Naujienų srautas

Wiadomości2022.10.20 11:51

Dzisiaj rusza festiwal „Młode Polskie Kino“. „Muzyka nie zatrzyma wojen, ale może zmienić ludzi“

Renata Dunajewska, LRT.lt 2022.10.20 11:51

 Chciałabym, żeby muzyka zmieniała świat, wiem jednak, że nie zatrzyma wojen, natomiast może zmieniać ludzi. A świat, to przecież ludzie – mówi w rozmowie z LRT.lt reżyserka filmu „Chopin. Nie boję się ciemności” Joanna Kaczmarek, którego litewska premiera odbędzie się w ramach rozpoczynającego sie dzisiaj w Wilnie festiwalu „Młode Polskie Kino“.

Jak zrodził się pomysł na film „Chopin. Nie boję się ciemności”?

To był pomysł producenta naszego filmu Macieja Pawełczyka, który współpracuje od dawna z Koreańczykami, naszym koproducentem. Z kolei ja od dawna chciałam zrobić jakiś wspólny temat dla Polski, dla Korei. I tutaj zrodził się pomysł, że musi to być związane z muzyką Chopina. Bo wiadomo – i Koreańczycy, i Japończycy go kochają. On jest tam bardzo popularny. Z kolei nikt z nas nie chciał robić kolejnego filmu biograficznego, stąd pomysł zrobienia filmu wokół przygotowań trzech pianistów, a finałowo pokazania trzech koncertów w trzech miejscach naznaczonych traumą wojenną.

Jaka jest rola Chopina w tym filmie?

Muzykę Chopina potraktowaliśmy jako uniwersalny język muzyki, który może nieść emocje i nadzieje, oczyszczenie. Sprawdzamy, czy muzyka może leczyć. Jak może wpływać na ludzi, którzy pochodzą z różnych kręgów kulturowych, z różnych szerokości geograficznych i mają wspólne ludzkie doświadczenie.

Główni bohaterzy tego filmu – trzech pianistów, wykonawców. Z jakich krajów pochodzą i jaka była ich reakcja, gdy zostali zaproszeni do filmu?

To polski pianista, kompozytor, aranżer Leszek Możdżer, polsko-syryjski pianista Fares Marek Basmadji, który 12 lat temu brał udział w Konkursie Chopinowskim oraz pianista Jae-Yeon Won z Korei Południowej.

Najtrudniej było nam znaleźć pianistę syryjskiego, dlatego, że jest ich niewielu, ale też niektórzy utknęli gdzieś w ogarniętej wojną Syrii lub w obozach dla uchodźców i nie ma do nich dostępu. Niektórzy nie chcieli brać udziału w filmie, ponieważ bali się o los swoich bliskich, którzy zostali w Aleppo. Jakimś cudem natrafiliśmy właśnie na historię Faresa, który jest urodzony w Aleppo, ma tatę Syryjczyka i mamę Polkę. Studiował na Akademii Muzycznej w Gdańsku. Zgodził się od razu. Powiedział, że pomimo iż od dłuższego czasu nie jest pianistą koncertującym, ale chce podjąć to wyzwanie. Czuje misję i potrzebę, żeby pojechać do swoich syryjskich braci. Koreański pianista Jae-Yeon Won też zgodził się chętnie. Jego wybór jest nieprzypadkowy - mieszka w mieście granicznym, czyli tam, gdzie przebiega granica między południem a północą Korei. Widzi druty kolczaste, rozdzielające te dwa kraje. I to daje taką dodatkową wartość. Z kolei Leszek Możdżer poczuł, że może coś wnieść swoją osobowością, swoją filozofią, którą widzowie zresztą poznają oglądając film. Leszek ma głębokie przeświadczenie, że cały świat jest wibracją. Muzyka jest wibracją. Może ona wpływać na ludzi, na ich emocje i uczucia. Uznał, że może coś powiedzieć swoim udziałem w tym filmie.

Akcja filmu toczy się w trzech krajach, które łączy wojna. Gdzie kręcono zdjęcia?

Trzy kraje. Trzy wojenne traumy. Dotykamy konfliktu syryjskiego, wojny syryjskiej, która toczy się niemal od 12 lat. Dotykamy tematu obozu Auschwitz. I dotykamy tematu wojny koreańskiej, która rozdzieliła dwa kraje – północ i południe. Zdjęcia realizowaliśmy aż w czterech krajach – w Polsce, Korei Południowej. Temat syryjski opowiadaliśmy poprzez koncert, który został zorganizowany przy porcie zniszczonym wybuchem w Bejrucie. Z wiadomych względów do Syrii nie mogliśmy pojechać.

Realizacyjnie było to duże wyzwanie, zwłaszcza, że większość zdjęć robiliśmy w twardym lockdownie i covidzie, który się przetaczał przez kraje.

Które sceny w filmie najbardziej panią poruszyły?

Teraz, jak zobaczyłam film na premierze (film miał uroczystą premierę 10 października w Warszawie, a od 14 października jest w kinach w Polsce - przyp. red.) powiem szczerze – pomimo tego, że sama robiłam ten film, to rzeczywiście były momenty, które są poruszające. Uwielbiam na przykład scenę, w której Fares w swoim podlondyńskim mieszkaniu spotyka się ze swoimi syryjskimi przyjaciółmi. Zaczynają śpiewać piosenkę Fairuz, bardzo popularnej piosenkarki w arabskim kręgu. Piękne są w niej słowa o tym, że kiedyś jak będziemy wolni, wrócimy do naszej ojczyzny. I jak się popatrzy na twarz Faresa, to można się wzruszyć. To bardzo poruszająca scena. Także scena w obozie uchodźców syryjskich jest mocno poruszająca. Wiele jest takich fragmentów, na które spojrzałam inaczej oglądając ten film w całości w kinie. Scena koncertu w Auschwitz też jest wzruszająca, kiedy można się przyjrzeć tym słuchaczom, ich twarzom. Widać dużo emocji.

Czy muzyka może zmienić świat?

Ja bym bardzo chciała, żeby muzyka zmieniała świat. Wiem jednak, że go nie zmieni, nie zatrzyma wojen, ale może zmieniać ludzi. A świat, to przecież ludzie.

Wielokrotnie mówiłam, że to film do słuchania nie tylko muzyki, ale też słów, które mówią do nas trzej muzycy, trzej pianiści, ale też inne osoby, które w tym filmie dzielą się swoimi emocjami. Myślę, że muzyka to taka siła, która pozwala nam czuć i dawać nadzieję.

LRT has been certified according to the Journalism Trust Initiative Programme

Najnowsze, Najchętniej czytane