Naujienų srautas

Wiadomości2022.12.25 11:08

Boże Narodzenie w Europie. Jak świętuje się w innych krajach?

W Europie, gdzie przez wieki głęboko zakorzeniła się chrześcijańska tradycja, każdy region posiada dziś swoje odrębne, unikalne bożonarodzeniowe zwyczaje – zarówno religijne, jak i świeckie.

Czechy i Słowacja: Jabłko z gwiazdką


W Czechach 5 grudnia, a więc w wigilię św. Mikołaja, dzieci wypatrują Svatego Mikulasza, któremu towarzyszy jeden (lub więcej) aniołek i jeden (lub więcej) diabeł. Mikołaj pyta dzieci, czy były grzeczne. Jeśli były, otrzymują prezenty, często zawierające czekoladę lub owoce, jeśli nie – diabeł może ofiarować im bryłkę węgla.

Z kolei w Wigilię, nazywaną „Štědrý den” lub „Štedrý deň” zarówno w Czechach, jak i na Słowacji prezenty przynosi „Ježíšek”/”Ježiško” – Dzieciątko Jezus. Dzieci znajdują podarki, podobnie jak w Polsce, pod choinką.

W Wigilię aż do wieczoru obowiązuje tradycja ścisłego postu. Czeskim dzieciom obiecuje się, że jeśli będą przestrzegać postu zobaczą złote prosiątko, co zwiastuje szczęście. Na początku wieczerzy wigilijnej Czesi i Słowacy łamią się opłatkiem. Tradycyjne wigilijne dania to m.in. zupa kapuściana („kapustnica”) lub „šúlanky s makom”, a także smażony karp i sałatka ziemniaczana.

Na stole powinno znaleźć się dodatkowe nakrycie dla niespodziewanego gościa. Świętom Bożego Narodzenia towarzyszy też wiele przesądów. Pod talerze, z których domownicy spożywać będą wigilijną wieczerzę, kładzie się rybie łuski. Jest to podobny zwyczaj do tego kultywowanego w Polsce, z tą różnicą, że w naszym kraju łuskę należy umieścić w portfelu. W Wigilię nie można zmywać naczyń ani prać – w przeciwnym razie ktoś z domowników umrze.

Ma to gwarantować pomyślność finansową w nadchodzącym roku. Zgodnie z tradycją, której przestrzega wiele czeskich rodzin, nie należy odchodzić od stołu wigilijnego podczas wieczerzy. Ten, kto wstanie przed zakończeniem posiłku może bowiem nie doczekać następnych świąt.

Ciekawą tradycją jest też przekrajanie na pół jabłek. Szczęśliwiec, w którego owocu gniazdo nasienne ma kształt idealnej gwiazdy (a więc kiedy nasion jest pięć), w nowym roku będzie cieszył się dobrym zdrowiem. Osoba, w której jabłku są cztery nasiona, a gniazdo nasienne układa się w kształt krzyża, w przyszłym roku umrze.

Istnieje także podobna tradycja do tej, jaką w Polsce kultywuje się w Andrzejki, a mianowicie rzucanie przez panny buta przez ramię w kierunku drzwi. Jeśli but ustawi się czubkiem do drzwi, właścicielka może spodziewać się rychłego zamążpójścia.

W nocy z 24 na 25 grudnia wierzący Czesi i Słowacy udają się do kościołów na pasterkę. Popularną tradycją w świątyniach są też bożonarodzeniowe szopki.

Niemcy: Choinka i wieniec adwentowy

Przygotowania do Bożego Narodzenia rozpoczynają się już w pierwszą niedzielę adwentu, cztery tygodnie przez Wigilią. W większości niemieckich domów pojawiają się adwentowe wieńce, zrobione z gałązek jodły lub świerku, która to tradycja jest znana także w Polsce, aczkolwiek w naszym kraju ogranicza się głównie do kościołów. Zgodnie z tradycją w każdą niedzielę zapala się jedną świecę.

W Niemczech ważną rolę pełni bożonarodzeniowa choinka, która – jak się uważa – wywodzi się właśnie stamtąd. Tradycję choinki ponoć kultywowano już na przełomie XV i XVI wieku. Choinka (niem. „Weihnachtsbaum”) pojawia się w niektórych domach nawet kilka tygodni przed Wigilią. Drzewko przystraja się często pieczonymi ciasteczkami imbirowymi.

To właśnie z tamtych stron pochodzi też tradycja kalendarzy adwentowych. Co ciekawe, pierwsze kalendarze adwentowe wcale nie zawierały czekolady, a miały charakter religijny – każdego dnia adwentu dzieci otrzymywały obrazek ze świętym.

Niemieccy katolicy do wigilijnej wieczerzy zasiadają po powrocie z kościoła. Na stole nie może zabraknąć sałatki kartoflanej. Przed posiłkiem Niemcy składają sobie świąteczne życzenia, nie mają oni jednak zwyczaju łamać się opłatkiem. O ile Czesi kładą pod talerze rybie łuski, Niemcy robią to samo z pieniążkiem. Cel jest ten sam: zapewnienie sobie dostatniego roku.

Prezenty przynosi Święty Mikołaj lub Dzieciątko Jezus. Z kolei Knecht Ruprecht straszy dzieci rózgą, aby były grzeczne. Dzieci znajdują podarki nie pod choinką, a na stole. Podobnie jak w wielu innych krajach, Święty Mikołaj przynosi prezenty też 6 grudnia. Dzieci mogą wówczas spodziewać się, że pozostawi w ich butach słodycze i owoce. Otrzymują też dużą księgę, w której wypisane są ich dobre uczynki z mijającego roku.

W Niemczech szczególnie popularne są zwyczaje szopek świątecznych i kolędowania. Ludzie śpiewają piosenki bożonarodzeniowe przy stole, podczas posiłków, ale również na ulicach, kiermaszach oraz w gronie rodziny.

Austria: Krampus i bożonarodzeniowe jarmarki


Popularną tradycją są, podobnie jak w Niemczech, jarmarki bożonarodzeniowe. Ich historia sięga późnego średniowiecza. Najwcześniejsze zapisy o „Grudniowym Jarmarku” w Wiedniu pochodzą z 1298 roku. Teraz rozmaite „Christkindlmärkte” odbywają się na terenie całej Austrii Można na nich zaopatrzyć się w lokalne rękodzieło, grzane wino (niem. „Glühwein”) i przekąski (tradycyjne ziemniaczane naleśniki – „Kartoffelpuffer” albo „Krapfen”, czyli pączki).

Inny zwyczaj to parady Perchten, czyli dobrych i złych stworów, które pod koniec grudnia i na początku stycznia wędrują po wioskach alpejskich landów – zwłaszcza Salzburgu i Tyrolu przeganiając zimowe duchy. Ich odwiedziny mają zwiastować szczęście i dobrobyt w nowym roku. Zawsze towarzyszy im sporo hałasu oraz muzyki, a niekiedy nawet spektakularne pokazy ognia.

Na stołach króluje nadziewana gęś z czerwoną kapustą. Drób nadziany jest najczęściej farszem z kasztanów, cebuli, bułki i pietruszki. Kapustę zasmaża się w soku jabłkowym, dżemie żurawinowym, czerwonym winie i occie.

W Austrii 6 grudnia prezenty rozdaje Święty Mikołaj. Nie przypomina on jednak współczesnego staruszka w czerwonym płaszczu i spodniach. Kultywuje się raczej tradycję „sprzed Coca-Coli”, a więc Mikołaj nosi szaty biskupie i tiarę.

W Austrii ma on towarzysza o imieniu Krampus. Jest to pół-koza, pół-demon, który karze niegrzeczne dzieci. W niektórych miastach w dzień przesilenia zimowego organizowany jest tzw. bieg Krampusa („Krampuslauf”), którego uczestnicy przebierają się za charakterystycznego stwora. Z kolei w wigilię Bożego Narodzenia prezenty pod choinkę podrzuca nie Gwiazdor czy Święty Mikołaj, a Dzieciątko Jezus („Christkind”). Podobnie jak w Polsce można je otwierać po uroczystej kolacji.

Węgry: Świnia dobra, kura niekoniecznie


Tygodnie adwentu mają na Węgrzech swe nazwy. Najpierw jest tydzień Papierowy, potem Brązowy i Srebrny, a sama niedziela przed Wigilią nazywana jest Złotą. To wówczas robi się przedświąteczne zakupy.

Na wigilijnym stole musi znaleźć się pieczony karp oraz zupa rybna z rodzynkami i wiśniami. Nie może zabraknąć smażonej kapusty. Dawny węgierski zwyczaj zabrania podawania drobiu. Według tradycyjnych przekonań kura grzebiąca w ziemi jest symbolem stagnacji. Na stołach króluje zatem wieprzowina, ponieważ świnia, która porusza się do przodu, oznacza rozwój.

Inne tradycyjne specjały o symbolicznym znaczeniu to strucla z makiem lub orzechami. Mak jest symbolem miłości. Z kolei czosnek z miodem, orzechy i jabłka mają zapewnić rodzinie zdrowie i dostatek pieniędzy.

Zwyczajowo stół posypuje się soczewicą, która oznacza dobrobyt. Pod obrus wkłada się siano. Wyciągnięcie najdłuższego żdzbła wróży długie życie. Okruszki ze świątecznego stołu mają ponoć magiczną moc. Na stole kładzie się również nóż, osełkę i grzebień, który ma odpędzić złe duchy.

Włochy


Znane włoskie powiedzenie mówi „Natale con i tuoi, Pasqua con chi vuoi”, czyli „Boże Narodzenie spędzaj z rodziną, Wielkanoc – z kim chcesz” – i rzeczywiście święta Bożego Narodzenia Włosi starają się spędzać w gronie najbliższych.

Przyjmuje się, że okres świąteczny we Włoszech zaczyna się 8 grudnia, a więc w Święto Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny (wł. „Immacolata”). Jest to dzień wolny od pracy. Wigilia we Włoszech nie jest tak ważnym i uroczystym dniem, jak w Polsce. Zwłaszcza na północy kraju nie przywiązuje się do niej aż takiej wagi. Tego dnia dzieci odwiedza jednak Święty Mikołaj („Babbo Natale”) z prezentami.

Głównym posiłkiem jest obfity obiad w pierwszy dzień świąt. Tradycyjne potrawy są zróżnicowane i zależą od regionu, choć w północnej i środkowej części Włoch króluje raczej mięso. Z kolei drugi dzień świąt, czyli święto św. Szczepana („Santo Stefano”), zazwyczaj poświęcony jest odwiedzinom najbliższych, tyle że podobnie jak w Polsce są to głównie spotkania w gronie rodzinnym.

Koniec okresu Bożego Narodzenia to z kolei święto Objawienia Pańskiego („Epifania”), czyli Trzech Króli. Wtedy też prezenty roznosi wiedźma Befana.

Hiszpania: Kłoda, która daje cukierki


Tradycyjnie dzieci dostawały prezenty 6 stycznia od Reyes Magos, czyli Trzech Mędrców. Obecnie to się zmienia i najmłodsi otrzymują świąteczne podarki zarówno w Boże Narodzenie, jak i 6 stycznia, czyli w Święto Trzech Króli. Popularną tradycją jest bożonarodzeniowa loteria „El gordo”. Liczby są zwykle ogłaszane przez cały poranek 22 grudnia w telewizji na żywo przez dzieci.

Głównym posiłkiem jest wieczerza wigilijna. Na stole króluje wówczas szynka Serrano, ale można znaleźć też owoce morza i ryby, zwłaszcza krewetki królewskie. Na deser jest migdałowy słodki turrón i Roscón de Reyes — ciasto wypełnione bitą śmietaną z kandyzowanymi owocami na górze i fasolką bądź figurką w środku. Szczęśliwy znalazca figurki otrzymuje zaszczyt noszenia korony, z kolei osoba, która znajdzie fasolkę, będzie musiała zapłacić za roscón w przyszłym roku.

Katalończycy trzymają w domu lub w ogrodzie „Caga Tió”, czyli kłodę ozdobioną twarzą i nogami – przykrytą kocem, aby nie zmarzła. W Boże Narodzenie katalońskie dzieci uderzają w nią patykiem, śpiewając pieśń, w której proszą o słodycze. Następnie zdejmują z kłody koc i znajdują pod nim oczekiwane cukierki.

Portugalia: kogut i skłóceni królowie


Wieczerza wigilijna zaczyna się trochę później niż w Polsce. Na stołach można znaleźć dania ze słynnego dorsza, wśród których najpopularniejszym jest „bacalhau da consoada de Natal”. Składa się ono z gotowanych ziemniaków, jajek oraz liści kapusty galicyjskiej. Z kolei w Święta jada się więcej mięsa, np. „peru assado” czyli grillowanego indyka. Portugalczycy uwielbiają desery, więc na stołach nie może zabraknąć też „Bolo Rei”, czyli Królewskiego Ciasta z kandyzowanymi lub suszonymi owocami i orzechami.

Ciasto nawiązuje do legendy, według kiedy trzej królowie przybywali do żłóbka, zaczęli się spierać o to, który z nich powinien pierwszy wręczyć dary Jezusowi. Wędrujących królów napotkał pewien piekarz i poczęstował ich ciastem, w którym znajdowało się ziarenko bobu. Król, który otrzymał kawałek ciasta z bobem, miał pierwszy wręczyć dary.

Do dziś w cieście czasami zapieka się ziarenko bobu, a osoba która je znajdzie ma w następnym roku ufundować ciasto dla swoich bliskich. Także wygląd ciasta nawiązuje do darów trzech króli: złocisty kolor symbolizuje złoto, owoce – mirrę a zapach – kadzidło.

W Portugalii wierni mają swój własny odpowiednik naszej pasterki, który nazywa się „Missa do Galo”, czyli Mszą Koguta. Nazwa pochodzi stąd, że dawniej rolnicy w Portugalii i Hiszpanii zabijali w Wigilię koguta na pamiątkę biblijnego koguta, który trzykrotnie zapiał, gdy apostoł Szymon Piotr zaparł się Jezusa przed jego ukrzyżowaniem.

Dopiero po mszy dzieci mogą otworzyć pozostawione pod choinką prezenty, które w Portugalii roznosi Święty Mikołaj (port. „Pai Natal”) wspomagany przez Dzieciątko Jezus.

Holandia: Kontrowersyjny Czarny Piotruś


Okres świąteczny w dawnych czasach rozpoczynał się w piąty wieczór grudnia (obecnie w czwartą niedzielę przed świętami), a kończył 6 stycznia, w dniu, w którym wracało światło (słońca). W niektórych regionach w porze zmierzchu ludzie wciąż kultywują tradycję „Midwinterhoornblazen”, czyli dmą w olbrzymie rogi, by oznajmić światu zbliżające się narodzenie Chrystusa.

Sinterklaas, czyli Święty Mikołaj, przybywa do Holandii w środę po święcie św. Marcina (11 listopada) i przebywa tam do 5 grudnia. Przypływa on z Hiszpanii na parowcu w otoczeniu kolorowo ubranych postaci o czarnych twarzach, tzw. Czarnych Piotrusiów („Zwarte Piet”), towarzyszy mu także biały koń o imieniu Schimmel.

Postać Czarnego Piotrusia, często ubrana w zabawny strój, pomalowana na czarno, z kręconymi włosami i czerwonymi ustami, wywołuje w ostatnich latach wiele kontrowersji. Stanowi ona bowiem nawiązanie do niewolnictwa. Legendy utożsamiają Piotrusia z Maurami (w XVI w. ich ziemie na Półwyspie Iberyjskim zostały podbite przez Hiszpanów), a także z Afryką – św. Mikołaj miał kupić na targu niewolników w Etiopii czarnego chłopca, który został jego sługą.

W związku z nasilającą się debatą polityczną na temat Czarnego Piotrusia coraz więcej miast rezygnuje z tej tradycji bądź zastępuje ją nieco zmienioną wersją – Usmolonym Piotrusiem, czyli postacią z twarzą ubrudzoną sadzą.

W Holandii, kraju znanego z umiaru, Święta nie stoją pod znakiem suto zastawionych stołów. Świąteczny obiad obiad składa się głównie z dziczyzny, mięsa przepiórek, zająca lub jelenia. Do tego obowiązkowo serwowany jest świąteczny chleb, tzw. „Kerstbrood”.

Norwegia: Gnom-psotnik


Podobnie jak Niemcy, również Norwegowie chętnie kultywują tradycję wieńców i kalendarzy adwentowych. W Wigilię ok. godz. 17:00 zaczynają bić dzwony w kościołach, obwieszczając początek Świąt Bożego Narodzenia. Wielu norweskich chrześcijan udaje się wtedy do kościołów.

Dania wigilijne różnią się zależnie od regionu. Głównym daniem mogą być na przykład wieprzowe żeberka (norw. „ribbe”), suszone żeberka baranie („pinnekjøtt” albo moczony w dorsz „lutefisk”. Do jedzenia podaje się piwo lub akwawit, zaś dzieci otrzymują bożenarodzeniowy drink „julebrus” (słodki, gazowany, czerwony napój). Popularnym deserem jest krem ryżowy („riskrem”). Szczęśliwiec, który znajdzie w swym kremie ukryty migdał, otrzymuje w nagrodę marcepanową świnkę.

Zgodnie z dawnymi podaniami w każdym gospodarstwie na wsi mieszka ukryty w stodole gnom. Jeśli gospodarz nie dba odpowiednio o swojego gnoma, ten może mu odpłacić psotami. Dlatego też wielu Norwegów wystawia w Boże Narodzenie dla swojego gnoma miseczkę z kaszką ryżową z cukrem i cynamonem. Po wigilijnej wieczerzy gnom lub Święty Mikołaj przynoszą grzecznym dzieciom prezenty. Czas między Wigilią a Nowym Rokiem nazywany jest „romjulen”.

Słowenia: Potica i stołeczny jarmark


Podobnie jak w krajach niemieckojęzycznych wielką popularnością cieszą się jarmarki świąteczne. Największy odbywa się w Ljubljanie. Jego uroczysta inauguracja, wraz z oficjalnym włączeniem świątecznych iluminacji, ma miejsce 1 grudnia dokładnie o godzinie 17.15.

W żadnym słoweńskim domu nie może zabraknąć w Święta „poticy” – tradycyjnego tortu zwiniętego i nadziewanego, najczęściej makiem lub orzechami. Do tego dania nawiązał nawet papież Franciszek, gdy podczas audiencji prezydenta Donalda Trumpa i jego rodziny zapytał pochodzącą ze Słowenii Melanię Trump, czy karmi męża poticą.

Drugi dzień Bożego Narodzenia jest nie tylko świętem religijnym, ale także państwowym – obchodzony jest wtedy Dzień Niepodległości i Jedności. Wielu Słoweńców wyjeżdża wtedy w góry, by udać się na wędrówkę lub uprawiać sporty zimowe.

Grecja: Kalikandzari – mali złodzieje słodyczy


W Grecji Boże Narodzenie obchodzi się, podobnie jak w obrzędach Kościoła rzymskokatolickiego, 25 grudnia. Data ta zachowała się z czasów, kiedy Wschodni Kościół Ortodoksyjny stanowił jedność z dzisiejszym Kościołem rzymskokatolickim.

Grecy nie obchodzą Wigilii 24 grudnia tak uroczyście, jak Polacy, to również funkcjonuje u nich zwyczaj kolacji wigilijnej. Utrzymała się także tradycja kolędowania. Dzieci-kolędnicy często grają na dzwonkach lub metalowym trójkącie, o którym śpiewa się w popularnej kolędzie „Trigona Kalanda”.

Popularne jest również wieszanie na drucianej obręczy drewnianej misy. Przy misie znajduje się drewniany krzyż owinięty gałązką bazylii. Do środka wlewa się odrobinę wody, która utrzymuje świeżość bazylii, a co dzień jedna osoba z rodziny moczy gałązkę w wodzie z misy i kropi nią pomieszczenie w domu.

Grecy wierzą bowiem, że w nocy przed Bożym Narodzeniem pojawiają się złośliwe gobliny, nazywane „kalikandzari”. Wchodzą one do domu przez komin, kradną świąteczne słodycze i przez cały okres Świąt sprawiają różne psoty. Aby kalikandzari nie dostały się do mieszkania, w z pieca powinno się także mocno dymić. Według innej wersji tradycji w noc Bożego Narodzenia należy rozpalić kominek mocniej niż zazwyczaj, aby ogrzać nowonarodzone Dzieciątko.

Treść została opublikowana w ramach współpracy LRT.lt z EURACTIV.com.

LRT has been certified according to the Journalism Trust Initiative Programme

Najnowsze, Najchętniej czytane