Naujienų srautas

Wiadomości2023.02.10 16:08

8-letni wyrok dla Poczobuta. Czy świat dyplomacji zdał egzamin?

Anna Grigoit, LRT.lt, LRT 2023.02.10 16:08

We środę (8 lutego) zakończył się pokazowy proces Andrzeja Poczobuta. Polsko-białoruski dziennikarz i działacz niezależnego Związku Polaków na Białorusi został skazany przez tamtejszy reżim na 8 lat więzienia o zaostrzonym rygorze. Czy dyplomaci i środowiska polonijne zrobili wszystko, by temu zapobiec?

Andrzej Poczobut został oskarżony przez białoruski reżim z dwóch artykułów kodeksu karnego, dotyczących „wzniecania nienawiści” oraz „wzywania do działań na szkodę Białorusi”.

Media w Polsce tego dnia podkreślały, że Poczobut został skazany za to, że jest Polakiem, a Łukaszenka po prostu kontynuuje represje wobec narodu polskiego.

We środę wieczorem, zaraz po ogłoszeniu wyroku do Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP celem złożenia wyjaśnień został wezwany białoruski chargé d’affaires Aleksandr Czasnouski.

Rzecznik MSZ RP Łukasz Jasina w rozmowie z LRT.lt powiedział, że przedstawiciel białoruskiej ambasady w Polsce zaprzeczył, iż na Białorusi Polacy są prześladowani za polskość. Rozmowa trwała zaledwie kilka minut.

- Zaprzeczył naszym twierdzeniom dotyczącym powodów prześladowania Andrzeja Poczobuta i Polaków na Białorusi – powiedział Jasina. Dodał, że była to dość typowa rozmowa, bez konstruktywnego dialogu.

- Polscy urzędnicy Ministerstwa Spraw Zagranicznych wygłosili swoje oficjalne stwierdzenia, on wygłosił swoje. Jak widzimy, konstruktywny dialog z przedstawicielami łukaszenkowskiego reżimu jest prawie niemożliwy, bardzo trudny i w tym wypadku także nie miał miejsca – o spotkaniu dyplomatów w MSZ RP opowiada rzecznik.

Zapytany o to, czy w przyszłości można liczyć na pozytywną współpracę władz Białorusi i Polski w sprawie Poczobuta, Jasina stwierdził, że MSZ RP zawsze liczy na pomyślną współpracę z Białorusią, „ale niestety widać, że z tym reżimem pracować się nie da, że zniewala on swój lud, atakuje sąsiednie narody, uczestniczy w wojnie z Ukrainą”.

Wczoraj (9 lutego) minister spraw wewnętrznych i administracji RP Mariusz Kamiński podjął decyzję o zamknięciu, od 10 lutego do odwołania, przejścia drogowego z Białorusią w Bobrownikach. W polskich mediach pojawiły się spekulacje, że decyzja została podjęta w związku z wyrokiem Poczobuta. Rzecznik rządu Piotr Muller temu zaprzeczył.

Polska ambasada w Mińsku, wbrew napiętych relacji pomiędzy dwoma krajami jest otwarta. Jasina dodaje, że „kanał dyplomatyczny, reprezentowany przez Marcina Wojciechowskiego w Mińsku musi trwać, dopóki są tam Polacy, dopóki są tam ludzie zagrożeni przez Łukaszenkę, dopóki Polska ma jakąkolwiek szansę udzielenia im pomocy”.

Nieco inną pozycję przedstawia natomiast poseł do Parlamentu Europejskiego, wiceprzewodniczący grupy do spraw stosunków z Białorusią, lider AWPL-ZChR i ZPL Waldemar Tomaszewski. Co prawda, potępia wyrok dla Andrzeja Poczobuta i nazywa osąd skandalem.

- Musimy zrobić wszystko i jeszcze więcej by wyzwolić Andrzeja Poczobuta, naszych rodaków, innych więźniów politycznych. Trzeba zacząć zło zwyciężać dobrem, przecież żyjemy po sąsiedztwu. Bardzo źle, że tych stosunków nie ma – mówi polityk. Dodaje, że jako Polak podwójnie to przeżywa.

- Humanitarne stosunki na pewno jeszcze istnieją, o jakieś działania muszą się ubiegać również prawnicy, medycy. Musimy wyciągnąć z więzień wszystkie prześladowane osoby – mówi Tomaszewski.

W odpowiedzi na pytanie, czy to wyłącznie reżim Łukaszenki ponosi winę za tak absurdalny wyrok, Tomaszewski apeluje, by wzajemnie się nie oskarżać i nie szukać winnych. Zaznacza, że w tej sprawie ma czyste sumienie. Przypomina, że jeszcze przed dwoma laty sprzeciwiał się eskalacji tych stosunków.

- Było do przewidzenia, że nasilenie konfliktu głównie uderzy w naszych rodaków. Dlatego miałem pozycję bardziej wstrzymującą się. Sytuacja była podsycana również przez naszych polityków. Niestety, mieliśmy takich polityków jak na przykład Petras Auštrevičius. Jeździłem z nim na Białoruś w 2020 roku. Już wtedy podejmował się uprawiania dowolnych stosunków dyplomatycznych, awanturował się i szedł na konflikt. Podejrzewam, że takim politykom być może nie zależało na dobru naszych rodaków, mnie natomiast zależało zawsze – tłumaczy Tomaszewski.

Dodaje, że mocno ubolewa nad tym, że obecnie stosunki z Białorusią wyglądają coraz gorzej i przywołuje należycie wychodzić z zaistniałej sytuacji. Przyznaje, że sprawy zaszły za daleko.

- Trzeba było być mądrym przed szkodą, a nie po szkodzie – przypomina ludowe przysłowie Tomaszewski.

- Trzeba jechać na Białoruś i rozmawiać. Bez należytych stosunków z Białorusią uwięzionych polityków z więzień nie uratujemy. Tu muszą uderzyć się w czoło właśnie ci, którzy tę sprawę zaogniali. My natomiast mieliśmy inne zdanie, bo myślimy o naszych rodakach, a nie po prostu politykujemy. Jest jak jest. To nasi rodacy tam cierpią, a nie wyborcy powiedzmy Auštrevičiusa czy Landsbergisa – nie kryje żalu Tomaszewski.

Dodaje, że mimo, iż mosty dialogu politycznego zostały spalone, jednak nawet po takich sytuacjach następuje czas ich odbudowy.

- Kiedy to będzie - dzisiaj, jutro, za rok czy za pięć, trudno odpowiedzieć – mówi Tomaszewski.

Andrzej Pukszto, politolog z Uniwersytetu Witolda Wielkiego jest przekonany, że wszyscy się spodziewali, iż Andrzej Poczobut, który nie prosił o ułaskawienie, otrzyma wysoki wyrok, ponieważ już od jesieni 2020 r. fala represji na Białorusi nie spowalnia, a więzienia białoruskie są wprost przepełnione więźniami politycznymi. Politolog zaznacza, że to właśnie Polska robi najwięcej w tej sprawie.

- Z tego co widzimy, rząd Polski, polscy dyplomaci przykładają dużo starań. Z pewnością tak samo dużo jest robione w sposób tajny, o czym nie wiemy i raczej się nie dowiemy. Mogą trwać nieujawniane rozmowy z przedstawicielami Łukaszenki. Zazwyczaj mówi się, że z terrorystami nie prowadzi się negocjacji. Jednak z poszczególnych trudnych sytuacji widzimy, gdy terroryści mają zakładników, władze krajów demokratycznych na wszelkie sposoby starają się takich więźniów politycznych ratować. Pamiętajmy, że istnieje też wymiana więźniów, inne sposoby nacisków. Oczywiście, nie zawsze się udaje, nie zawsze jest to historia z happy endem – tłumaczy Pukszto.

Z żalem zaznacza, że postawy organizacji międzynarodowych i europejskich, dyplomacje innych krajów zarówno w stosunku do Poczobuta jak i do innych więźniów, są dość obojętne.

- Widzimy, że tylko Polska i kraje bałtyckie są najbardziej zaangażowane. Choć oczywiście są pewne starania także ze strony urzędników unijnych, Rady Europy oraz poszczególnych krajów – mówi politolog.

- Każda próba pomocy jest dobra. Musimy rozumieć, że wszelkie działania w tej sprawie wymagają czasu. To nie jest tak, że się naciska guzik i od razu są wyniki. To jest długi proces – mówi Pukszto, komentując decyzję Polski o zamknięciu przejścia w Bobrownikach.

Andrzej Pukszto nie oszczędza krytyki dla postawy Waldemara Tomaszewskiego w tej sprawie.

- Stanowisko Tomaszewskiego jest znane, choć nie jest tak często obecnie przez niego przypominane. Waldemar Tomaszewski słynie ze swojego „delikatnego” podejścia do Łukaszenki i do spraw łamania demokracji na Białorusi. Będąc na stanowisku wiceprzewodniczącego grupy do spraw stosunków z Białorusią w Parlamencie Europejskim nie podejmuje się żadnych działań. Zresztą jest bardzo pasywny jako prezes partii politycznej na Litwie, jak i prezes największej organizacji polskiej na Litwie. Będąc przewodniczącym takich organizacji, wyrazy potępienia decyzji białoruskiego reżimu i apele solidaryzujące się w bólu i tragedii rodaka oraz tak wybitnej postaci jaką jest Andrzej Poczobut, ze strony Tomaszewskiego muszą być dużo bardziej wyraziste i głośne – przyznaje Pukszto.

Zaznacza, że takich jasnych sygnałów ani ze strony europosła, ani ze strony partii politycznej, ani ze strony ZPL po prostu nie ma.

- Tomaszewski był ostrożny zarówno wobec przemian demokratycznych na Białorusi jak i w Ukrainie, a dziś również wobec agresji Putina w Ukrainie. Zawsze starał się unikać krytyki Putina. Taka bierna postawa Tomaszewskiego przez cały czas była jego wizytówką – podsumowuje dziesięciolecia działalności politycznej Tomaszewskiego Pukszto.

Politolog nawołuje, by nie zapominać Andrzeja Poczobuta, przypominać dla przywódców krajów dyplomatycznych i organizacji międzynarodowych na całym świecie.

- Musimy o tym mówić każdego dnia, regularnie, jak najgłośniej. Na różne sposoby. Przez media, przez różne akcje. Przypominać ludziom na Litwie, ludziom w Europie i na całym świecie. Widzę jak wiele osób już to robi, dlatego też ta sprawa nie będzie ulegać zapomnieniu. Pamiętamy o tysiącach więźniów politycznych na Białorusi, nie zważając na ich narodowość, na specjalność czy zawody. Białoruś dziś jest wielkim więzieniem politycznym – podsumowuje temat Andrzej Pukszto.

LRT has been certified according to the Journalism Trust Initiative Programme

Najnowsze, Najchętniej czytane