki partyzanckiej z XX w. – w końcu w obu przypadkach to nie były walki regularnych oddziałów wojskowych i zastanowić się nad etymologią wojny partyzanckiej przeciwko okupantom w Europie Środkowo-Wschodniej.

Powstanie rozpoczęło się w Warszawie 22 stycznia 1863 roku jako reakcja na pobór do armii carskiej w Królestwie Polskim. Tej nocy do walki przeciwko prawie 100 000 tys. żołnierzy carskich przystąpiło około 7 tysięcy powstańców. Niektórzy z nich nie mieli nawet karabinów.. W manifeście powstańczym stawiano za cel: przywrócenie Republiki Obojga Narodów w granicach z 1772 roku, ustanowienie równych praw społecznych i przyznanie chłopom uprawianej ziemi. Ten sam program powtórzyli przywódcy powstania litewskiego w Wilnie, które postrzegane jest jako zjednoczona akcja powstańców mająca na celu wyzwolenie się spod Imperium Rosyjskiego w walce o wspólne państwo. Historycy dodają, że w tamtym czasie coraz częściej wspólnym państwem nazywano nie Polskę i Litwę, ale państwo trójstronne - Polskę, Litwę i Ruś (Ukrainę i Wschodnią Białoruś). Taką strukturę potwierdza trójpolowy herb przywódców powstańczych, gdzie widzimy: Orła Białego (herb Polski), Pogoń (herb Litwy) i Św. Michała Archanioła (herb Rusi). W każdej części krzyż i miecz - symbole wspólnej walki Polaków, Litwinów i Rusinów przeciw Moskalom.

Szacuje się, że w powstaniu wzięło udział łącznie około 200 000 powstańców, doszło do około 1 200 starć, zesłano na Syberię i poległo około 60 000 osób. Narracja o udziale chłopów w powstaniu, która od dawna dominuje w historiografii, w ostatnich dziesięcioleciach uległa istotnym zmianom. Dziś już wiemy, że nie była to wojna klasy wyższej z okupantem. Chłopi nie tylko brali czynny udział w powstaniu, a nawet na niektórych obszarach stanowili znaczącą większość, na Litwie zwracano się do nich po litewsku. Choć ustalono, że wśród kierownictwa powstania było niewielu chłopów, to zdarzały się wyjątki. Jednym z takich przywódców był Adomas Bitė z okolic Szawli, nazywany „Legendą Żmudzi”. Na Litwie najaktywniejsze działania miały miejsce w guberni kowieńskiej, gdzie chłopi pańszczyźniani masowo włączyli się do powstania. Pierwsi byli pod wodzą, skazanego później na śmierć, księdza Antanasa Mackevičiusa. Uzbrojeni w strzelby myśliwskie i kosy udali się do lasów Krekenawskich. Legendarny był też zryw szlachty w okolicach puszczy Rudnickiej, która wówczas była częścią województwa nowogródzkiego.

Władze carskie szczególnie w krwawy sposób rozprawiły się z powstaniem na Litwie, rozpoczęły represje wobec uczestników powstania, ograniczyły działalność Kościoła katolickiego i jego duchowieństwa oraz zakazały prasę litewską drukowaną łacińskim alfabetem. Rozpoczęła się rusyfikacja dawnej Litwy i konsekwentna kampania „eliminacji wpływów polskich” nie tylko na dzisiejszej Litwie, ale także na Białorusi i Ukrainie. Wprowadzono „zakaz mówienia po polsku”.

Granice tradycji powstania styczniowego wyznaczają daty 22 stycznia 1863 i 5 sierpnia 1864 roku, kiedy to w Warszawie na stokach Cytadeli powieszono Romualda Traugutta i innych członków Rządu Narodowego. Pamięć o powstaniu była najbardziej kultywowana wśród emigracji polskiej i w Galicji, zachowane tu zostały autentyczne pamiątki z powstania.

W jaki sposób zmieniła się pamięć o powstaniu na Litwie i jak bardzo żywa jest współcześnie?

Na pamięć historyczną i zbiorową Litwy decydujący wpływ wywarła historiografia rosyjska oraz zajęcie Wilna w okresie międzywojennym przez Polskę, co sprawiło, że ​​powstanie przedstawiano jako wyłącznie „sprawę polską” nie mającą nic wspólnego z mieszkańcami Litwy, a co za tym idzie - niemającego nic wspólnego z jej historią. Narracja się zmienia dopiero po okupacji sowieckiej. Zaczęto interpretować powstanie jako wielki ruch ludu, niemający nic wspólnego z powstaniem w Polsce, lecz jako część składową historii Rosji i ruchu rewolucyjnego na tej ziemi. Trzeba jednak dodać, że obok oficjalnych kanonów interpretacji powstania, istniały także jej alternatywne wersje. Podobnie jak miejscom pamięci powstania na Litwie, więcej uwagi poświęcono im dopiero po 1988 roku.

Powstanie styczniowe pozostawiło trwały ślad w literaturze polskiej, a także wśród autorów wywodzących się z ziem Wielkiego Księstwa Litewskiego. Pisały o tym Eliza Orzeszkowa w „Nad Niemnem” (1888) czy Maria Rodziewiczówna w „Ogniu i ruinach”, a także w „Dewajtis”. Ta ostatnia powieść, doczekała się litewskiego wydania. Akcja książki rozgrywa się na Żmudzi niedaleko rzeki Dubisy i opowiada o życiu kolejnych pokoleń w cieniu pamięci o powstaniu. Ekranizacja powieści była w ubiegłym roku emitowana w Telewizji Polskiej i w TVP Wilno. Doczekała się też premiery w Forum Cinemas Vingis. Już w 1936 roku, w Kownie ukazało się tłumaczenie książki Stefana Żeromskiego „Wierna rzeka”. Pewnie dlatego, że nie idealizował powstania, a wręcz przeciwnie, pokazał jego wewnętrzne sprzeczności i aktualne wnioski płynące z ówczesnych błędów powstańczych. Wszyscy wymienieni autorzy żyli w epoce popowstaniowej, która była rzeczywistością ich lub ich rodziców.

Z perspektywy czasu wiemy, że walka powstańców była z góry przegrana. Zadecydowały o tym zarówno fatalny termin zrywu, jak i niedostateczne bojowe przygotowanie. Ale czy niepodległość byłaby możliwa bez roku 1863? Czy Litwini, bez doświadczenia powstania styczniowego, mieliby 16 lutego, a później 11 marca? I dlaczego pamięć o tym powstaniu jest dla nas dzisiaj ważna?

Kiedy w 2019 roku podczas prac archeologicznych na Górze Giedymina odnaleziono szczątki 20 mężczyzn, były one pochowane bez trumien: wrzucone do dołów w nieregularnej pozycji, niektórzy z rękami związanymi na plecach, inni z workami na głowach. Pozostałości ofiar pokryto wapnem. Przy zmianie daty i nazwy na Buczę w Ukrainie, mielibyśmy ten sam opis odnalezionych rosyjskich ofiar, chociaż wydarzenia dzieli prawie 160 lat.

Hipotezę, że ciała powstańców styczniowych ​​znajdują się na wzgórzu Giedymina, już w 1904 roku przedstawił historyk i lekarz Władysław Zahorski. Warto zauważyć, że przez prawie sto lat była ona zapomniana. Dowodzi to, jak krucha jest pamięć historyczna, nawet ta nieodległa. Jak łatwo się ją traci, gdy dochodzi do przesiedleń mieszkańców, zmian granic czy reżimów.

Wśród szczątków znalezionych na Górze Giedymina zidentyfikowano szczątki dowódców litewskich powstańców, a zarazem białoruskich bohaterów narodowych - Zygmunta Sierakowskiego i Konstantego Kalinowskiego. Fakt ten i towarzysząca mu uroczystość ponownego pochówku powstańców w Wilnie, wywołały dyskusję nie tylko na temat miejsca powstania w narracji historycznej i pamięci kulturowej Litwinów czy innych narodów regionu, ale też znaczenia tego wydarzenia dla współczesnych społeczeństw. Dzięki temu powstanie nabiera symbolicznego znaczenia - ponadczasowej walki o wyzwolenie narodów i regionu spod jarzma rosyjskiego okupanta.

Historyk Darius Staliūnas, znawca powstania styczniowego na Litwie, trafnie zauważył, że choć „powstanie styczniowe jest tylko jednym z wielu epizodów walki z okupantem w XIX wieku, jednak jednocześnie jest to punkt zwrotny. W tym powstaniu Litwini i Polacy po raz ostatni walczyli wspólnie ze wspólnym wrogiem, a w następnym stuleciu częściej mierzyli broń na siebie niż na wspólnego wroga”. Dziś Litwa i Polska obchodzą nie tylko 161-ą rocznicę powstania styczniowego, ale wkrótce będą obchodzić 30. rocznicę podpisania traktatu o przyjaznych stosunkach między Republiką Litewską a Rzeczpospolitą Polską oraz 20. rocznicę przystąpienia Litwy do Unii Europejskiej i NATO. Są to daty zwrotne, gdyż oba państwa działają dzisiaj w strukturach europejskich i wspólnie podejmują decyzje w sprawach strategicznych. Jednak historia powstania i pamięć historyczna o nim pokazują, jak krótki i kruchy może być ten moment. W odróżnieniu od realiów sprzed 161 laty, sytuacja Litwy i Polski nie jest już tak niestabilna jak wtedy. Wręcz przeciwnie, podejmowane są coraz większe wysiłki, aby ją wspólnie wzmocnić. Wydaje się, że opór wobec ucisku i jedność w podejmowaniu najważniejszych decyzji zapewniających bezpieczeństwo narodów tego regionu i suwerenność ich państw to gwarancja, poświadczona historią i świadczona dzisiaj na Ukrainie, a więc nadal aktualna.

Barbara Stankiewicz – doktor nauk historycznych Uniwersytetu Wileńskiego, oświatowiec w praktyce, promotorka Wileńszczyzny oraz badaczka współczesnej edukacji. Współzałożycielka Instytutu Badań i Innowacji Edukacyjnych, docent na Uniwersytecie im. Michała Romera w Wilnie, członkini Rady Naukowej przy Departamencie Mniejszości Narodowych przy Rządzie Republiki Litewskiej.

LRT has been certified according to the Journalism Trust Initiative Programme

Najnowsze, Najchętniej czytane