Wydarzenie w Olicie, gdy obywatel Litwy nożem ranił piłkarza z Nigerii, wstrząsnęło społeczeństwem. Piłkarz klubu „Dainava”, Obi Jeremiah Chinonso, który cudem przeżył, został uratowany przez obywatelskiego mieszkańca Olity.
W toku śledztwa ujawniono dodatkowe okoliczności – podejrzany jest maturzystą, a prokuratura przekwalifikowała jego czyn na usiłowanie zabójstwa motywowane nienawiścią rasową. To bardzo poważny sygnał dla całego społeczeństwa.
Niestety, trzeba przyznać, że w przestrzeni publicznej coraz częściej pojawia się ostry, uproszczony i nierzadko wprowadzający w błąd dyskurs na temat migracji, który może mieć realne konsekwencje. Stałe eskalowanie tego tematu wyłącznie w negatywnym kontekście nie tylko nie odzwierciedla rzeczywistej sytuacji, ale także zwiększa napięcia społeczne. Legalna migracja na Litwie jest jasno uregulowana i kontrolowana przez instytucje państwowe. Nie może i nie powinna stawać się pretekstem do nienawiści czy przemocy.
Ważne jest, aby zrozumieć, że za każdym określeniem „migrant”, „uchodźca” stoi człowiek. Dlatego apeluję do wszystkich – polityków, działaczy społecznych i liderów opinii – o odpowiedzialny dobór słów i unikanie wypowiedzi, które mogą pogłębiać podziały.
Litewskie prawo karne przewiduje za mowę nienawiści grzywnę, areszt lub karę pozbawienia wolności, jeśli takie wypowiedzi mają charakter publiczny i zmierzają do poniżenia, podżegania do dyskryminacji, nienawiści lub przemocy.
Sąd Najwyższy Litwy jasno wskazał, że podżeganie do nienawiści narusza zasadę równości oraz wolność sumienia. Takie działania mogą również bezpośrednio godzić w cześć, godność, a nawet zdrowie człowieka. Konstytucja stanowi, że wolność słowa nie jest absolutna – nie może być wykorzystywana do podżegania do nienawiści, dyskryminacji czy przemocy, ani do rozpowszechniania oszczerstw czy dezinformacji.

Warto podkreślić, że nie jest to wyłącznie problem Litwy (choć nie stanowi to dla nas usprawiedliwienia). Sytuacja w Unii Europejskiej również budzi niepokój: w 2023 r. niemal dwóch na trzech Europejczyków wskazało, że w ich kraju powszechna jest dyskryminacja rasowa – ze względu na kolor skóry uważa tak 61 proc., a ze względu na pochodzenie romskie – 65 proc. respondentów. Ponadto, według badań Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju, z powodu dyskryminacji rasowej lub etnicznej Unia Europejska traci rocznie nawet do 12,7 mld euro PKB.
To pokazuje, że skutki nienawiści i dyskryminacji mają nie tylko wymiar społeczny, ale również ekonomiczny. Naszym obowiązkiem jest zapewnienie bezpieczeństwa, ale jednocześnie zachowanie szacunku dla człowieka i jedności społeczeństwa. A także – naszym, dorosłych, polityków i liderów opinii, obowiązkiem jest wspieranie młodego człowieka w okresie, gdy kształtują się jego wartości i światopogląd.
Mowa nienawiści to nie tylko słowa – rani, stygmatyzuje i dzieli społeczeństwo. Musimy nie tylko stanowczo reagować na takie przestępstwa, ale także konsekwentnie wzmacniać zaufanie do instytucji oraz zapewniać pomoc każdej osobie pokrzywdzonej. Na Litwie nie ma miejsca na nienawiść.
W ostatnim czasie zrealizowano szereg istotnych inicjatyw wzmacniających reakcję na przestępstwa z nienawiści. Wśród nich są m.in. nowelizacja Kodeksu karnego, rozwój współpracy międzyinstytucjonalnej, szkolenia dla funkcjonariuszy organów ścigania, kampanie informacyjne oraz modernizacja narzędzi pomagających rozpoznawać mowę nienawiści w internecie.



