Naujienų srautas

Wiadomości2023.10.13 08:01

Gimnazjum Komołowskiego w Połukniu wprowadza całkowity zakaz używania smartfonów. Uczniowie uczą się pszczelarstwa i tworzą szkolne radio

Anna Grigoit, LRT.lt 2023.10.13 08:01

Używanie telefonów komórkowych w szkołach zostało zakazane już m.in. we Francji, Włoszech, Grecji, Portugalii i Chinach. Na Litwie również trwają dyskusje w tej sprawie. Gimnazjum im. Longina Komołowskiego w Połukniu, w rejonie trockim, poszło o krok dalej - jako jedna z pierwszych placówek oświatowych w kraju wprowadziła całkowity zakaz używania smartfonów i oferuje uczniom „zamienniki”.

Temat przynoszenia smartfonów do szkoły budzi sporo kontrowersji i jednocześnie wątpliwości. Przeciwnicy podnoszą kwestie prawa do prywatności i prywatnej własności. Nauczyciele tymczasem narzekają na rozproszenie i brak koncentracji dzieci, które co chwilę zerkają na ekrany telefonów. Rodzice z kolei obawiają się stracić kontakt z własnymi dziećmi, a młodzi ludzie nie zawsze chętnie zgadzają się rozstać z komórkami.

Gimnazjum im. Longina Komołowskiego w Połukniu na swojej stronie w mediach społecznościowych podaje, że jako pierwsza placówka edukacyjna w kraju jeszcze pod koniec ubiegłego roku szkolnego wprowadziła całkowity zakaz używania smartfonów, a wraz z początkiem bieżącego roku szkolnego, rodzice musieli już oficjalnie podpisać zgodę na takie warunki.

Nasza redakcja postanowiła odwiedzić placówkę edukacyjną w rejonie trockim.

Cztery Pory Roku Vivaldiego zamiast dzwonka

Korytarze są jeszcze puste, trwają lekcje. Raptem z głośników na korytarzach zamiast tradycyjnego kołatania szkolnego dzwonka zaczyna rozbrzmiewać jeden z cyklów Czterech Pór Roku Vivaldiego – Jesień. Lekcja się kończy i dzieci wychodzą z klas.

Uczniowie szkoły zmiany w używaniu telefonów nazywają „reformą komórkową”, która, jak tłumaczą, została najpierw wprowadzona tylko w jednej klasie.

- Mamy srogą wychowawczynię – lituanistkę Karolinę Mackiewicz. Pewnego dnia najwyraźniej skończyła się jej cierpliwość i zaproponowała nam w formie eksperymentu, byśmy kilka dni spędzili w szkole bez telefonów – z uśmiechem zaczyna opowiadać uczeń siódmej klasy Rafał.

Kolejny dodaje, że najpierw budziło to mieszane uczucia.

- Było dziwnie, gdyż telefon poniekąd był częścią mnie, był w ręku dosłownie zawsze. W pierwszych dniach bez telefonu czułem nawet jakiś wewnętrzny niepokój, tak jakby coś złego za chwilę ma się stać. Oczywiście nic się złego nie stało ani w tym pierwszym dniu bez komórki, ani w kolejnym. Potem się przyzwyczaiłem – mówi chłopiec.

Uczniowie siódmej klasy są zgodni: - Niepokoił nas jeden fakt, dlaczego tylko nasza klasa została pozbawiona telefonów. Zaproponowaliśmy administracji, by cała szkoła przyłączyła się do tej inicjatywy – opowiada Gabriela.

- Do dziś niektórzy zarzucają naszej klasie, że to z naszej winy uczniowie zostali pozbawieni komórek – opowiada Kasia.

Do rozmowy przyłącza się dyrektorka placówki Renata Krasowska, która mówi, że „reforma komórkowa” zaczęła się od tego, że szkoła nabyła sporą ilość sprzętu rekreacyno-rozrywkowego.

- Były to meble do odpoczynku, stół do tenisa stołowego, stoły do piłkarzyków i cymbergaja, biliard, półka na korytarzu z nowymi książkami i czasopismami, przeróżne gry planszowe. Wszystko po to, by uczniowie wspólnie mieli czym się zająć, by w szkole słychać było śmiech dzieci. W bibliotece założyliśmy szkolną redakcję radiową „Znad Łukny”, uczniowie mają możliwość prowadzenia audycji, a podczas przerw z głośników grać współczesną muzykę. Warunek jeden – telefon musieli schować głęboko do plecaka. Tak się zaczęło – opowiada Krasowska.

Dyrektorka gimnazjum zauważa, że nie poszło tak dobrze, jak grono pedagogiczne się spodziewało.

- Jednak dzieci nie chciały się bawić. O ile podczas lekcji uczniowie spoglądali na wyświetlacze smartfonów ukradkiem, to podczas przerw „tonęli” w alternatywnej rzeczywistości w telefonach. Stojąc zaledwie kilka kroków od siebie, nierzadko nawet rozmawiali ze sobą przez te komunikatory. Tak nie mogło być dalej – kontynuuje dyrektorka placówki.

Administracja szkoły postanowiła zorganizować ogólnoszkolne zebranie najpierw z uczniami, a potem również z ich rodzicami.

- Podczas spotkania z dziećmi poprosiłam, by sprawdzili w telefonach, ile czasu spędzają przed ekranami. Wyniki były zadziwiające - od 7 godzin na dobę i więcej. Rekordem naszej szkoły był uczeń, który przed telefonem spędza ponad 13 godzin na dobę. Jak takie dziecko może normalnie funkcjonować? Kiedy śpi, je, kiedy się uczy? – zastanawia się Krasowska.

- Następnie odbyło się spotkanie z rodzicami, podczas którego przedstawiliśmy im te wyniki, opowiedzieliśmy też o najnowszych badaniach, jaki wpływ mają gadżety na samopoczucie oraz naukę. Długo nie musieliśmy przekonywać. Mamy wyrozumiałych rodziców. Wszyscy wspólnie dbamy o dobro naszych dzieci – mówi rozmówczyni.

Nauczycielki posiadają specjalne pudełka, dokąd co rano uczniowie wkładają swoje komórki.

- Nie ma co ukrywać, czasami ktoś próbuje kombinować. Szczególnie tak bywało na początku. Różne wypadki się zdarzały – ktoś mówił, że w ogóle nie wziął telefonu do szkoły, jeszcze inny potrafił przynieść dwie komórki - ten nieużywany wędrował do pudełka, a prawdziwy do kieszeni ucznia – opowiada uczennica Agata.

Polonistka Grażyna Paulauskienė mówi, że w każdym gronie „znajdzie się jakiś buntownik”.

- Spodziewałam się większego oporu. Ten, który próbował jakoś ominąć zasady, zostawał bardzo szybko namierzony. Trudno jest okłamywać, gdyż taki uczeń obawiać się musi nie tylko oka nauczyciela, ale również swojego rówieśnika. Jak wszyscy oddają, to wszyscy. Należy być uczciwym wobec swoich przyjaciół – śmieje się polonistka.

Zapytani, w jaki sposób pozbycie się telefonów podczas lekcji wpłynęło na wyniki w nauce, uczniowie zgodnie odpowiadają, że początki nie były łatwe.

- Dziś mogę się przyznać, że wiele razy telefon pomagał mi zaliczyć sprawdziany. Uczniowie są kreatywni, potrafiliśmy wyszukać odpowiedzi w telefonach nawet podczas sprawdzianu. Wraz z „reformą komórkową” przyszła odpowiedzialność, że wiem i potrafię tylko tyle, ile się nauczyłem. Było trudno, wyniki początkowo były gorsze – przyznaje się Amelia. Emanuel pocieszająco dodaje, że etap takiej adaptacji minął szybko. – Dziś uczę się lepiej, nic mnie nie rozprasza – mówi.

Nauczycielka z matematyki Marzena Krasowska również przyznaje, że szkoła obrała dobry kierunek.

- Jest to wyjątkowo trafna inicjatywa. Szkoła nabrała zupełnie innych barw. Mamy takie normalne prawdziwe uczniowskie życie, jak za naszych czasów. Uczniowie też się zmienili. Na swojej lekcji zauważam, że potrafią znacznie dłużej zachować skupienie i uwagę, są bardziej zrównoważeni. Wiadomo, że matematyka to trudny przedmiot, tu dla lepszego wyniku liczy się każdy szczegół – mówi nauczycielka matematyki.

Grono pedagogiczne jest zgodne i mówi jednym głosem: w szkole wreszcie zapanowała normalna atmosfera.

- Dzieci wreszcie są dziećmi. Bawią się, tańczą, rozmawiają ze sobą, wychodzą na spacery, przecież mamy takie piękne okolice – zaznacza dyrektorka placówki, ulokowanej tuż obok lasu.

By osiągnąć lepsze wyniki i jeszcze bardziej zaangażować uczniów w tym roku szkolnym, administracja szkoły zdecydowała się na kolejny eksperyment.

- Nasze obserwacje pokazały, że rodzice coraz rzadziej logują się do systemu elektronicznych dzienniczków. Ktoś z braku czasu, ktoś z braku odpowiedniego sprzętu czy wiedzy jak to w ogóle działa. Na początku postanowiliśmy zrobić tydzień wzmożonej kontroli nad pracami domowymi. Jeżeli uczeń nie wykonywał pracy domowej, od razu podczas najbliższej przerwy nauczyciel telefonował do rodzica i go informował. Dało to niesamowity efekt. Dlatego już w najbliższych dniach wdrażamy papierowe dzienniki lekcyjne, które pozwolą rodzinom łatwiej monitorować prawdziwą sytuację w szkole. Te same stopnie z dzienniczków elektronicznych będą wpisywane również do papierowego dziennika lekcyjnego. Uczniowie i rodzice znajdą tu też miejsce do samooceny, krótki komentarz o tym jak się dziecku powodziło, jakieś wskazówki i zalecenia, listę obowiązkowej literatury i udział w działalności społeczno-obywatelskiej. Pod koniec tygodnia rodzic powinien złożyć podpis, że zapoznał się z informacją – opowiada dyrektorka.

Gimnazjum oferuje też wiele zajęć pozalekcyjnych

– Uczniom, którzy mają silne charaktery oferujemy między innymi zajęcia pszczelarskie – mówi Krasowska i wskazuje na pasiekę tuż za ogrodzeniem szkoły.

– Nie brakuje nam chętnych - małych i tych trochę większych pszczelarzy. Zachęcam inne szkoły, by podążały naszym przykładem i szukały własnych sposobów. Uczniowie mają tylko jedno dzieciństwo, niech czas w szkole będzie piękny i sensowny. Niech telefon w końcu przestanie być jedynym centrum galaktyki świata naszej młodzieży – uśmiecha się dyrektorka Gimnazjum im. Longina Komołowskiego w Połukniu.

Społeczność oświatowa od lat dyskutuje nad zasadnością wprowadzenia zakazu używania telefonów komórkowych we wszystkich placówkach edukacyjnych. Projekt ustawy regulującej korzystanie z telefonów komórkowych był przedmiotem debaty w Sejmie, ale jak dotąd krajowa polityka dotycząca telefonów komórkowych w szkołach pozostaje nieokreślona.

Ministerstwo Oświaty, Nauki i Sportu w przesłanym LRT.lt komunikacie stwierdza, że kwestia telefonów w szkołach nie jest uregulowana na szczeblu krajowym. To szkoła decyduje, czy zezwolić na korzystanie z telefonów w szkole.

- Decyzja o zezwoleniu na korzystanie z telefonów należy do szkoły. Narzędzia przynoszone do placówki oświatowej muszą służyć nauczaniu i uczeniu się. Telefony komórkowe, podobnie jak komputery czy inny sprzęt, mogą być jednym z narzędzi, które mogą pomóc w urozmaiceniu procesu edukacyjnego. Rzeczywiście, nie ma nic złego w tym, że nauczyciel używa telefonów komórkowych jako części procesu edukacyjnego. Niektóre szkoły, zauważając, że telefony komórkowe rozpraszają uwagę uczniów, zakazały korzystania z nich lub zezwalają na to tylko w określonych godzinach w celach edukacyjnych – podaje ministerstwo.

Resort nie wskazuje, w ilu szkołach taki zakaz istnieje.

Tymczasem kolejne kraje zakazują używania telefonów komórkowych w szkołach. Zakaz obowiązuje już m.in. we Francji, Włoszech, w Grecji, Portugalii i Chinach. Używanie telefonów komórkowych, tabletów i smartwatchów od 1 stycznia 2024 r. będzie zakazane również w holenderskich szkołach, aby ograniczyć czynniki utrudniające uczniom koncentrację w czasie lekcji.

LRT has been certified according to the Journalism Trust Initiative Programme

Najnowsze, Najchętniej czytane