Naujienų srautas

Wiadomości2023.07.27 16:44

Sankcje wobec Białorusi. Ekspert: naiwni zwolennicy dialogu z Łukaszenką zmieniają zdanie

Ewelina Knutowicz, LRT.lt 2023.07.27 16:44

- Wstępna zgoda w sprawie kolejnych sankcji na Białoruś świadczy o kompromisie. Koalicja naiwnych zwolenników dialogu z Łukaszenką i łagodzenia sankcji - bo inaczej nie można ich nazwać - osłabła, o ile w ogóle była. Podobne głosy już nie mają znaczenia, a zatem jest to krok w dobrą stronę - decyzję w sprawie nowych ograniczeń w wywiadzie LRT.lt komentuje Kamil Kłysiński, ekspert Ośrodka Studiów Wschodnich. 

Przedstawiciele krajów członkowskich Unii Europejskiej (UE) po rocznej przerwie uzgodnili nowe sankcje wobec Białorusi. Ograniczenia dotyczą towarów podwójnego zastosowania i przemysłu lotniczego, a także osób związanych z wojną w Ukrainie. Ekspert OSW uważa, że jest to nadrobienie wcześniej ominiętych zaległości.

Przerwa między wprowadzeniem nowych sankcji wynosiła praktycznie rok. Dlaczego tak długo, skoro sam pakiet był przedstawiony jeszcze w styczniu?

Zapewne dlatego, że istniały pewne kontrowersje. Część krajów zachodnich w sposób nieuzasadniony uważa, że przypadek Białorusi jest nieco inny niż Rosji, a zatem można zastosować nieco inne podejście. Pojawiały się pomysły dotyczące złagodzenia sankcji odnośnie nawozów potasowych. Część osób mogła kierować się pozytywnymi humanitarnymi pobudkami, by ratować głodujących na świecie. Gdzieś w tym się kryła również naiwność, że Aleksander Łukaszenka jest inny niż Władimir Putin. Jednak obaj są przestępcami wojennymi, więc powinni być traktowani podobnie.

Słusznie białoruska opozycja wspierana przez władze Ukrainy podejmuje działania, by Łukaszenka też był ścigany przez Trybunał Karny w Hadze. Te kontrowersje i różne punkty widzenia opóźniały wprowadzenie sankcji wobec Białorusi. To, co się dzieje teraz jest nadrobienia pewnych zaległości.

Sankcje dla Białorusi mają być podobne do tych stosowanych dla Rosjan. Czy nie jest zbyt późno na taką decyzję, skoro Białoruś już od dawna jest wciągnięta w wojnę w Ukrainie?

Lepiej późno niż wcale. Nie jest to zbyt mocny argument, gdy się stwierdzi, że można nie wprowadzać sankcji, skoro i tak już jest zbyt późno. Każdy moment jest dobry. Na Białorusi nic się nie zmieniło w pozytywną stronę. Wręcz przeciwnie - sytuacja się pogarsza, represje są coraz bardziej ostre, Łukaszenka coraz gwałtowniej przekształca kraj w państwo zbójeckie. Niedawno przyjął “wagnerowców”, co też pokazuje, w jakim kierunku zamierza podążać. Nie jest on pożądany przez cywilizowany świat.

Muszę jednak przestrzec przed nadmiernym optymizmem. Łukaszenka zbyt daleko zaszedł w degrengoladzie państwa i systemu politycznego, a jednocześnie zbliżeniu z Putinem. Ten sojusz jest taki ścisły i uwarunkowania, w których się znalazł Łukaszenka są na tyle wiążące go z Rosją, że sankcje nie spowodują, iż zmieni politykę. Są po to, by przyspieszyć upadek reżimu.

Czy przyspieszą? Tempa wprowadzenia sankcji są wolne, być może Białoruś nauczyła się do nich przystosowywać?

Białoruś przystosowała się do sankcji wyłącznie dzięki Rosji. Bez wsparcia tego kraju i dostępu do rosyjskiego rynku zbytu i szlaków transportowych Białoruś nie byłaby w stanie wytrzymać embarga. Sankcje zachodnie są wyjątkowo dotkliwe i obejmują ważne dla białoruskiego eksportu towary, takie jak nawozy potasowe, produkty naftowe i produkcja drewna, metalu i stali. Od wielu miesięcy podkreślam, że upadek białoruskiego reżimu nie jest możliwy bez upadku putinizmu w Rosji. Mam nadzieję, że to się dokona prędzej niż później. W tym kontekście dostosowanie sankcji jest działaniem jak najbardziej właściwym.

Sankcje dotyczą również osób indywidualnych. O ile są bolesne? Z drugiej strony, litewskie media informują, że Białorusini coraz chętniej kupują nieruchomości na Litwie.

Nie należy poddawać się populizmowi. Jeżeli słyszymy, że Białorusini wykupują nieruchomości na Litwie, to nie musi oznaczać, że robią to osoby objęte sankcjami. Zakładam, że w większości są to transakcje legalne, dokonywane przez Białorusinów, którzy mogą wjeżdżać na Litwę. To jest też pewna ucieczka z kapitałem. Być może te mieszkania częściowo kupują również białoruscy przedsiębiorcy, którzy przenieśli na Litwę swoje firmy. W momencie, gdy się okaże, że ktokolwiek objęty sankcjami, wysoki urzędnik posiadający oszczędności albo tak zwany białoruski oligarcha - choć prawdziwych oligarchów w tym kraju nie ma, tylko biznesmeni - kupił mieszkanie, to rzeczywiście należałoby uznać za poważną wpadkę i podjąć dochodzenie w tej sprawie.

Sytuacja pokazuje rosnącą nieufność wobec obywateli białoruskich, którzy mają jakieś pieniądze, do własnego państwa. Jest to uzasadniony brak zaufania, bo Białoruś zamienia się w państwo zbójeckie, któremu ufać nie wolno.

Czy nałożenie sankcji na bogaczy jest wciąż skuteczne?

To ma wymiar symboliczny. Nie potrafię wyobrazić wielu osób z otoczenia Łukaszenki, które by mogły wyjechać na Zachód. Są absolutnie prorosyjskie, mentalnie sowieckie, zamknięte nawet na bazowe kwestie funkcjonowania. Na przykład, nie mogę sobie wyobrazić, aby wiceminister spraw wewnętrznych Nikołaj Karpienkow - znany z różnego rodzaju kontrowersyjnych wypowiedzi, człowiek o skłonnościach dosłownie sadystycznych - ot tak sobie postanowił wyjechać na wczasy na Zachód.

Takie sankcje są wyłącznie pokazaniem niezgody co do tego, co się dzieje na Białorusi i pewnym uderzeniem w otoczenie Łukaszenki. Jest to ważny krok - moralny i polityczny zarazem.

Gdy w styczniu omawiano przyszły pakiet sankcji, zwracano uwagę na to, że należy kłaść nacisk na białoruskie spółki naftowe. Teraz mówi się o tym mniej.

Takie spółki zostały już w zasadzie objęte sankcjami w tym znaczeniu, że produkty naftowe z Białorusi nie mogą być eksportowane do UE. Jest to najbardziej dotkliwy rodzaj sankcji. O ile ograniczenia dotyczące poszczególnych podmiotów można obejść rejestrując w nieskończoność inne, które eksportują sam produkt, to w tym wypadku jest on zakazany. Każda próba obejścia tych sankcji jest poważnym naruszeniem prawa unijnego, więc ten kierunek pozostaje aktualny.

Teraz mamy do czynienia z uszczelnianiem, czyli uderzaniem w import komponentów wojskowych, produktów podwójnego zastosowania, różnego rodzaju elementów elektronicznych, które mogłyby być później przekazywane do Rosji.

Jak na kolejne sankcje reaguje opozycja? Czy jest to również gest wsparcia dla niej?

Na pewno. Liderka opozycyjnej Białorusi Swiatłana Cichanouska nawołuje do zaostrzenia presji na reżim. Oczywiście, głosy wśród opozycji są różne, bo jest to środowisko demokratyczne. Każdy ma prawo się wypowiedzieć. Mniejszość popiera pomysł dialogu z reżimem, aby, na przykład, uwolnić więźniów politycznych. Brakuje wciąż informacji o wielu więźniach: Mikołaju Statkiewiczu, Wiktorze Babaryce, Marii Kolesnikowej. Takie zachowanie wynika zatem z troski i pobudek moralnych.

Większość białoruskiej opozycji uważa, że z reżimem nie należy rozmawiać, bo w kraju musi dojść do zmiany władzy, ale nie przez dialog, tylko sankcje, ponieważ Łukaszenka nie jest partnerem do rozmów. Ewentualny dialog - i ja się z tym osobiście zgadzam i wielokrotnie o tym mówię - jest możliwy z konstruktywną patriotyczną częścią białoruskiej nomenklatury, która naprawdę troszczy się o przyszłość państwa. Ci ludzie teraz się nie ujawnią, bo sytuacja jest ku temu niekorzystna.

LRT has been certified according to the Journalism Trust Initiative Programme

Najnowsze, Najchętniej czytane